Powolne acz konsekwentne przemienianie Jaruzelskiego ze zbrodniarza w bohatera nie jest procesem odosobnionym. Przeciwnie, mieści się idealnie w działaniach, jakie światowa lewica i jej użyteczni idioci podejmują stale. Jednym z tego przejawów jest rehabilitacja Gorbaczowa.
Kilka dni temu odbyły się w Londynie niesłychanie huczne obchody 80-tych urodzin ostatniego genseka KPZR. Na imprezie bawił się Lech Wałęsa, Szymon Peres, Arnold Schwarzenegger, Hugh Grant, Zaha Hadid, Catherine Deneuve, Gerhard Schroeder, John Major i wielu innych. Ideą przewodnią obchodów było podkreślenie, iż Michaił Gorbaczow „zmienił świat” doprowadzając do upadku Związek Radziecki i cały blok wschodni.
Pierwszy raz chyba tak wystawnie świętuje się klęskę. Jeśli celem ostatniego przywódcy ZSRR było doprowadzenie imperium do upadku, to albo był on idiotą alb zdrajcą (najwyżej Konradem Wallenrodem). Ani jedno ani drugie moim zdaniem nie miało miejsca. Gorbaczow nie rozmontował imperium, ale po prostu jego polityka poniosła porażkę. Nie ma czego świętować. ZSRR upadło wbrew Gorbaczowowi a nie dzięki niemu, choć – trzeba to przyznać – na skutek jego działań.
Oczywiście należy też mieć na uwadze, iż zmiany w całym bloku wschodnim były w dużej mierze sterowane przez komunistyczne służby specjalne i była to – mówiąc językiem Antoniego Dudka – „reglamentowana rewolucja”. Niezależnie od tego, na ile odbywało się to zgodnie z planem Gorbaczowa a na ile wbrew niemu, także i to nie jest podstawą do czczenia go jako bohatera.
Ci wszyscy ludzie, którzy wynoszą dziś Gorbaczowa na ołtarze, zapominają albo wręcz nie wiedzą o tym, iż to Gorbaczow kazał jeszcze w kwietniu 1989 r. Specnazowi zabijać uczestników pokojowej demonstracji w Tbilisi, a niecałe 2 lata później – rozjeżdżać czołgami obrońców Wieży Telewizyjnej w Wilnie. Nie pamięta się również o niejednoznacznej roli Gorbaczowa podczas puczu Janajewa i o tym, że rozwiązanie ZSRR i demokratyzacja Rosji były dziełem Borysa Jelcyna dokonanym wbrew marginalizowanemu Gorbaczowowi (Jelcyn m.in. zdelegalizował KPZR, której sekretarzem generalnym był Gorbaczow).
W czasach, w których aż do śmierci atakowano chociażby gen. Augusto Pinocheta za to, że przeciwstawił się skomunizowaniu swojego kraju i zgodnie ze swym obowiązkiem oraz uchwałą parlamentu uprzedził komunistyczny przewrót, komunistyczni zbrodniarze powoli, ale konsekwentnie stają się bohaterami. Tak stało się z „Che” Guevarą, tak dzieje się na naszych oczach z Gorbaczowem i tak zapewne – dzięki zbiorowym wysiłkom Prezydenta, rządu, Gazety Wyborczej itp. – stanie się z pewnością z Jaruzelskim.


Komentarze
Pokaż komentarze