Imrahil Imrahil
270
BLOG

Gdzie Smoleńsk, gdzie Kaszgar,

Imrahil Imrahil Polityka Obserwuj notkę 0

czyli co o polskiej polityce powiedziałby gen Bronisłąw Grąbczewski     

 

Zmiana tablicy w Smoleńsku jest kolejnym dowodem na olśniewający sukces polskiej polityki wobec Rosji, która każdym kroku demonstruje swą wolę pojednania i nowego otwarcia serwując naszemu krajowi kolejne upokorzenia. Przy tym akurat w tym wypadku jestem w stanie uwierzyć, iż sprawa tablicy była konsultowana z polskim MSZ i ekipa Sikorskiego wiernopoddańczo zgodziła się na taką zmianę a dopiero teraz – gdy sprawa wyszła na jaw – kategorycznie zaprzecza.

W kontekście współczesnej polskiej polityki wschodniej, która polega na podlizywaniu się silniejszym a pogardzaniu słabszymi, za bardzo celny uznałem fragment wspomnień Bronisława Grąbczewskiego, który idealnie pokazuje jak na Wschodzie kształtuje się stosunki międzynarodowe i jak tego robić nie należy. Oddajmy więc mu głos. Rzecz tyczy się angielskiego poselstwa do władcy Kaszgarii (podówczas niepodległego państwa a obecnie zachodniej prowincji Chin).

„Przebywanie poselstwa w Kaszgarze żywo przechowało się w pamięci wielu z otoczenia Jakuba-Beka [ówczesnego władcy Kaszgarii], którzy niejednokrotnie opowiadali mi rozmaite szczegóły z życia Anglików w Jarkendzie; podkreślali czołobitność i uniżoność, jakie poselstwo okazywało nie tylko Jakubowi-Bekowi i następcy jego, Bek-Kuli-Bekowi, ale nawet wyższym urzędnikom Jakuba-Beka. […]

Sir Forsyth [poseł angielski] na znak szacunku dla Szygauł Datchi [gubernatora Jarkendu] włożył […] [otrzymane w darze od Szygauła Datchi] ubranie na siebie i jechał w nim przez całą drogę do Kaszgaru. Następnie, otrzymawszy w drodze list od Jakuba-Beka, sir Forsyth przyjął go w obecności całego poselstwa, a przed rozpieczętowaniem zwrócił się twarzą w stronę Kaszgaru, gdzie mieszkał Jakub-Bek, i przycisnął list do oczu i serca; przeczytawszy zaś, schował w fałdy swego turbanu, którym był okręcony jego kołpak futrzany.

Okazywanie takich zewnętrznych oznak szacunku przyjęte było w stosunku do rozmaitych chaństw Azji Środkowej, lecz tylko przez poddanych nigdy zaś przez posłów jednego władcy do drugiego, tym bardziej przez poselstwo europejskie. To też Jakub-Bek, widząc taką uniżoność, zlekceważył poselstwo i żadnego traktatu z sir Forsyth’em nie zawarł.

(B. Grąbczewski, Kaszgaria [w:] Podróże po Azji Środkowej, Warszawa 2010, s. 205-206).

Bronisław Grąbczewski był Polakiem na rosyjskiej służbie, wybitnym podróżnikiem, wysokim wojskowym i urzędnikiem. Pełnił funkcje generalnego komisarza Kwantungu w Port Arthur oraz gubernatora i hetmana wojska astrachańskiego; jego rad słuchali Aleksander III i Mikołaj II. Trudno więc w jego spojrzeniu doszukiwać się kompleksów czy uprzedzeń. Swoje spostrzeżenia pisze z pozycji oficera i funkcjonariusza mocarstwa, które realizuje swoje globalne zamierzenia i interesy.

Dlatego też fragment ten premier Tusk, minister Sikorski i inne osoby odpowiedzialne za politykę wschodnią (i nie tylko wschodnią) winny przeczytać i wyciągnąć wnioski. Polityka prowadzona na kolanach nic nie zdziała, bo ten, kto nie ma szacunku dla siebie, nie zostanie obdarzony szacunkiem przez innych. Państwo, które znosi upokorzenia i nie upomina się o swoje interesy i honor (np. wyjaśnienie śmierci swojego prezydenta, najwyższych oficerów i wysokich urzędników), może i będzie lubiane (choć raczej z pobłażliwością), ale z pewnością nie będzie traktowane poważnie.

Imrahil
O mnie Imrahil

"Miejsce byłego, bogatego w doświadczenie intelektu twórcy zastępuje dzika wola burzyciela. Na pierwszy plan są wysuwane żądania niższych instynktów, co nadaje spekulacyjny charakter myśli we wszystkich jej przejawach, a więc w polityce, ekonomii, nauce i sztuce. Ludzkość daleko odbiega od duchowych zagadnień i dążeń. (...) Lecz wówczas (...) pojawił się Ten, o którym mówił apostoł Jan w Apokalipsie (...). Ten Przeklęty jest już pośród ludzkiej rzeszy i cofa fale kultury i duchowego postępu od Boga ku sobie (...). Państwo to powinno być silne moralnie i fizycznie. Musiałoby zagrodzić od wpływów rewolucji wysokim murem surowych i mądrych praw oraz bronić swoich duchowych podwalin: kultu, wiary, filozofii i polityki." baron Roman Ungern von Sternberg

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka