Uważam, że indywidualizm można pogodzić z tradycyjnym konserwatyzmem. Choć tacy pisarze, jak np. Roger Scruton uważali, że w pewnych aspektach społeczeństwo, wspólnota jest ważniejsza niż jednostka i może ją zmuszać do respektowania np. właśnie tradycji danej zbiorowości to nie jest powiedziane, że musimy się z nimi zgadzać. Scruton jest w końcu jeszcze bardziej dogmatyczny niż Ayn Rand, a dogmaty można odrzucić.
W zasadzie problem sprowadza się do prostej konstatacji: jeśli społeczeństwo jest wspólnotą celów i wartości, to przymus nie jest konieczny. Cele i wartości jednostki narzucają sobie indywidualnie. Nie jest racjonalnym jednak, aby odgórnie narzucać jednostkom nonkonformistycznym wartości i celów zbiorowości, pod warunkiem, że nie krzywdzą nikogo (pośrednio - vide: geje czy bezpośrednio). To jest filozofia prosta, jej tezy są jasne, nie sądze, by warto było słuchać tych, którzy chcą je zaciemnić i przez to - zmodyfikować (bardzo często spadkobiercy Hegla). Słuchanie takowych prowadzi do narodzin totalitaryzmu.
Trzeba powiedzieć jasno: system projektowanej Unii Europejskiej jest zaprzeczeniem indywidualistycznej podbudowy społecznej. Stara się kształt społeczeństwa wymuszać drogą regulacji prawnych. Obawiam się, że UE to w prostej linii potomek ideologii totalistycznych i antykonserwatywnych. Trzeba powiedzieć też jednak, że tacy myśliciele, jak wymieniony już Scruton budują gmach takich ideologii. To nic, że na ustach mają eurosceptycyzm. Prawdziwe konsekwencje ich poglądów są raczej przeciwne. (prosty argument: nie ma obiektywnych państw-narodowych w sensie bycia niezmiennymi i nieewolującymi, kryteria jakie należy przyjąć w przyznawaniu legitimacji władzy w sensie Scrutona, nie kłócą się z tworzeniem państwa UE)
Galt


Komentarze
Pokaż komentarze