1 obserwujący
26 notek
13k odsłon
511 odsłon

Polska - Austria. Jeden punkt po słabej grze.

Wykop Skomentuj23

    Po blamażu w Ljubljanie trener Brzęczek postanowił dokonać trzech zmian w składzie. Za bezproduktywnych w meczu ze Słowenią Klicha i Piątka desygnował do gry młodzież - Bielika i Kownackiego. Miejsce w składzie znalazł również powracający do zdrowia Glik. Bez zmian natomiast na bokach obrony. Rybus w dalszym ciągu nie przekonał do siebie selekcjonera. Jest to zastanawiające, bo zdrowy, grający Rybus praktycznie nie ma w kraju konkurencji na swojej pozycji. Mimo to, Brzęczek konsekwentnie stawia na nominalnego prawego obrońcę. Widać jest w tym jakiś głębszy plan znany selekcjonerowi a niezrozumiały dla kibiców. Chyba.

    Na początku meczu trudno było odgadnąć jaki mieliśmy pomysł na grę, bo Austriacy bez pytania siedli na nas i sobie pykali jak z jakąś Andorą. Pozwalaliśmy Austriakom na spokojne rozgrywanie piłki blisko naszego pola karnego, byliśmy zbyt głęboko cofnięci, czego efektem była główka Arnautovica w 10. min. Skończyło się na strachu, bo Arnautovic trafił w słupek.

    Po kilkunastu minutach nasza taktyka powoli zaczęła nabierać widocznych kształtów, czyli laga do przodu i gra na chaos. Przywodziło to na myśl kolorowe lata 90-te, gdy tak wyglądała nasza gra. Schowani za podwójną gardą liczyliśmy, że wyjdzie nam szczęśliwie jakaś kontra. Lali nas wszyscy i przez 16 lat nie wystąpiliśmy na żadnym turnieju.

    Dziś to samo, nie potrafiliśmy dłużej pograć piłką. W pewnym momencie miałem wrażenie, że nawet nie chcemy próbować, tylko ograniczamy się do kontr, a nuż się któraś uda. W 29. min. Austriacy zapędzili się pod nasze pole karne, przyzwyczajeni że nie za bardzo im zagrażamy, niespecjalnie się śpieszyli z powrotem pod własną bramkę. Wykorzystał to Grosicki, pociągnął lewym skrzydłem i z fałsza dośrodkował do Lewego, ten jednak przeniósł piłkę nad poprzeczką. Kopia akcji Grosicki - Lewandowski z meczu z Niemcami we Frankfurcie w 2015, z tą różnicą, że wtedy padł gol. Potem jeszcze ładnie uderzył głową Glik po rzucie rożnym, ale bramkarz efektownie obronił. I tyle by było z naszych dokonań w pierwszej połowie. Przez resztę czasu Austriacy zamknęli nas w hokejowym zamku i w takim klinczu dotrwaliśmy do końca pierwszej części spotkania.

    Narzekano na Zielińskiego w meczu ze Słowenią, ale tam przynajmniej miał parę zrywów. Dziś w pierwszej połowie zagrał w "czapce niewidce". W drugiej błysnął w jednej akcji, gdy ładnie zwiódł Austriaków i wypuścił na skrzydło Błaszczykowskiego. I to by było na tyle. Prawie debiutant Bielik, gdy opadła pierwsza trema, próbował swobodniej rozgrywać. Z jednej strony przypominało to najlepsze momenty Bielika z młodzieżowych mistrzostw Europy, ale czasem zagrywał zbyt ryzykownie co kończyło się niepotrzebnymi stratami, na szczęście dla nas bez konsekwencji. Potencjał ma, jak ustabilizuje formę, okrzepnie trochę w tej drużynie, będziemy mieć z niego pożytek.

    Drugą połowę zaczęliśmy podobnie jak pierwszą, z tą różnicą, że teraz ustawiliśmy wyżej linię obrony i była to skuteczna obrona, bo Austriacy nie dochodzili do groźnych sytuacji. Trzeba przyznać, że w tym meczu walki pozytywnie prezentował się Krychowiak, harował przez cały mecz, nie odstawiał nogi, nie unikał walki bark w bark, parę razy mądrze przerzucił piłkę na drugą stronę. Przy naszej taktyce był dziś ważną postacią zespołu.

    Z czasem cofnęliśmy się niestety głębiej i nasza obrona zaczęła coraz bardziej trzeszczeć w szwach. Groźny strzał Laimera, parę minut później sam na sam z Fabiańskim wyszedł Arnautović, ale słabo uderzył i Fabian nie miał problemu z obroną. My ograniczaliśmy się do nielicznych kontr. Pecha miał Kuba Błaszczykowski, który zmienił bezbarwnego Kownackiego. Po 20 minutach gry doznał kontuzji i musiał opuścić boisko. Na szczęście Brzeczek miał jeszcze jedną zmianę i skrzydłowego Wisły zmienił Klich, co raczej nie wróżyło wzmocnienia naszej siły ofensywnej, mając w pamięci występ Klicha ze Słoweńcami.

    Ostatnie 20 minut to taka ekstraklasowa kopanina, raczej z dolnych rejonów. Austriacy juz poważniej nam nie zagrozili, ale i my nie stworzyliśmy bramkowych okazji. Nie ma co ukrywać, słabo to wygląda, prymitywna ta nasza gra. Po takim meczu raczej możemy się cieszyć z jednego punktu. Postępu w grze nie widać, jeśli już to regres.


Wykop Skomentuj23
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Sport