1 obserwujący
26 notek
13k odsłon
240 odsłon

Polska - Macedonia Północna. Mamy awans!

Wykop Skomentuj4

    Ten mecz miał rozstrzygnąć czy Brzęczek trafi do panteonu najlepszych polskich selekcjonerów. Do tej pory na przestrzeni 60 lat udało się awansować do finałów mistrzostw Europy tylko Beenhakkerowi i Nawałce. Malkontenci oczywiście powiedzą, że teraz w finałach ME gra 116 zespołów, a nie jak kiedyś 4 albo 8, ale nie będziemy zajmować się malkontentami. Awans jest awans i miejsce w galerii trenerskich sław należy się jak psu kiełbasa. Zanim jednak zaczniemy przypinać ordery trzeba najpierw opędzlować Macedończyków. Trener Brzęczek wyszedł naprzeciw krytyce jaka spadła na jego zespół po mizernej grze z Łotwą i dokonał kilku zmian w składzie:

Szczęsny - Bereszyński, Glik, Bednarek, Reca - Krychowiak, Góralski, Zieliński - Grosicki, Lewandowski, Szymański

    Selekcjoner wymienił boki obrony co wydaje się uzasadnione po meczu w Rydze, gdzie ani Rybus ani Kędziora nie dali naszej drużynie żadnego wsparcia z przodu, a z tyłu mieli niespecjalnie dużo pracy. W dzisiejszym meczu scenariusz miał być podobny, to my mieliśmy przeć do zwycięstwa, więc potrzebowaliśmy ofensywnie nastawionych bocznych obrońców. Grający regularnie w Serie A Reca (trzy mecze z rzędu to chyba już regularność) i Bereszyński mieli te zadania wypełnić. Do składu wskoczył także pomocnik Łudogorca Razgrad Jacek Góralski, dzięki czemu nasza gra w drugiej linii miała być ostra i bezkompromisowa jak Sławek Neumann w Tczewie.

    Początek dosyć niemrawy, pierwsza groźna akcja ze strony Polaków miał miejsce po dziesięciu minutach, gdy tuż obok słupka uderzył Krychowiak. Dzięki temu, że na boisku był Góralski jako typowa "6", Krychowiak mógł grać wyżej jako "8" i częściej brać udział w akcjach ofensywnych. Grający ostatnio na tej pozycji Klich niewiele wnosił do naszego ataku. Parę minut później Bereszyński ładnie dośrodkował do Lewandowskiego, ten huknął z woleja z lewej nogi, ale niewiele przestrzelił. Kolejna nasza akcja, Krychowiak czujący się coraz pewniej w ofensywie wypuścił sam na sam z bramkarzem Szymańskiego, ten został zblokowany, piłka trafiła do Zielińskiego, który przylutował z lewej nogi w poprzeczkę jak Laguna w "Piłkarskim pokerze". Poprzeczka w tym przypadku wytrzymała, ale piłka niestety wyszła w pole. Wspomniany Zieliński niewidoczny do tej pory, można już niestety powiedzieć, że tradycyjnie. Częściej do przodu ciągnął naszą grę Krychowiak, a to przecież Zieliński powinien być kreatorem naszych akcji ofensywnych. Schowany gdzieś w środku pola, piłka go omijała, słychać nawet było w pewnym momencie jak Brzęczek pokrzykiwał "Zielu, Zielu" starając się zdopingować Zielińskiego do aktywniejszej postawy. I chyba się udało, w dalszej części gry pomocnik Napoli coraz częściej był przy piłce i rozdzielał ją między kolegów. Warto odnotować rzut wolny Macedończyków w 37. min. Alioski z dobrych trzydziestu metrów puścił bombę w stylu słynnego Roberto Carlosa z Francją. Jednak Szczęsny był na posterunku i sparował piłkę do boku. 

    W pierwszej połowie mecz dosyć ciekawy, udało nam się zagrać parę ciekawych akcji, trochę zabrakło szczęścia, trochę precyzji, żeby przekuć te akcje na gola. Ciągle nie ma takiej płynności w grze jakiej byśmy oczekiwali, ale przebłyski są. Na pewno na plus selekcjonera trzeba zapisać zmiany których dokonał. Duet Góralski-Krychowiak wyglądał lepiej niż Krychowiak-Klich. Boczni obrońcy też pomagali w grze ofensywnej. No, ale w tej najważniejszej rubryce było nadal zero.

    Początek drugiej połowy znów pechowy dla nas. po nieudanym strzale Lewandowskiego z rzutu wolnego dobijał Szymański, ale podobnie jak Zieliński w pierwszej połowie obił obramowanie bramki, trafiając w słupek. W kolejnych minutach mecz stracił tempo, dużo fauli, rwane akcje. Do tego piłkarze często ślizgali się po murawie. Nie wiem czy to nieumiejętność dobrania korków, o co bym piłkarzy na tym poziomie nie podejrzewał, czy jakaś nietypowa trawa. W każdym razie jeździli jak na łyżwach. Podobnie jak w pierwszych fragmentach gry zniknął z pola widzenia Zieliński. W 68. min. na boisku pojawił się Milik, wróciliśmy zatem do duetu napastników, który dał nam tyle radości w poprzednich latach. Milik od początku był aktywny. W 71. min. ładnie złożył się do główki po dośrodkowaniu Grosickiego, ale minimalnie przeniósł piłkę nad poprzeczką. To była ostatnia akcja Grosickiego, chwilę później został zmieniony przez Frankowskiego. I jak się okazało była to kluczowa zmiana. Dosłownie minutę po wejściu Frankowskiego, wyróżniający się w tym meczu Krychowiak posłał dokładne 50-metrowe podanie do Lewandowskiego, który zwiódł obrońcę, do piłki dopadł Frankowski i wpakował ją do siatki między nogami Dimitrievskiego. W 80. min. golazzo Milika. Lewy dziubnął piłkę do Milika i ten sprzed linii 16. metra pięknie, w swoim stylu z najlepszych swoich czasów, po długim słupku umieścił piłkę w siatce. Snajper Napoli wraca do formy i to jest bardzo dobra wiadomość dla reprezentacji.

    Mamy to! Awansowaliśmy na ME. Można kręcić nosem, że nie wszystko wyglądało jak powinno, ale dziś nie ma co tego roztrząsać. Jest awans, dziś Polacy zagrali parę fajnych akcji. Oby to był prognostyk lepszej gry w przyszłości. Muszę też pochwalić Brzęczka, sporo spadło na niego krytyki, ja też sobie trochę z niego dworowałem, ale dziś było widać jego rękę. W porównaniu z meczem z Łotwą udanie przemeblował skład. W dodatku zmiany jakie przeprowadził w trakcie meczu okazały się strzałem w "10" - obaj zmiennicy zdobyli gole. Jedziemy na Euro!


Wykop Skomentuj4
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Sport