Blog
Instytut Wolności
Instytut Wolności
Instytut Wolności Niezależny think tank.
9 obserwujących 200 notek 132375 odsłon
Instytut Wolności, 9 stycznia 2019 r.

Odbiurokratyzować biurokrację!

163 4 0 A A A
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji CC BY-ND 2.0
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji CC BY-ND 2.0

Świadomość ociężałości instytucji publicznych jest wśród polityków powszechna niezależnie od barw partyjnych i światopoglądów. Z kolei tysiące urzędników zmagają się każdego dnia z oporem materii, a „wrogiem” okazuje się nie problem do rozwiązania, a ten czy inny resort. Czy ktokolwiek coś w tej sprawie zrobił lub planuje zrobić?

Czytaj artykuł Wojciecha Kaczora z "Polski w Praktyce" - magazynu Instytutu Wolności. Wszystkie artykuły oraz magazyn w PDF znajdziesz pod linkiem: http://instytutwolnosci.pl/co-po-stuleciu-2/


Nie było w naszej historii okresu, w którym administracja cieszyłaby się nadmiernym prestiżem. Owszem, po odzyskaniu niepodległości praca urzędników musiała być doceniana – któż przy zdrowych zmysłach nie szanowałby wysiłku ludzi pracujących dla wyczekiwanego od pokoleń państwa? Tym niemniej brak ugruntowanej warstwy mieszczaństwa i burzliwe dzieje ojczyzny rzutowały i rzutują na jakość, etos oraz społeczny odbiór pracowników administracji. To z kolei miało – i wciąż ma – duży wpływ na obniżenie priorytetu sprawności zarządczej państwa.

  POWOLNOŚĆ SYSTEMOWA 

 

Skutkiem braku zainteresowania tym tematem jest wszechobecna inercja sektora publicznego, odczuwalna na linii administracja-obywatel, gdzie wciąż rzadkością jest załatwianie spraw od ręki, a sformułowanie „niezwłocznie, nie później niż w ciągu miesiąca” oznacza de facto „za miesiąc”. Inercja daje o sobie znać także w relacjach służbowych, między pracownikami tego samego lub różnych urzędów. I to ta druga ociężałość, choć mniej widoczna, jest groźniejsza, bo systemowa. Nie paraliżuje wprost działalności pojedynczego obywatela. Nie wynika z zamierzonej obstrukcji; to nie czyjaś zła wola decyduje o sytuacji w policji, służbie zdrowia, o funkcjonowaniu szkół. To powolność systemowa wpływa na funkcjonowanie państwa i to ona powinna być przedmiotem dyskusji, a nie anegdoty w stylu „prowokacji żarówkowej” – historii o dwóch kreatywnych pracownicach pewnego urzędu skarbowego, które w zamian za ludzki gest mechanika samochodów, oferującego im pomoc przy wymianie przepalonej żarówki już po zamknięciu biura z kasą fiskalną, wręczyły mu 10 zł, a następnie mandat za niewydanie paragonu.

Powolność systemowa administracji wpływa na wysoki poziom nieufności w jej strukturach. Skoro wiadomo, że nic się nie da załatwić normalnie, to trzeba kombinować. Nowi ministrowie odczuwają do urzędników pewną, częściowo uzasadnioną, rezerwę.

Wchodzą w obce sobie mury, w zagmatwane struktury, ze świadomością własnych braków (ilu z nich kierowało wcześniej tak dużą organizacją?). Naprzeciw stają dyrektorzy departamentów, którzy często dysponują sporą wiedzą merytoryczną i znajomością niepisanych mechanizmów funkcjonowania państwa. Spotykają się sprzeczne logiki – „tu i teraz” z długim trwaniem i pamięcią organizacyjną, chęć szybkiego działania z potrzebą czasu na rzetelne opracowanie nowych przepisów. Takie napięcie może być twórcze, ale zdecydowanie częściej prowadzi do obustronnej frustracji.

WZAJEMNA NIEUFNOŚĆ 

Druga strona też nie darzy nowych przełożonych przesadnym zaufaniem. Widzieli już zbyt wielu ministrów, którzy mówili zdecydowanie więcej, niż robili, lub, jeszcze gorzej, rwali się do pracy, ale nie chcieli działać zgodnie z obiektywnymi regułami gry: reżim zamówień publicznych uznawali za sabotaż, a dobre praktyki legislacyjne – za nieżyciowe ograniczenia. Jak zatem reagować mogą urzędnicy na ministrów chcących tak realizować kampanijne zapowiedzi? Asekuracyjnie, wskazując w pierwszej kolejności na proceduralne ograniczenia, a dopiero później – szukając możliwości. Działają w sposób racjonalny z punktu widzenia ich pozycji w systemie, ale mocno kontrowersyjny dla politycznych zwierzchników. 

Toksycznym rozwiązaniem w sytuacji tej obustronnej nieufności i ociężałości są tzw. specustawy. Ze względu na nieefektywność prawa lub procesów administracyjnych, presję czasu oraz zidentyfikowane już różnice odgrywanych ról, uchwalane są ustawy-wytrychy, umożliwiające pominięcie żmudnych uzgodnień, odejście od wymaganych zezwoleń itp. Przykładów jest wiele: specustawa o organizacji Euro 2012, Światowych Dni Młodzieży, szczytu NATO, budowie Centralnego Portu Komunikacyjnego lub przekopaniu Mierzei Wiślanej. Piotr Naimski, pełnomocnik rządu odpowiedzialny za budowę gazociągu Baltic Pipe, stwierdził ostatnio, że „gdyby do tego zadania podejść w sposób tradycyjny, to jest ono praktycznie niemożliwe do wykonania”. Powiedział to w Krajowej Szkole Administracji Publicznej, a więc w instytucji od lat kształcącej zastępy młodych urzędników, aby ci usprawniali funkcjonowanie państwa.

Co to oznacza w praktyce? Rezygnację elit politycznych i urzędniczych z próby wspólnego wyrwania Polski z pułapki „państwa w smole”. Świadomość ociężałości instytucji publicznych jest wśród polityków powszechna niezależnie od barw partyjnych i światopoglądów.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Instytut Wolności jest niezależnym od partii politycznych think tankiem nowej generacji, założonym przez Igora Janke, Dariusza Gawina i Jana Ołdakowskiego.

Zapraszamy na stronę Instytutu Wolności.

Ostatnie notki

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • @Amstern - raportu niestety nie będzie, ale jest całość...
  • @marcin jerzy moneta - Zapraszamy na debatę, będzie możliwość wyrażenia swojego zdania
  • Szanowny Panie, 1) W dzisiejszym wywiadzie z Piotrem Maciążkiem prezentujemy drugi punkt...

Tematy w dziale Polityka