Loredana Sciolla*
Kiedy słabnie państwo opiekuńcze, rośnie rola rodziny. Zaś ciężar tej sytuacji odczuwają kobiety – mówi prof. Loredana Sciolla w rozmowie z Anną Hucko
Anna Hucko: Rodzina we Włoszech ma bardzo duże znaczenie. Jakie czynniki kształtują tzw. „model włoski”?
Prof. Loredana Sciolla: We Włoszech rodzina jest bardzo ważna zarówno z powodów emocjonalnych, charakterystycznych dla większości państw wysoko rozwiniętych, jak również ze względu na swoją dużo bardziej wymierną funkcję. Chodzi mianowicie o funkcję zastępowania solidarności w strukturalnie słabych państwach opiekuńczych. Nieudolność systemu spada na barki rodziny jako komórki społecznej.
Ciężar tej sytuacji odczuwają przede wszystkim kobiety. To one odpowiadają za osoby starsze, które nie są samowystarczalne, opiekują się małymi dziećmi, nawet jeżeli same pracują zawodowo oraz utrzymują tych członków rodziny, którym nie udało się znaleźć zajęcia. Mam tu na myśli głównie dzieci, które dawno powinno być na swoim, ale ze względu na brak pracy zostają z rodzicami.
Jaki jest pomysł na rozwiązanie tego problemu?
Jak dotąd żadna z prób wprowadzenia zmian, głównie legislacyjnych, nie przyniosła spodziewanych efektów. W pierwszej kolejności rozwiązany powinien zostać problem pozycji kobiet w społeczeństwie i ich roli w rodzinie. Nadal mamy do czynienia z bardzo dużymi dysproporcjami w podziale obowiązków między kobiety i mężczyzn. Ponadto, według dostępnych danych, odsetek bezrobotnych jest wśród nich znacznie większy niż w przypadku mężczyzn, mają też niższe pensje. Skutki tej sytuacji widoczne są od razu – wszystkie te powody skutecznie zniechęcają młode kobiety do podjęcia decyzji o założeniu rodziny.
Czy pani zdaniem rola i funkcjonowanie rodziny zmieniło się pod wpływem kryzysu gospodarczego?
Rola opiekuńcza, czyli podstawowa, z pewnością zyskuje na znaczeniu w obliczu trudności gospodarczych. Dzieje się tak przede wszystkim wtedy, gdy mamy do czynienia ze wzrostem bezrobocia. We Włoszech w 2009 r. wskaźnik zatrudnienia zmniejszył się o 1,2 pkt. procentowego w stosunku do roku poprzedniego, zaś w 2010 r. o kolejne 0,6. Spadek dotyczył przede wszystkim samozatrudnionych i pracowników tymczasowych, w szczególności młodych.
W przypadku braku jakichkolwiek amortyzatorów socjalnych, odpowiednich dla tego typu stagnacji na rynku pracy, solidarność rodzinna jest ostatnią i jedyną deską ratunku. Dochód rodziców i niejednokrotnie emerytury dziadków stanowią podstawowe źródło utrzymania dla wszystkich członków rodziny.
Czy problem bamboccioni, czyli dorosłych dzieci pozostających na utrzymaniu rodziców, jest uważany we Włoszech za poważny? Jaki ma wpływ na sytuację gospodarczą?
We Włoszech od zawsze dzieci usamodzielniały się stosunkowo późno. Mamy do czynienia z tzw. „długą rodziną” (la famiglia lunga), co oznacza, że faza współżycia rodziców i dorosłych dzieci, a także dziadków i wnuków w porównaniu do innych państw europejskich jest bardzo rozbudowana.
Z reguły powinna ona trwać od 5 do 10 lat i kończyć się najpóźniej, gdy dzieci mają nie więcej niż 25 lat. W tym wieku powinny być gotowe zacząć samodzielne życie, założyć swoje rodziny, wejść na rynek pracy. Obecnie ten przedział czasowy rozciągnięty jest aż do 20 lat. I tak dzieci mieszkające z rodzicami nierzadko przekraczają 40 rok życia. To właśnie one nazywane są w mediach bamboccioni lub mammoni.
Jak to jest odbierane we Włoszech?
Sam termin nie jest neutralny i zawiera ocenę tego zjawiska. Określenie jest ironiczne, ale odnosi się do poważnego problemu. „Młodzi dorośli”, którzy nadal żyją z rodzicami, są psychologicznie od nich uzależnieni, w szczególności od mam. Ponadto cechuje ich dość oportunistyczne nastawienie: cieszą się z wygody posiadania sporej dozy wolności, przy czym nie biorą odpowiedzialności za rodzinę.
W 2010 roku we Włoszech z rodzicami mieszkało ponad 42 proc. osób między 25 a 34 rokiem życia. Część z nich jeszcze jako studenci, ale większość już po zakończonej edukacji. Piętnaście lat temu w takiej sytuacji było tylko 36 procent młodych ludzi. Powody, dla których decydują się oni zostać z rodzinami, są różnorakie.
Na przykład?
Dwa najważniejsze to, z jednej strony, czynnik kulturowy i charakterystyczny dla całego regionu Morza Śródziemnego model wielopokoleniowej rodziny oraz, z drugiej strony, brak źródeł dochodu dostępnych dla młodych ludzi. Taka sytuacja tym bardziej pogarsza stan gospodarki – pogłębia stagnację na rynku pracy. I – co więcej – powoduje napięcia w gronie rodziny.
*Prof. Loredana Sciolla – socjolożka z Uniwersytetu w Turynie, obecnie bada zagadnienia związane ze zmianami wartości wśród młodych Włochów.
Tekst opublikowany na: instytutobywatelski.pl


Komentarze
Pokaż komentarze