Kiedy złapano Osamę bin Ladena, wreszcie uwierzyłem, że z fundamentalizmem można wygrać. Nie ważne jaki on jest, czy islamski, czy chrześcijański, czy prawicowy, czy lewicowy.. Ważne, by móc z nim wygrywać. Właśnie w Egipcie na oczach świata, gdzie połączeni demonstranci z ugrupowań laickich, demokratycznych, a także islamskich doprowadziły do upadku autorytarnego reżimu Hosniego Mubaraka.
Dziś Egipt wypowiada wojnę, tym razem dyktaturze, która zmierza ku dyktaturze, a może nawet islamizacji społeczeństwa. Co ważne, w Egipcie 60% jest społeczeństwa niepiśmiennego, a w krajach o tak dużym analfabetyźmie raczej ludzie skłaniają się ku takim draniom jak Chomeini czy Morsi.
Egipcjanie zrobili inaczej, skłonili się ku drodze do wolności i walce z dyktaturą Morsiego, który wywodzi się radykalnego ugrupowania islamskiego, które powstało już za czasów Króla Faruka. To ugrupowanie ma czarną plamę w historii Egiptu, miało rację co do dyktatury Nassera, która zniszczyła Egipcjan moralnie i gospodarczo, ale nie mieli racji co do rządów Saddata, człowieka zmierzającego ku demokratyzacji i dialogu.
Anwar El Sadat jest ofiarą tego ruchu islamistycznego, którego szeregi zasilał Mursi, które teraz jako Partia Wolności i Sprawiedliwości głosi siebie w parlamencie egipskim jako partia podobna do tureckiej AKP... Nic podobnego. Ale wracając do Sadata. Człowiek ten nie tylko zaczął reformy, ale także pojednał się z Izraelem. TO ROZGNIEWAŁO PRZECIWNIKÓW POJEDNANIA (w tym takich jak Mursi, wówczas młody człowiek)
Dziś musimy kibicować II FAZIE EGIPSKIEJ REWOLUCJI, która musi iść ku demokracji. Jestem przekonany, że Egipski Naród otwiera drogę narodom arabskim do nowej wartości, którą teraz poznają, czyli do wolności, sprawiedliwości i demokracji. To wszystko wnosi nową erę, która miejmy nadzieje, że będzie udana.
Dzięki zwycięstwu drugiej fazy rewolucji możemy otworzyć drogę do Teheranu, gdzie reżim hańbiący islam, a także Naród Iranu rządzi niepodzielnie od 30 lat. Dzięki sankcjom, a także blokadzie tego kraju niepokój społeczny rośnie, a ludzie mówią NIE Republice Islamskiej! To już widać! Dużo Irańczyków ogląda BBC Persian czy VOA Persian, znają prawdę co uczynił z nimi Chomeini przez dekadę, a następnie przez 2 dekady Chamenei przy pomocy pupili typu Ahmadinejad. Naród nie tylko nie znosi tego systemu, ale go nie chce w ogóle. System utopijny ustanowiony w Iranie w 1979 nie wytrwa dekady, o tym wiemy, ale trzeba przybliżyć proces demokratyzacji już dziś, drogą pokojową. Obywatelskie nieposłuszeństwo jest w stanie to zrobić.
Irańczycy mogą w demokracji przyjąć powrót monarchii. Trzeba przyznać, że demokratyczną monarchię w Iranie widzą już wszyscy na świecie. Od reformistów wygnańców czy krajowych, a także dawni anty-szachowscy działacze lewicowi, którzy wpierw byli w aliansie z Chomeinim, ale po zwycięstwie rewolucji uciekli do Eugopy, gdy Chomeini skazał ich na śmierć. Co najważniejsze, wśród nich jest pierwszy prezydent Islamskiej Republiki Iranu, Pan Banisadr, który ma poglądy demokratyczno-islamsko-lewicowe. Uciekł również po niecałym roku sprawowania urzędu, gdyż dowiedział się o tym co Chomeini z nim zamierza wykonać.
Miejmy nadzieje, że się uda!




Komentarze
Pokaż komentarze (3)