Zasada jest prosta - zakreślamy nie tych kandydatów których chcemy widzieć w sejmie, senacie czy na prezydenckim stolcu lecz tych których tam widzieć nie chcemy. Innymi słowy ich skreślamy. Ten kto otrzyma najmniejszą liczbę głosów zostaje wybrany. System ma same zalety: nie ma głosów nieważnych - mogę skreślić wszystkich z listy, mogę nie skreślić nikogo, często wiem który polityk mnie nie odpowiada, a gorzej jest ze znalezieniem tego który mnie się bez reszty podoba. No i w zasadzie taki system odpowiada naszemu narodowemu kłótliwemu charakterowi - wolimy mówić "nie pozwolę" albo "po moim trupie" niż chwalić i popierać.
I jeszcze pozostaje wątła nadzieja: dotychczasowy pozytywny system głosowania doprowadził do negatywnej selekcji przedstawicieli narodu. Może system negatywny da wynik pozytywny?


Komentarze
Pokaż komentarze (2)