Wprawdzie na temat brukselskiego szczytu i jego wyników nie ma precyzyjnej i dokładnej informacj, niemniej z tego co przedostaje się do mediów można wysnuć pewne wnioski.
Otóż sytuacja wygląda według mnie następująco: uzyskaliśmy głosowanie według schematu nicejskiego do 2015 roku, a potem przez ma nastąpić głosowanie według systemu podwójnej większości z tym, że przez dwa lata tj. do 2017 będzie można stosować kompromis z Joaniny - odłożenie głosowanej decyzji na 3 do 6 miesięcy. Pani Fotyga natomiast wraz z panem prezydentem - choć tu też między niemi nastąpiła mała różnica zdań - uznali, że uzyskaliśmy rozszerzenie Joaniny: decyzję będzie można odłożyć na dwa lata.
Proste pytania pana Zalewskiego zadane pani Fotydze wywołały histeryczną, wręcz groteskową reakcję. Czyż nie można już zapytać i to przez ciało jak najbardziej do tego uprawnionie, ba, mające pewną władze kontrolną nad MSZ o szczegóły uzyskanego porozumienia odtrąbionego jako wielki sukces polskiej dyplomacji? Dlaczego tak się stało? Ani pani Fotyga ani pan Lech Kaczyński nie władają na tyle dobrze, jeśli wogóle, obcymi językami by zrozumieć to, co podpisali. Teraz usiłuje się sprzedać wynik negocjacji "ciemnemu ludowi" jako wielki sukces mimo, że nikt nie umarł skoro zrezygnowano z pierwiastka. Samo pytanie pana Zalewskiego o szczegóły podpisanego porozumienia może natychmiast wykazać ignorancję i dyletantyzm pani minister oraz pana prezydenta razem z bratem wiszącym w Warszawie na telefonie. A wszystkich fachowców i dyplomatów już dawno wystawiono z MSZ na ulicę i nikt nie jest w stanie już ocenić co naprawdę podpisano.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)