Ostatnio mamy prawdziwy festiwal czy to PiaRu czy to tłuczenia po głowie łopatką w wykonaniu ministra Ziobro - do dwóch długich konferencji prasowych dziennie gdzie dowiadujemy się jaki to pan minister jest wspaniały i niedościgniony i jakim to kanaliom ufał, kogo i co nagrywał przy pomocy gwoździ do trumny. Pomijając już fakt, że i logika i prawo nie dopuszczają dowodów negatywnych (to że na taśmie czy na innym medium nie ma czegoś jeszcze nie dowodzi, że to coś nie istnieje - odwrotnie: jeśli coś jest, to jest to dowód) trzeba się zastanowić i może zapytać ministra czego on i jego resort dokonał w zakresie naprawienia fatalnej sytuacji ksiąg wieczystych nieruchomości pozostawionych przez Niemców opuszczających Polskę w latach siedemdziesiątych. Księga wieczysta jest w prawie rzeczą świętą i zapadłe już postanowienia przyznające owe nieruchomości ich dawnym właścicielom są nie do podważenia nawet wtedy, gdy premier powiada w nieco innych słowach: "prawo jest prawem, ale racja musi być po naszej stronie". Racja stanu oczywiście - aż wstyd taką wypowiedź wkońcu prawnika przytaczać. A wyjście jest stosunkowo proste: przez zmianę ksiąg wieczystych drogą procedury o zasiedzeniu. Wszystkie te nieruchomości są już dawno zasiedziane przez obecnych właścicieli, sęk w tym, że oni tego nie są świadomi i nie wiedzą jak się do tego zabrać. A jak już się może niektórzy za to zabiorą to napotykają na bariery skomplikowanych procedur, nieudolności polskich sądów oraz wysokich kosztów sądowych i adwokackich. Czy więc minister sprawiedliwości nie powinien przede wszystkim zająć się w trybie nagłym opracowaniem ustawy upraszczającej te procedury dla tych właśnie przypadków zasiedzianego mienia poniemieckiego. Wydrukować formularze wniosków o uznanie zasiedzenia, zdefiniować uproszczoną procedurę w której sądy będą zobowiązane do przyspieszonego rozstrzygania zaś wnioskodawcy zwolnieni od opłat. Gdy projekt ustawy będzie gotowy należy wysłać go "szybką ścieżką" przez parlament.
No ale cóż? Nawet gdyby minister Ziobro nie poświęcał czasu głównie pobijaniem swego Ego na licznych konferencjach prasowych i taką ustawę przygotował to cały parlament, prezydent, premier i i niemal cały rząd rozjechali się na wakacje. A czas ucieka.
Taką mamy ekipę rządzącą: pełną troski o sprawy publiczne, solidarną ze społeczeństwem i o wysokim stopniu odpowiedzialności za los współobywateli.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)