Jeśli cokolwiek można teraz coś zrozumieć z awantury Ziobro-Kaczmarek to zawsze zostaje na wierzchu spór czy Kaczmarek zeznając przed speckomisją nie zdradza tajemnic państwowych. I tutaj przestaję cokowiek rozumieć, bowiem Ziobro, dotychczasowy herbatnik Kaczmarka niezliczone razy twierdzi, że cokolwiek, dosłownie wszystko co Kaczmarek nie powie jest kłamstwem, kłamstwem, kłamstwem. Wysłuchałem tego w ostatnich dniach kilkanaście razy. Podobnie oskarżają Kaczmarka wszyscy posłowie PiSu jak jeden mąż. Wygląda to nawet na jakąś zbiorową obsesję. I teraz podstawowe pytanie:
Czy kłamstwa mogą stanowić tajemnicę państwową?
Jeśli władza uznaje kłamstwa za tajemnicę państwową to:
- mamy do czynienia z paranoją wymagającą leczenia albo
- państwo oparte jest na kłamstwie.
A może jedno i drugie.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)