Obecna wymiana dowodów to przede wszystkim dowód na to jak dalece polskie życie publiczne jest nadal zsowietyzowane. Przepisy nakazujące wymianę i przewidujące surowe kary dla tych, co nie dokonają wymiany w terminie wykazują jedno: obywatel jest dodatkiem do dowodu, a nie odwrotnie. Nie widzę powodu, by nie wymieniać dowodu dopiero wtedy gdy się zniszczy albo gdy jego posiadacz poprostu zdecyduje, że wygodniej jest mieć w portfelu plastykową kartę miast wymęczonej książeczki. A nakłaniać ludzi do wymiany można innym, mniej bolszewickimi metodami - ot, naprzykład podnosić cenę dowodu co miesiąc o powiedzmy 10 złotych. Jak wynika z relacji TV organizacja wymiany też jest bezsensowna. Dlaczego nie można płacić w tym samym okienku gdzie składa się wniosek? Albo przesyłać dowód listem poleconym za pobraniem? Najwyższy czas by obywatel stał się nareszcie podmiotem, a nie był traktowany przez głupi przepis egzekwowany przez zsowietyzowanych biurokratów jak przedmiot.


Komentarze
Pokaż komentarze