W Szwajcarii mamy dwa ubezpieczenia zdrowotne w jednej lub dwóch z około 80 kas chorych współzawodniczących z sobą. Pierwsze ubezpieczenie jest obowiązkowe i obejmuje leczenie ambulatoryjne wraz z wydatkami na lekarstwa, nie obejmuje natomiast stomatologii zachowawczej za którą trzeba osobno i naogół słono dopłacać. Premie czy składki nie są uzależnione od dochodów ubezpieczonego co jest rozwiązaniem logicznym. Wybór lekarza jest całkowicie dowolny choć wygodnie jest być zarejestrowanym u jednego zwanego lekarzem domowym. Wybór specjalisty też jest w zasadzie dowolny, lecz niektórzy żądają skierowania od lekarza domowego – nie ma tu jakiejś reguły. Lekarz przysyła pacjentowi rachunek, który ten płaci, a następnie wysyła go do swej kasy chorych i otrzymuje zwrot pieniędzy. Płacenie rachunku i jego refundacja ma znaczenie psychologiczne, bo wkońcu trzeba wyłożyć pieniądze z własnej kieszeni. Wysokość składki uzależniona jest od wysokości tzw. franchise, to znaczy rocznie zadeklarowanej kwoty do wysokości której ubezpieczony pokrywa rachunek w całości - im wyższa franchise, tym mniejsza składka. Wysokość składki jest w ramach jednej kasy chorych uzależniona także od miejsca zamieszkania pacjenta. Duże miasta to większa składka, a wieś mniejsza. Koszt lekarstw wymagających recept pokrywa w 90% kasa chorych z tym, że pacjent zarejestrowany naogół w aptece bądź firmie wysyłkowej nie płaci za lekarstwo, lecz je otrzymuje, a potem płaci rachunek z kasy chorych za owe 10% ceny. Franchise obejmuje również koszt lekarstw. Kombinacja lekarz domowy z rejestracją w aptece ułatwia życie, bowiem bardzo często recepty lekarz wysyła do apteki faksem.
Drugi, nie obowiązkowy rodzaj ubezpieczenia to ubezpieczenie zwane dodatkowym obejmujące leczenie szpitalne i sanatoryjne. Nie musi on być zawierany z tą samą kasą chorych co pierwsze, obowiązkowe ubezpieczenia. I tutaj składka nie jest uzależniona od dochodów, dzieli się jednak na trzy klasy: zwykłe, półprywatne i prywatne. Koszyk usług medycznych dla tych trzech klas jest niemal identyczny i w zasadzie różni się tylko ograniczeniem wyboru lekarza w przypadku ubezpieczenia zwykłego oraz liczbą łóżek w szpitalnym pokoju: zwyczajne to liczba dowolna, półprywatne to dwa, prywatne pojedynka. Istnieją pewne ograniczenia w koszyku usług jednakowe dla wszystkich klas i dotyczące niezwykle drogich i rzadko stosowanych procedur medycznych, nie znam jednak szczegółów. Pacjenci płacą również z własnej kieszeni 10 franków za dzień pobytu w szpitalu co jest sumą wręcz symboliczną. Większość szpitali i to naogół najlepszych to szpitale kantonalne, czyli państwowe. Ale liczne szpitale prywatne są także dostępne dla wszystkich ubezpieczonych.
Osoby o bardzo niskich dochodach mają koszty ubezpieczeń refundowane przez gminy, a koszty te wcale nie są małe. I mimo to w systemie teś stale brakuje pieniędzy i szpitale muszą być dotowane przez kantony i częściowo przez rząd federalny. Poświęca się na to m.in. część dochodów z akcyzy. Tak zwana eksplozja kosztów leczenia znacznie przekraczająca inflację wywołana jest coraz droższymi procedurami i sprzętem medycznym częstokroć kupowanym i stosowanym bez wyraźnej potrzeby, brakiem efektywnej kontroli cenowej lekarstw i olbrzymimi zarobkami lekarzy. Wszelkie próby ograniczenia tych zjawisk napotykają na opór potężnych lobbies.
I jeszcze jedno. Moja dobra znajoma, lekarka, wróciła przed kilkoma dniami z Polski. Powiedziała mi, że zdumiona jest liczbą lekarzy w polskich szpitalach znacznie przekraczających potrzeby – przytaczala przykład niewielkiego 100 łóżkowego szpitala zatrudniającego 30 lekarzy. Podejrzewam, choć jej o to jeszcze nie pytałem, że dotyczy to również pielęgniarek.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)