No i skończył się rzekomy termin ważności starych dowodów książeczkowych. Dlaczego rzekomy? Bowiem w starych dowodach nie ma nic na ten temat, wydawane były jako dokumenty o nieograniczonym terminie ważności. Innymi słowy potraktowano społeczeństwo przedmiotowo nakazując wymianę dowodów na nowe wbrew własnym przepisom. Taki trochę sowiecki model traktowania własnych obywateli.
Dlaczego nie można było tego zrobić w sposób bardziej cywilizowany? W Szwajcarii od lat trwa wymiana starych, też książeczkowych praw jazdy na plastykowe w formacie karty. Ale nie ma tu żadnych terminów, jeśli ktoś uzna, że jego prawko jest zniszczone to je wymienia i do tego korespondencyjnie. Nie potrzeba wystawać w ogonkach, wszystko załatwia się pocztą. Minie kilka lat i praktycznie wszyscy będą mieli prawa jazdy w nowym formacie. Podobnie by być mogło i w Polsce, ale do tego trzeba pozbyć się starych nawyków w stosunkach władza-obywatel.


Komentarze
Pokaż komentarze