0 obserwujących
75 notek
48k odsłon
294 odsłony

Rozłamowa ściema.

Wykop Skomentuj

Założenia bazowe:

  • Jarosław Kaczyński nadal jest człowiekiem inteligentnym i nie stracił możliwości prawidłowej oceny sytuacji w ostatnich miesiącach.
     
  • Wśród wyborców PiS ok. 15% - 20%, to wcześniejsi wyborcy LPR i SO.
     
  • Największy "potencjał" wyborczy w swojej historii PiS i jego przywódca mieli najprawdopodobniej zaraz po katastrofie Smoleńskiej w miesiącach kampanii prezydenckiej.
     
  • Kluzik-Rostkowska, Jakubiak, Poncyliusz, Kowal a przede wszystkim Kamiński byli wcześniej i najprawdopodobniej cały czas są lojalni wobec swojego szefa J.Kaczyńskiego.
     
  • Jarosław Kaczyński i ludzie z nim związani dążą do przejęcia władzy w naszym kraju i tym samym muszą tworzyć realne scenariusze realizacji tego planu.
Rozwinięcie:

Po przegranych "o włos" wyborach prezydenckich sztabowcy z PiS wraz z szefem musieli sobie uświadomić jedną rzecz: jeśli w takich okolicznościach nie wygraliśmy z PO (konkretnie z Komorowskim), to małe mamy szanse na to w przyszłości. Szczególnie, że zmiana wizerunku J.Kaczyńskiego na taki rzeczowy, spokojny i w ogóle na dłuższą metę mogło się wiązać z odejściem od PiS elektoratu post LPR/SO zdobytego w latach 2005 - 2007.
 
Kaczyński i PiS stała przed wyborem, który ogólnie można określić tak:
  • jak będziemy mili, rzeczowi, koncyliacyjni, to najprawdopodobniej stracimy poparcie tzw. elektoratu Radio-Maryjnego (RM), pełnego pretensji, roszczeń i spisków itd.
  • natomiast jeśli będziemy starać się "zadowolić" elektorat RM, to nigdy nie odbierzemy PO poparcia tzw. elektoratu "umiarkowanego".
Taka kwadratura koła...
Bo wiadomo, że żeby mieć władzę, trzeba mieć w tym wypadku i jednych i drugich.
 
Wnioski:
 
Z tych rzeczy opisanych powyżej wynika jeden główny wniosek:
Chcąc zrealizować plan (odebranie władzy PO) , trzeba w pewnym sensie odtworzyć sytuację z wygranych wyborów 2005 roku. A jak to zrobić? -> trzeba mieć dwie partie: jedną tak odbieraną jak wtedy PiS a drugą jak LPR/SO. Tym samym w partii musi dojść do rozłamu.
 
I według mnie taki scenariusz jest właśnie realizowany. Z tym, że pan Prezes wraz z PiS weszli w rolę LPR/SO a nowotworzone ugrupowanie w rolę PiS2005. No, ale taki akurat podział uwiarygodnia życie i m.in. to, co się dzieje po i w związku z 10 kwietnia 2010...
 
Żeby taki plan się natomiast powiódł musi być spełnionych kilka ważnych warunków:
  • o całym scenariuszu musi wiedzieć tylko ścisłe, ograniczone grono ludzi - dla pozostałych musi to wyglądać na rzeczywisty konflikt, inaczej w ściemę nikt nie uwierzy,
  • rozłam musi być wiarygodny na tyle, żeby ludzie uwierzyli w "nową jakość" i odcięcie od PiS nowej partii, i przestali darzyć poparciem rządzącą PO i poszli za nową partią.
  • dodatkowo, żeby wyborcy odeszli od PO do nowego ugrupowania musi im się ono (to nowe) wydawać takim lepszym PO. Generalnie w dniu wyborów wielu wyborców nie powinno widzieć dużej różnicy pomiędzy jednymi a drugimi. W takiej sytuacji traci PO jako partia rządząca.
Generalnie plan wygląda na możliwy do zrealizowania. Zaczęło się od listu Pana Migalskiego, a potem to już ruszyło pełną parą i karawana jedzie... W mediach huczy, w blogosferze również. Wielu drze szaty inni psy wieszają to na Kaczynskim to rozłamowcach. Wygląda na to, że działa...
Tylko wyborcy znowu są robieni w ... wiadomo co. Ale mam wrażenie, że wielu z nich się to po prostu podoba i uważają to za normalne... A jak na razie w naszej polityce niewiele się zmienia. I pewnie jeszcze długo nie zmieni. Ale co tam - w życiu są dużo ważniejsze sprawy... 
Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale