1. Feminizm sprzed wieku (tzw. pierwszej fali) odpowiadał na realne potrzeby kobiet, pomagając doprowadzić do przyznania im praw wyborczych, feminizm sprzed kilkudziesięciu lat (tzw. drugiej fali) sprzyjał wyrównaniu płac kobiet i mężczyzn na podobnych stanowiskach.
Współczesny feminizm sprawia wrażenie fanaberii służącej kanalizacji buntu dziewczyn z dużych miast. Prowadzi albo do nieszczęścia albo do absurdu – albo do jednego i drugiego.
Jednocześnie nie proponuje tak naprawdę planu pozytywnego, koncentrując się na nihilistycznej negacji cywilizacji zachodniej. Kończy pożerając własny ogon i w tym anty-zachodnim resentymencie wspierając masową imigrację ludzi w istocie spełniających cechy obecne w feministycznych karykaturach “patriarchatu”.
2. Feministyczna inżynieria społeczna, uzewnętrzniająca się choćby narzucaniem ludziom feminatyw jest przykładem sprowadzenia do absurdu częściowo słusznych pomysłów.
Nie wydaje się niczym niewłaściwym radzenie ludziom, by mówili "poszkodowany", zamiast "ofara", jednak ma to konkretne uzasadnienie i nie jest urzędowo sankcjonowane.
3. “Prawa kobiet” czynią kobietę coraz mniej kobiecą, a zarazem wyrywają ją ze świata, który sankcjonuje jej obronę. Mami wolnością, podrzucając inną odmianę jej ograniczenia – obiecuje bezpieczeństwo, popycha do świata brutalnej walki.
Tradycyjne wartości nakazują stanąć w obronie zaatakowanej kobiety. A świat “równouprawnienia”? Czyż nie uzna takiej obrony za wyraz przekonania o słabości kobiety? Czyż z jego retoryki nie wynika, że skoro jesteśmy równi to kobieta sama powinna się bronić?
Feminizm mówi kobiecie, że jest nad przepaścią - i pomaga jej zrobić krok do przodu. Wyrywa ze świata podziału płci do rzeczywistości iluzji, a istocie odrzucenia jakiejkolwiek prawdy, w przekonaniu, że wszystko jest względne, wszystko jest “narracją” i kwestią wyboru.
4. “Makdonaldyzacja aborcji”, uczynienie z przerwania życia zabiegu na podobieństwo chirurgicznego w ogóle nie bierze pod uwagę syndromu poaborcyjnego, przewlekłych depresji, z jakimi zmagają się kobiety, które dokonały aborcji.
“Abortomaty” (z uśmiechem na ustach promowane przez Magdalenę Biejat) są rodem ze świata maszyn, karmiącego nas obietnicą, że wszystko będzie “łatwo, szybko i przyjemnie”, niezwykle złowrogą w swoim infantylizmie. “Przenośne kliniki aborcyjne” są produktem świata pustki i przesytu, tego samego, który rodzi szkolnych zabójców.
5. Historia pani Joanny z Krakowa, nagłośniona przez media kilka lat temu jest szczególnie symptomatyczna. Pani Joanna miała myśli samobójcze po dokonaniu aborcji.
Co zrozumiały z tego mainstreamowe media? Ot, represyjne państwo, brutalnie traktuje kobiety z problemami, wprowadza nieludzkie prawo. Druga strona nie dostrzegała wiele więcej - choć trzeba przyznać, że potępienie osoby, która dokonała aborcji nigdy nie było tak głośne jak żądania zwolenników liberalizacji prawa aborcyjnego.
Tymczasem mieliśmy do czynienia z kobietą "wyrywaną" z systemu wartości, w jakim została wychowana. Normy etyczne weszły w konflikt z podszeptami środowisk feministycznych. Depresja to efekt tego "wyrwania", jak i dysonansu, poczucia bycia pomiędzy różnymi systemami wartości.
6. Możemy przyjąć uproszczony obraz historii filozofii, dzieląc ją na nurty uznające prawdę obiektywną i linearną wizję dziejów - znajduje się tam nie tylko filozofia klasyczna i chrześcijańska, ale też liberalizm i marksizm – oraz kierunki zastępujące prawdę “narracjami”, często nawiązujące do idei "wiecznego powrotu".
Spór ten ma swoje korzenie już w starożytności, gdzie z jednej strony mieliśmy Parmnidesa dowodzącego niezmienności bytów, zaś z drugiej Heraklita z Efezu z jego ideą “stawania się” i poglądem, że “wszystko płynie”.
Z Heraklita czerpał Fryderyk Nietzsche, a z Nietzschego postmoderniści. U Nietzschego mędrca poszukującego prawdy zastąpił arystokrata, w miejsce postępu rozumianego jako rozwój bądź technologiczny bądź etyczny postawiony został "nadczłowiek".
W myśleniu środowisk lewicowych możemy dostrzec, zwykle nieświadome, przenoszenie nietzscheańskich kategorii do opisu współczesnej rzeczywistości. Typ sokratejski, czyli dekadencko racjonalistyczny to "dziadersi", typ dionizyjski, czyli plebs to "katole", a typ apolliński, czyli arystokracja to przodownicy rewolucji, pierwszy szereg femijistycznej rewolucji.
7. Równość rozumianą jako proporcjonalność zastąpiono równością pojmowaną jako identyczność. "Równość na starcie" została zastąpiona przez "rowność na mecie".
Stąd TVN mógł się oburzać, że w męskim turnieju piłkarskim pula nagród za zwycięstwo była wyższa niż w żeńskim. Adekwatność do umiejętności, ilości, wieku została wyparta przez identyczność.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)