Jacek Żalek Jacek Żalek
1057
BLOG

Korporacje czy koligacje?

Jacek Żalek Jacek Żalek Polityka Obserwuj notkę 10

Pańszczyzna oraz system cechowy, które były podstawą średniowiecznej gospodarki, stały się ogromną barierą u progu rewolucji przemysłowej. Gdy Europa Zachodnia, z Wielką Brytanią na czele, robiła pierwsze kroki w kierunku dominacji nad światem, Polska wciąż nie mogła odnaleźć się w nowych realiach.Dopiero zaborcy 200 lat temu, po podzieleniu między sobą Polski, zaczęli znosić pańszczyznę. I Rzeczpospolita nie mogła sobie poradzić z tą ustrojową skazą, leżącą u podstaw upadku naszego państwa, którą z punktu widzenia dzisiejszych swobód obywatelskich można nazwać pewną formę niewolnictwa.Niektórzy mogą protestować przed ostrością tego porównania. Moim zdaniem podobna forma upośledzenia zniewalająca człowieka istnieje obecnie w kilku przypadkach w polskim systemie prawnym. Ze swojego parlamentarnego doświadczenia chciałbym w kolejnych dniach opisać dwa przypadki takiej niewoli, z którymi jak pokazuje sejmowa praktyka nie tak łatwo jest walczyć.

Termin niewolnictwo w wydaniu feudalnym przychodzi na myśl, gdy przeanalizujemy całkiem współczesny polski rynek usług prawniczych. Trudno nazwać go wolnym, skoro dotknięty jest ustawowym upośledzeniem w formie przymusu korporacyjnego. W imieniu Komisji Nadzwyczajnej ˝Przyjazne Państwo˝ zaprezentowałem w Sejmie projekt ustawy Kodeks postępowania cywilnego i zmianie niektórych ustaw. To nie żaden powód do dumy, ale raczej niedopełniony obowiązek, usuwać na początku XXI weku przymus, który zwykłym ludziom blokuje dostęp do usług prawniczych co faktycznie skutkuje ograniczeniem prawa do sądu.

Mało tego, ogranicza ich podstawową swobodę obywatelską: Możliwość prowadzenia własnych spraw i interesów według własnego wyboru. Dzisiaj mogę w swobodny sposób samodzielnie pomnażać bądź trwonić swój majątek. Ale już chcąc dochodzić swoich praw nawet do najmniejszej części tego majątku przed sądem, okazuje się, że nie mam takiej swobody, jeśli chodzi o wybór pełnomocnika. Weźmy przedsiębiorcę, który ma w swojej firmie zatrudnionego młodego prawnika. Może on swojego pracodawcę reprezentować w sądzie, może walczyć o jego milionowe sprawy. Gdyby jednak chciał go reprezentować prywatnie, a przedmiot sporu byłby nawet 100-złotowy, nie mógłby tego robić! Trudno doszukiwać się w tym sensu i logiki.

Nakłada się na to cały kontekst polityczno-społeczny działania państwa. Trzymając się tego kontekstu, można porównać ten projekt do ustawy o swobodzie gospodarczej przyjętej w czasach ministra Wilczka. Wprowadzenie tamtej ustawy było przejściem od realiów państwa zarządzanego w sposób nakazowo-rozdzielczy do realiów gospodarki wolnorynkowej. Teraz chcemy przejść do wolnego rynku usług prawniczych. Projekt ustawy zakłada, że każdy prawnik uniwersytecki, każdy, kto zdał egzamin magisterski, będzie mógł reprezentować stronę w sądzie cywilnym.

Otwarcie drogi do usług prawniczych absolwentom tego kierunku oznacza wzrost konkurencji. Z punktu widzenia państwa i jego obywateli to bardzo dobry znak. Bo ograniczenie konkurencyjności to niski poziom świadczonych usług. Niski poziom świadczonych usług to brak skuteczności. Niska skuteczność to mała liczba spraw. Mała liczba spraw to wysokie ceny. Wysokie ceny to wykluczenie społeczne. Wykluczenie społeczne to upośledzenie. Upośledzenie to klęska naszego wymiaru sprawiedliwości.

Niestety, okazało się, że projekt utknął w poczekalni Marszałka Sejmu. I nie pomógł fakt, żewychodzi on naprzeciw oczekiwaniom działającej przy Ministrze Sprawiedliwości Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Cywilnego, w skład której wchodzą wybitni prawnicy. O zapotrzebowaniu na te zmiany świadczą badania.Zaledwie 1,5% obywateli naszego kraju korzystających ze swojego prawa do toczenia sporu przed sądem cywilnym korzysta z korporacyjnego pełnomocnika. Cała ogromna reszta Polaków, czyli aż 98,5 proc. szukających sprawiedliwości przed sądem nie korzysta z tej pomocy. Sami muszą stawać naprzeciw urzędniczym, handlowym czy usługowym korporacjom.

Nie korzysta z tej pomocy” oznacza w rzeczywistości: „jest tej pomocy pozbawiona”. Dlaczego? To jest wspomniane ustawowe upośledzenie. Obecnie przed sądami możemy być reprezentowani przez prawnika z korporacji. Wiadomo, że są to koszty, na których ponoszenie nie każdego jest stać. Przed sądem możemy też występować samodzielnie, albo możemy być reprezentowani przez każdą inną osobę, pod warunkiem, że ta osoba jest z bliskiego kręgu rodzinnego.

Krótko mówiąc, może nas reprezentować piekarz, murarz, czy przedstawiciel innego zawodu który jest naszym krewnym, ale już nie może tego zrobić absolwent prawa, który nie jest naszym bliski krewnym! Tym samym, kosztem całego społeczeństwa korzystają korporacyjni prawnicy.

Jako student prawa miałem sposobność zmierzenia się przed sądem z urzędującym wówczas ministrem, prawnikiem i adwokatem. Udało mi się doprowadzić do korzystnego rozstrzygnięcia i mam wrażenie, że było to wynikiem samodzielnego prowadzenia tej sprawy. Byłem głęboko przekonany o jej powodzeniu, ale ta sprawa wymagała troski i wnikliwej analizy każdego elementu postępowania sądowego.

Mój obecny kolega z ław poselskich skorzystał z pomocy prawnej swojego kolegi po fachu, adwokata. Ten zapewne, obarczony wieloma obowiązkami i licznymi sprawami, niestety nie uczestniczył we wszystkich rozprawach, wyręczając się pracą aplikantów. Dlatego z łatwością udało się doprowadzić sprawę do pozytywnego rozstrzygnięcia studentowi prawa. Tym samym czuję na sobie szczególny obowiązek, aby walczyć o otwarcie usług prawniczych. Bo z jakiego powodu absolwenci tego kierunku mają być nadal pozbawieni prawa do reprezentowania ludzi przed sądem. I z jakiego powodu zwykli obywatele mają mieć drastycznie ograniczone prawo do sądu?

Jacek Żalek - prawnik, rocznik 1973, żonaty, Wiceprzewodniczący Klubu Parlamentarnego Zjednoczonej Prawicy, poseł na Sejm RP z województwa podlaskiego. Członek Komisji Ustawodawczej. Pełnomocnik Sejmu RP przed Trybunałem Konstytucyjnym.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (10)

Inne tematy w dziale Polityka