W obecnej sytuacji państwo rządzone przez Aleksandra Łukaszenkę może dokonać wyboru i wektor sympatii, czy raczej chłodnej kalkulacji przesunąć albo w stronę Rosji albo w kierunku Europy. Dlatego Białoruś można nazwać niezapisaną jeszcze kartą.
Szczyt Partnerstwa Wschodniego dla Białorusi podkreślił to, o czym wiemy od dawna. Europa i opozycja jednogłośnie domagają się zwolnienia więźniów i wolnych wyborów. Opracowany został plan modernizacyjny dla naszego sąsiada. Wydaje się, że kraj jest przygotowany do przemian. Nie sądzę, aby Białoruś dołączyła do krajów Unii. Może być co najwyżej dobrym partnerem krajów członkowskich. Moim zdaniem decydują o tym dwa główne czynniki. Rosyjska chęć kontroli tego państwa i problemy wewnętrzne UE.
Satelita Kremla
Ciekawą rzecz przytoczył Polskim Radiu białoruski opozycjonista Sierhiej Kaliakin. Jego zdaniem „Białoruś nie wykonała jeszcze wyboru geopolitycznego”. Powiedział też, że „Badania socjologiczne wykazują, że Białorusini chcieliby żyć w związku i z Rosją, i z Unią Europejską. I to jest specyfika, którą musimy brać pod uwagę mówiąc o sytuacji w tym regionie. Białoruś jest swoistym krajem „pomiędzy”. Nasunęło mi się w tym kontekście pytanie, które stawiałem już na tym blogu „Białoruś, wróg czy przyjaciel”.
Na Białorusi, podobnie zresztą jak w innych częściach świata karty rozdaje obecnie kryzys gospodarczy. Nie trzeba być ekonomicznym prorokiem, by stwierdzić, że zmiecie on niejednego przywódcę. Niewykluczone, że w tym gronie będzie Aleksander Łukaszenka. Pytanie tylko co dalej, co po Łukaszence.
Prośba skierowana przez białoruskie władze do Rosji o kredyt w wysokości 6 mld dolarów spowodowała szereg rosyjskich żądań w zakresie przejęć w białoruskiej gospodarce. Nie trzeba chyba stawiać kropki na „i” i opisywać, co to oznacza dla tak słabego państwa jak Białoruś. Ale to dopiero początek kłopotów. Wydzielenie przez Rosję kredytu w wysokości 3 mld dolarów w kolejnych transzach do 2013 r., nie zaspakaja potrzeb tonącej gospodarki. Kredyty i tak są "przejadane".
Tak wygląda prosty mechanizm uzależnienia tonącej Białorusi. Im słabsza Białoruś, tym jest to dla Kremla korzystniejsze. Kraj ze stolicą w Mińsku znalazł się na szóstym miejscu wśród rosyjskich inwestycji zagranicznych.
Przez kapitał do swobód
Wspominałem już, że najłatwiej jest dyktatora wyłącznie krytykować. Pogrozić palcem złemu władcy, to efektowne i niewiele kosztuje. Tylko obawiam się, że to do niczego nie prowadzi. A samego Łukaszenkę zmusza do aktywności, której skutkiem często są represje na krytykach tego reżimu.
Zastanówmy się chwilę, w którym miejscu jesteśmy w relacjach z Białorusią? Narzuca to pytanie chociażby patowa sytuacja po warszawskim szczycie Partnerstwa Wschodniego. Z jednej strony bojkot szczytu przez Białoruś. A z drugiej, niemożność wypracowania wspólnego stanowiska ws. Białorusi przez uczestników szczytu.
Nowy polski rząd będzie musiał ponownie opracować strategię polityczną wobec Mińska. Minister Radosław Sikorski miał dobry plan nawiązania bliższych relacji i przynajmniej częściowego rozwiązania problemów. Był u Łukaszenki i rozmawiał z nim, co było dosyć niespotykaną rzeczą. Partnerstwo Wschodnie też było pewną ofertą. Dodać należy oczywiście, że obecna strategia, to także strategia UE, realizowana przez Sikorskiego i innych dyplomatów państw członkowskich.
Zgadzam się z tymi komentatorami, którzy twierdzą, że puste krzesło ambasadora Białorusi podczas szczytu Partnerstwa Wschodniego nie powinno stać się symbolem fiaska całego projektu. Dlaczego? Poczekajmy jak rozwinie się zaangażowanie państw Unii, które zainicjowały projekt partnerstwa. W perspektywie są ambitne plany podpisania układu stowarzyszeniowego z Ukrainą i otworzenie szans na członkostwo dla Mołdawii.
Aby Polska odegrała tutaj istotną rolę, potrzebna jest nasza aktywna obecność. Najlepiej przez bezpośrednie interesy gospodarcze. Białoruś potrzebuje pomocy ekonomicznej i może wzorem Rosji powinniśmy zacząć te białoruskie potrzeby wykorzystywać dla osiągnięcia własnych celów, czyli swobód obywatelskich. A nic tak dobrze nie wpłynie na te swobody, jak otwarcie rynków, na którym skorzystają nie tylko Białorusini, ale skorzysta również Europa. Tak jak teraz korzystają z tego bez skrupułów Rosjanie.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)