Czego Polacy oczekują od państwa? Takie pytanie 2 lata temu postawiło Centrum Badania Opinii Społecznej (CBOS). Zdecydowana większość respondentów opowiedziała się za państwem, które przede wszystkim powinno troszczyć się o służbę zdrowia i system edukacji (86 proc. ); walczyć z bezrobociem oraz utrzymywać wyższe stawki podatkowe dla najbogatszych (71 proc.); prowadzić powolną prywatyzację (70 proc.).
Zaledwie 5 proc. respondentów wyraziło przekonanie, że to obywatele powinni zadbać o zapewnienie sobie ochrony zdrowia i edukacji dla dzieci. Na pytanie: „jestem za tym, aby obowiązywał podatek liniowy” – odpowiedziało twierdząco 20 proc. badanych. Szybkiej prywatyzacji chciało zaledwie 11 proc. respondentów. Bardzo ciekawe jest to, że każdy ze "społecznych" poglądów prezentowanych przez wyżej wymienioną większość stoi w fundamentalnej sprzeczności z zasadami wolności gospodarczej.
Zwolennicy państwa opiekuńczego (często w dobrej wierze) chcą wspierać jednostki słabsze kosztem tych silniejszych. Niestety efekt jest zazwyczaj odwrotny. "Słabi" nie stają się silniejsi (np. ci którzy rzeczywiście są w potrzebie, albo nic nie otrzymują, albo szybko uzależniają się od pomocy) a "silni" często stają się słabsi (np. nadmierne opodatkowanie progresywnym podatkiem dochodowym powoduje brak motywacji do pracy). Ponadto jest spora grupa osób żyjących z wyłudzeń z kasy państwowej i jednocześnie pracujących na czarno.
Zastanówmy się zatem kto i jakie korzyści czerpie z funkcjonowania państwa opiekuńczego? Trzeba pamiętać, że finansowanie takiego modelu w przypadku większości państw (w tym Polski) musi się odbywać poprzez system podatkowy. Wyjątkiem od tej reguły są państwa naftowe, które mają ogromne zasoby naturalne i w zasadnie mogą sobie pozwolić na finansowanie wydatków socjalnych bez udziału systemu podatkowego. Pomińmy te wyjątki i zastanówmy się nad kilkoma sytuacjami.
Pan(i) A - jest osobą biedną i chce pozostać w biedzie;
Pan(i) B - jest osobą biedną i chce stać się osobą bogatą;
Pan(i) C - jest osobą bogatą i chce stać się osobą biedną;
Pan(i) D - jest osobą bogatą i chce nadal żyć w bogactwie.
Najprostszy jest przypadek osób A i C. To ludzie, którym wszystko jedno. Takich przypadków jest mało i dotyczą zazwyczaj osób, które postanowiły całkowicie oddać się sprawom niematerialnym, np. zakonnicy. Mogą to być również sytuacje ludzi, którzy tracą nadzieję i sens życia. Przykład osoby D również można uznać za rzadki, ponieważ odsetek ludzi bogatych w całej populacji jest z reguły niewielki.
Najczęstszy jest zatem przypadek osoby B. Największą przeszkodą na drodze realizacji jej oczekiwań bywa państwo opiekuńcze. Pojawia się paradoks. Badani przez CBOS w większości opowiadają się za państwem opiekuńczym i jednocześnie większości ten model stoi na przeszkodzie. W tym miejscu można by porównać państwo opiekuńcze do niebezpiecznej używki, która niszczy organizm.
Wracając do przykładu, osoba B chcąc dojść do bogactwa musi ciężko pracować (pomijam wygrane na loterii). W państwie rządzonym przez socjalistów taka osoba już na starcie zobowiązana jest do płacenia obowiązkowych ubezpieczeń emerytalnych, rentowych i zdrowotnych oraz do zapłaty wysokiego podatku dochodowego. Ponadto musi uzyskać obowiązujące w wielu dziedzinach licencje i pozwolenia, za które również trzeba zapłacić. W systemie państwa opiekuńczego ciężko jej będzie dojść do bogactwa!
Warto na chwilę powrócić do przykładu osoby D. Jeśli jest ona wystarczająco bogata, by nie pracować, to również nie będzie musiała opłacać ubezpieczeń społecznych oraz podatku dochodowego. Dodatkowo jako osoba bezrobotna będzie mogła ubiegać się o zasiłek! Generalnie państwo opiekuńcze jest obojętne dla osób bardzo bogatych, a nawet pozwala im utrzymać wysoką pozycję. Dowodem tego są rankingi największych firm oraz najbogatszych ludzi w Europie i Ameryce. W Europie, gdzie model państwa opiekuńczego jest bardziej zaawansowany niż w Stanach Zjednoczonych, zachodzą znacznie mniejsze zmiany na szczytach rankingów.
W USA w każdej z minionych dekad pojawiały się nowe firmy, które zmieniały oblicze świata, a ich właściciele zaczynając od zera dochodzili do miliardowych fortun. W Europie znacznie trudniej jest zrealizować marzenie „od zera do miliardera”. Dlatego na szczytach rankingów pojawiają się zazwyczaj te same nazwiska.
Ciekaw jestem ilu respondentów w sondażu CBOS odpowiedziałoby twierdząco na pytanie: czy chciałbyś być bogaty? Większość z pewnością nie zdaje sobie sprawy, że na przeszkodzie stoją ich własne poglądy, a w zasadzie ich brak. Socjalizm opiera się na hasłach atrakcyjnych dla mas, ale ta atrakcyjność jest pozorna, ponieważ najbardziej widocznym efektem tego systemu jest panujący marazm. Biedni pozostają biedni, a bogaci pozostają bogaci.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)