Zamieszczę mój dawny tekst (ma jakieś 4 miesiące), zresztą zadany na lekcję języka polskiego o tematyce Bilbordy w moim mieście
UWAGA NA PLAKAT
Poniedziałek. Dzień jak każdy. A jednak, kiedy owego dnia jechałem na lekcję pianina, zacząłem uważniej przyglądać się otoczeniu. Pierwszy raz uderzyło mnie tak bardzo, to co zobaczyłem (nie mam w tym miejscy bynajmniej na myśli szczegółów takich jak pijaczek „wiszący” niemal bezwładnie na poręczy w tramwaju, czy krzyczące na matkę dziecko że „ ja chcę usiąść!”). Oto co mnie tak dotknęło: w okolicy Rotundy spojrzałem przez okno i ujrzałem, wznoszący się majestatycznie nad zabudowaniami stacji metra Centrum, billboard firmy outdoorowej, (której nazwy nie podam z przyczyn oczywistych) z napisem „UWAGA NA PLAKAT”. Słowa te naturalnie mają zmusić człowieka do prostych i krótkich przemyśleń, które to uczyniwszy, przeciętny obywatel o inteligencji niewiele przewyższającej małpią, dojdzie do wniosku że tekst ten ma zwrócić uwagę tylko i wyłącznie na tą właśnie firmę outdoorową. Ja, który mam o sobie trochę wyższe mniemanie, rozmyślałem nad sensem tej reklamy przez tydzień doszukując się coraz to nowych kruczków. Dopiero po tym czasie zrozumiałem, że ów plakat jest informacją o przesłaniu tak prostym (w końcu chodzi tylko o to, że firma reklamuje się na własnym billboardzie na zasadzie „patrz i podziwiaj”), że osoba o wyższej inteligencji może tego nie zrozumieć, ponieważ będzie szukać niespodzianki w tym co jest tak nieskomplikowane.
Wracając jednak do mojej podróży na zajęcia pianina. Wsiadłem do metra, a w nim zobaczyłem na podłodze starą, jeszcze nie zdjętą reklamę pewnej, nowej sieci telefonii komórkowej o treści: „ZRÓB COKOLWIEK, BO ZROBI TO KTOŚ INNY”, która nie przekazuje nic konkretnego. Mało tego. Dalej natrafiłem na kolejne bezsensowne teksty takie jak: „ZRÓB JASKÓŁKĘ, WIOSNA PRZYJDZIE SZYBCIEJ” lub przeczące swemu przeznaczeniu (czyli patrzeniu nań) „JESZCZE NIKT NIKOGO NIE PODERWAŁ WLEPIAJĄC WZROK W PODŁOGĘ”. Jednakowoż nie razi mnie treść, choć niezaprzeczalnie bezsensowna, ale sam pomysł reklamy na podłodze, który może zrodzić wrażenie pogardy do danej instytucji, sieci komórkowej, lub szkoły lingwistycznej, u obserwatora z boku.
Jadąc wspomnianym metrem na jednej ze stacji (nie pamiętam na której, bo jest ich za dużo. Jak powstanie druga linia to ja się pogubię we własnej stolicy, ale chyba tego nie dożyję) ujrzałem pod nazwą owego miejsca reklamę leku na pamięć i skupienie, dalej (jakieś pół metra) z kolei zachwalającą nową książkę nieznanego autora, ale z pozytywną opinią twórcy „Kodu Leonarda da Vinci” (cóż za autorytet!), potem zapomnianych komiksów z myszką Miki… można by wyliczać w nieskończoność. Przez jedną taką stację przechodzi w ciągu dnia kilkaset, a może kilka tysięcy ludzi, zaś billboardów jest na każdej ze dwadzieścia, a może więcej.
Reklamy odgrywają w naszym życiu ważną rolę (choć nie mówię pozytywną), smutne jest wszak to, że reklamy często są dla nas tym co niektórzy nazywają wewnętrznym głosem. Są tak sprytnie robione, iż podświadomie myślimy coś w rodzaju: „nie wiem skąd mi to przyszło do głowy ale wiem, tak, WIEM, że tak jest”. Po prostu to co było dla nas dziwne jeszcze przed chwilą nagle staje się dla nas oczywiste. To taka sugestia, która nawet nie wiadomo dlaczego i nie wiadomo kiedy, staje się autosugestią. Nie da się tego jednak uniknąć, chyba, że spali się Warszawę tak jak niegdyś Neron zrobił z Rzymem, chociaż i to nie wiadomo czy przyniosło by pożądany skutek (jeszcze by ktoś zaczął recytować wiersze z pałacu kultury).
Jan Maria Odyniec kl. IIIc
Dostałem 5- i polecam przeczytać i ocenić.
Proszę o szczerą ocenę nie obrażę się (w to nie należy wierzyć), powiedzcie mi jakie mam błędy, oraz czy nadaję się do pisania felietonów. ten pisałem przez 30 minut, ale to tylko dlatego, że powoli piszę nawet na komputerze...



Komentarze
Pokaż komentarze (3)