Byłem na Czuwaniu Paschalnym[1]. Przyszedłem o godzinie 20.30 bo nasza wspólnota[2] przygotowywała Agapę[3]. Tak więc nastroiłem gitarę moją i siostry, a następnie poszedłem pomagać w przygotowaniach. Cały czas byłem zły, bo to było pierwsze czuwanie, które przeżywałem z naszą wspólnotą w parafii, a nie ze wspólnotą rodziców. Byłem na wielu Paschach, przez co słyszałem wiele wersji tych samych śpiewów, tak udane jak i nie udane. Ponieważ jestem jakby wychowankiem wspólnoty moich rodziców, gdzie mój tata jest kantorem[4], mam więc wysokie wymagania w sprawie śpiewów. Jako osoba obdarzona słuchem muzycznym, wiedziałem, że kantorzy 1 wspólnoty nie podołają moim wymaganiom.
Więc jak już wspomniałem nie za bardzo mi się uśmiechało siedzieć 5 godzin i słuchać strasznego wykonania moich ulubionych pieśni. Ja do prowadzenia dostałem pieśń, za którą nie przepadam, bo jest monotonna i dość oklepana.
Kiedy uroczystość się rozpoczęła moja złość wzrosła jeszcze bardziej, gdyż pierwsza pieśń została zagrana na rozstrojonej gitarze. Jak tylko przyszedł czas na homilię celebransa poszedłem i nastroiłem, ale od tego momentu moje zdenerwowanie mijało stopniowo. Śpiewy były wyraźnie ćwiczone przez kantorów, bo grane wyjątkowo dobrze (jak na ich możliwości), prezbiter[5] mówił do rzeczy, i tak prowadził całą uroczystość, że naprawdę poczułem się jak w domu. Moja ulubiona pieśń (Szema Izrael) również była poprowadzona najlepiej jak się dało.
W danej sytuacji wszystko było NAPRAWDĘ najlepiej jak się dało!
Kiedy doszło do pieśni końcowej (mojej), moja siostra zaproponowała mi zaśpiewanie jej w tonacji kwintę niższej od jej własnej. Teoretycznie to nie był głupi pomysł, jeszcze do nie dawna miałem taką skalę, że mój głos był dokładnie kwintę, czasem sekstę niższy od jej głosu. Jednak nagle stała się rzecz dziwna. Owa pieśń była nieśpiewana przeze mnie i siostrę ok. pół roku, wtedy ona miała głos niższy, a ja wyższy. Wtedy ona śpiewała w ‘a’ i ja śpiewałem w ‘a’. Teraz ona by śpiewała w ‘d’, a ja powinienem śpiewać w ‘a’ ino oktawę niżej. Zacząłem w ‘e’ i od razu usłyszałem, że nie wyciągnę. I nie zgadniecie: Wyciągnąłem, ale zdarłem gardło. I to było, mimo, że bolesne, to jednak najpiękniejsze.
Ogólnie, piszę to, aby podzielić się z wami moją radością. Mimo, że byłem na wielu czuwaniach, to było dla mnie szczególne. Byłem ze wspólnotami z naszej parafii, czyli jakby „naszymi”. Mogłem powiedzieć komuś, że nie podoba mi się jak gra i co robi. To było cudowne przeżycie.
A tytuł wziął się stąd, że jest to najmocniejsze dla mnie zdanie z Exultetu. Bo ono mówi wyraźnie, że cała historia zbawienia zaczyna się właśnie od grzechu: „Szczęśliwa Wina, skoro ją zgładził tak wielki Odkupiciel, Szczęśliwa Wina!”
[1] Czuwanie Paschalne – całonocna eucharystia (msza święta) ze wszystkimi 9 czytaniami, chrztami, uroczystą komunią pod 2 postaciami, uroczystą oprawą, zakończone uroczystą agapą
[2]Wspólnota – w tym przypadku grupa powstała i prowadzona w wyniku głoszenia katechez przez katechistów, zawsze przy parafii. http://www.camminoneocatecumenale.it/pl/index.asp
[3] Agapa – uroczysta uczta na zakończenie np. eucharystii.
[4] Kantor – osoba grająca na gitarze w wspólnocie, prowadząca i ucząca śpiewów (ja i moja starsza siostra jesteśmy kantorami wspólnoty)
[5] Prezbiter – Kapłan przewodniczący zgromadzeniu, eucharystii.



Komentarze
Pokaż komentarze (4)