ten tekst napisałem w zeszłym roku na polski, tematyka: Opowiadanie Sensacyjne, leżąc w łóżku, na telefonie komórkowym (12 SMSów). Chyba mi się udało (imiona i nazwiska zmyślone tak jak cała historia, nazwa miejscowości wzięła się z nikąd)
Dzisiaj znowu mnie tam zawieźli. Od kiedy się tu przeprowadziłem regularnie przyjeżdżają po mnie ludzie z tutejszej komórki bezpieki i zawożą do jakiegoś mrocznego lasu. Tam za każdym razem tłumaczą, że tu może być mojego wiecznego spoczynku. Próbują ode mnie wyciągnąć kim jestem i czego tu szukam.
Dzisiaj chyba wpadli na jakiś pomysł co do tego z kim mogą mieć do czynienia, bo byli wyjątkowo agresywni. Ich dowódca, mjr Aleksiej Iwanowicz, uderzył mnie kolbą swojego rewolweru w plecy i zaczął krzyczeć:
— Jak nie powiesz po co przyjechałeś do Terespola, to (wskazując na Colta) druga strona wejdzie w użycie!
— Przecież powtarzam jak komu dobremu – odparłem trochę bezczelnie. – Jestem tu w celach turystycznych!
— Dobra, dobra, już my znamy takich turystów. Ale dzisiaj inaczej sobie porozmawiamy. Jedziesz z nami.
Pierwszy raz mnie zabrali ze sobą. Zwykle zostawiali mnie samego w lesie i musiałem sam wracać do domu. Zresztą nie dziwę im się, że mnie nigdy nie odwozili. Tam gdzie mnie wieźli jest strasznie daleko. Jechaliśmy przez cały Terespol, a do tego kierowca kluczył po zaułkach, zapewne po to abym później nie mógł znaleźć drogi.
Kiedy dojechaliśmy na miejsce, zawiązali mi oczy jakąś czarną szmatką i poprowadzili bardzo krętymi korytarzami. Następnie wprowadzili do ciemnego pomieszczenia z dużym, czarnym biurkiem (co zauważyłem po zdjęciu mi opaski z oczu). Kazali usiąść na krześle przy biurku i czekać.
Już kiedy mnie zawieźli do lasu miało się ku wieczorowi i teraz było już zupełnie ciemno. Tak więc zrobiłem się senny, a na dodatek nie wyglądało na to, żebym miał czekać krótko.
Czas ten zdawał się ciągnąć latami, wiekami. Oczy same mi się zamykały, a coraz cięższe powieki dokuczały niemiłosiernie, kiedy starałem się je powstrzymać przed opadnięciem. To męczyło jeszcze bardziej, ale nie zasnąłem – wiedziałem, że nie mogę.
W końcu, kiedy na dworze powoli już świtało, wszedł rudobrody mężczyzna, z naszywkami majora na pagonach i powiedział:
— Sprawdziliśmy wasze akta, Iwanow. Jesteście wolni. Na razie...
Kiedy mnie zawieźli do domu położyłem się do łóżka, a chwile potem już spałem. Ta noc była najdłuższa w moim życiu i nigdy jej nie zapomnę. KONIEC



Komentarze
Pokaż komentarze (8)