12 obserwujących
154 notki
150k odsłon
  2380   2

Kto rządzi Polską?

image

Odpowiedź wydaje się oczywista - Jarosław Kaczyński, a za poprzedniej koalicji - Donald Tusk. Oczywiście niektóre złe języki mówią o wojskowych służbach informacyjnych, które niby nie istnieją, a jednak działają. Ale chyba nie jest to do końca prawdą. Chyba ktoś z zewnątrz ma kolosalny wpływ na to, co w Polsce się dzieje. Na fakt, że to nie Polacy rządzą Polską zwrócił uwagę sam Mateusz Morawiecki:

 "państwo w obcym posiadaniu".

O tym, że ktoś z zewnątrz robi tu roszady ludzi władzy świadczy przykład samego Mateusza Morawieckiego. Z posady prezesa zarządu Banku Zachodniego WBK przeszedł na stanowisko ministra finansów, gdzie zarabiał kilkanaście razy mniej niż poprzednio, a miał kredyt na ponad pół miliona złotych. Z pensji ministra finansów niełatwo mu było spłacić ten kredyt.  Normalnie nikt by się nie zgodził na taką zamianę. Widać pan Morawiecki dostał od kogoś polecenie służbowe.
Więc kto może rządzić Polską?
Ekstremalni złośliwcy i nienawistnicy wymieniają Żydów. Gdybym był Żydem, to jeszcze bym ich nakręcał, żeby głośniej mówili o dominacji Żydowskiej. Mnie jako Polakowi bardzo by było miło, gdyby mówiono, że to Polacy rządzą światem i podkęcałbym tylko takie głosy.  
Ale sprawdźmy kto ma rację. 
W ostatnich dniach z czołówek wiadomości nie schodzi nowy premier Mateusz Morawiecki. Przy okazji pojawiły się ciekawe informacje. Otóż Mateusz Morawiecki, jak ostatni frajer, dał się nagrać u "Sowy i Przyjaciół" w czasie, gdy premier Tusk proponował mu stanowisko w swoim rządzie. I co ciekawego powiedział Morawiecki? "Newsweek" cytuje jego słowa:

"– … wczoraj dzwonił do mnie Fogelman [adwokat Lejb Fogelman, partner w międzynarodowej kancelarii prawnej Greenberg Traurig, specjalizujący się w doradztwie przy procesach prywatyzacyjnych – przyp. red.] – zagaja Jagiełło.– Tak. Do mnie też – wtrąca Morawiecki.
– Mówi mi: „Słuchaj, ten twój przyjaciel z Walczącej [chodzi o Morawieckiego, który w latach 80. działał w Solidarności Walczącej założonej przez jego ojca Kornela – przyp. red.] ma zostać właśnie ministrem skarbu”, nie? Mówię: „Wiesz co, jest tak, że, jak tak wiesz, to tak będzie pewnie (…). Ja się dziwiłbym, gdyby właśnie Mateusz się na to zdecydował, no, bo poważne wyzwanie, poważna instytucja. Z całym szacunkiem (…) dla ministra skarbu, ja bym nie porzucił na jego miejscu”."

No proszę, niby Donald Tusk sprawuje absolutną władzę w Polsce, a jakiś Fogelman ustawia mu ministrów. A kim jest ten człowiek? 
Wedłuk portalu forsal.pl:

"Lejb Fogelman, senior partner globalnej kancelarii prawniczej Greenberg Traurig, dostanie ją nie tylko za osiągnięcia zawodowe, lecz także wpływ na rozwój branży prawniczej, który przyczynił się do polskiej transformacji w ostatnim dwudziestoleciu. A reprezentowana przez niego kancelaria Greenberg Traurig ma także szanse zdobyć, jako jedna z nominowanych, tytuł najlepszej kancelarii zajmującej się fuzjami i przejęciami w Polsce.
Czy to przejęcie Polkomtelu przez Zygmunta Solorza-Żaka o największej w historii polskiego rynku wartości 18 mld zł, czy debiut giełdowy Alior Banku, czy wreszcie próby wrogich przejęć Sygnity przez Asseco oraz Puław przez Azoty – wszędzie pojawia się nazwisko Fogelmana i partnera zarządzającego Greenberg Traurig Jarosława Grzesiaka. Kierowana przez nich kancelaria doradza bowiem przy większości najważniejszych tego typu transakcji. Tylko w tym roku brali udział m.in. w sprzedaży BPH TFI funduszowi Abris i Investors TFI, sprzedaży akcji przez bank BZ WBK, czy debiucie giełdowym Polskiego Holdingu Nieruchomości."

Portal yelita.pl tak pisze o tym panu:

"Lejb Fogelman, senior partner globalnej kancelarii prawniczej Greenberg Traurig, która przyczyniła się do polskiej transformacji w ostatnim dwu­dzie­sto­le­ciu, zajmującej się fuzjami i przejęciami w Polsce. Jego nazwisko pojawiło się w aferze Orlenu."

Jak widać polska prywatyzacja musiała odbywać się pod odpowiednim nadzorem, bo jeszcze jakimś mało rozgarniętym urzędnikom przyszłoby do głów zażądać realną cenę za przedsiębiorstwa lub zablokować sprzedaż firm strategicznych dla Polski.  Takie rzeczy nie mogły się zdarzyć. Co jeszcze można o tym panu znaleźć? Portal "niezalezna.pl" opisuje aferę łapówkarską przy sprzedaży LOTu:

"Jednak najwięcej z tej puli trafiło do Lejba Fogelmana. Na jego konto o numerze P0152450 w banku UBS w Zurichu 18 lutego 2000 r. wpłynęło aż 380 tys. dolarów."

i jeszcze:

"Fogelman to jeden z najbardziej wpływowych ludzi w Polsce, zaangażowany w niektóre duże prywatyzacje. Studiował na Uniwersytecie Warszawskim, ale w 1968 r. ze względu na nagonkę antysemicką wyemigrował z kraju. Trafił do Stanów Zjednoczonych. Do Polski wrócił po przemianach polityczno-ustrojowych i zaczął doradzać przy największych transakcjach, m.in. połączenia Unicredit i BPH, sprzedaży F16 przez Lockheed Martin czy prywatyzacji Polkomtela. Do grona jego znajomych należeli czołowi polscy politycy odpowiedzialni za państwowy majątek, m.in. Marek Belka, Wiesław Kaczmarek i Alicja Kornasiewicz."

Jakiś koleś przyjeżdża ze Stanów, zna się z najważniejszymi ludźmi w kraju i zaczyna ustawiać polską gospodarkę. A potem i decyduje o składzie polskich rządów, co niechcący ujawnił obecny premier. Domyślam się, że to nie pan Lejb podejmuje decyzje tylko przekazuje wytyczne. Tylko skąd?

Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale