Pierwszego lutego minęła kolejna rocznica zamachu na Franza Kutscherę - dowódcy SS i Policji w dystrykcie warszawskim. Niemcy przeprowadzili masowe represje, w wyniku których zamordowano około 300 Polaków. Dzień po zamachu rozstrzelano 100 zakładników, a egzekucje uliczne trwały do połowy lutego, co było bezpośrednią reakcją na likwidację dowódcy SS i policji.
Spójrzmy na tło sytuacyjne tamtych czasów, jak reżim nazistowski uważał, że należy traktować Polaków i Niemców mających bliskie relacje z Polakami i jak polskie podziemie traktowało Polaków kolaborujących z Niemcami. Zacznijmy od określenia podczłowiek - untermensch wymyślonego przez, jakże by inaczej, Amerykanów, ale z entuzjazmem podchwyconego i twórczo rozwiniętego przez Niemców:
"Untermensch (z niem. „podczłowiek”, mn. Untermenschen) – rasistowskie określenie używane w propagandzie nazistowskich Niemiec w stosunku do Żydów, Cyganów, Polaków, Serbów, Rosjan i innych narodów słowiańskich, jak i do przedstawicieli innych grup etnicznych uznawanych przez nazistów za „niearyjskie” (niegermańskie), oraz do ludzi niepełnosprawnych fizycznie, bądź umysłowo."
"W nowym „aryjskim” społeczeństwie podludzie mieli wykonywać uciążliwe prace jako niewolnicy służący „rasie panów”. Zgodnie z propagandą, „nadludzi” w stosunku do „podludzi” nie obowiązywały zasady etyczne."
"Uznanie Słowian za podludzi pozwalało nazistom na uzasadnienie masowych przesiedleń oraz ludobójstwa wobec sąsiadów Niemiec, których kosztem „nadludzie” mieliby zdobyć Lebensraum („przestrzeń życiową”). Praktyczną realizację takich założeń miał stanowić Generalny Plan Wschodni, który zakładał wymordowanie ponad 50 milionów „podludzi”. Naziści planowali eksterminację wszystkich Żydów oraz 51 mln Słowian (w tym 80–85% Polaków, 50% Czechów i Morawian, 65% Ukraińców i 75% Białorusinów, a także bliżej nieokreśloną liczbę Rosjan i Tatarów Krymskich). Plan miał zostać zrealizowany w ciągu trzydziestu lat."
W przeciwieństwie do podludzi byli nadludzie. Pierwszy tą ideę wprowadził Fiodor Dostojewski;
"Młody student – Raskolnikow zabija starą lichwiarkę i swoją zbrodnię uzasadnia tym, że jest jednostką wybitną – to jest taką, która może zdecydować się na dokonanie zbrodni – w imię wyższych celów i nie krępują go przy tym wyrzuty sumienia i ogólnoludzkie normy moralne."
Temat rozwinął Nietzsche:
"Nadczłowiek jest obdarzony niezwykłą wolą mocy i nie ograniczają go normy moralne ustanowione przez społeczeństwo. Nietzscheański nadczłowiek ma prawo do działania, ponieważ ma wolę i śmiałość działania. Nadczłowiek jest u Nietzschego „prawdziwą jednostką” przeciwstawioną „człowiekowi stadnemu”, czyli człowiekowi uformowanemu przez społeczeństwo i przestrzegającego społecznych norm moralnych. Jako taki jest efektem połączenia procesów ewolucji biologicznej, która uformowała człowieka „społecznego”, oraz procesu rozwoju duchowego, który powołuje do życia: człowieka – jednostkę."
Koncepcję nadczłowieka z radością przejęli naziści ukazując jako rasę panów naród niemiecki . Oni też wprowadzili jako pierwsi pojęcie Herrenvolk.
Już mamy jasność co do podludzi i nadludzi. System nazistowski musiał pilnować, żeby podludzie nie spoufalali się z nadludźmi, a co gorsza, żeby nie dochodziło do mieszania "szlachetnej aryjskiej krwi" z "rasami niższymi". Najgorsze były oczywiście relacje intymne. Co wtedy robili naziści z ludźmi niezachowującymi czystości krwi? Portal ciekawostkihistoryczne.pl przybliża nam sprawę:
"Zbiegowisko i wyraźna ekscytacja gapiów. Ukazuje się dwójka młodych ludzi. Dziewczyna ubrana w worek. Kartka zawieszona na jej szyi głosi: „Jestem polską świnią”. Obok chłopak. Na jego tabliczce napis: „Jestem niemieckim zdrajcą”. Zgromadzeni szydzą z nich, golą im głowy i palą włosy. To unikalne pięciominutowe nagranie z 1941 roku przedstawia „marsz hańby” Polki Bronisławy i Niemca Gerharda. Para dopuściła się Rassenschande, zhańbienia rasy. Zbrodni miłości.
Gdyby Bronię wcześniej dorwali Polacy, prawdopodobnie skończyłaby tak samo."
Z tego fragmentu można wysnuć wniosek, że polskie podziemie pilnowało czystości rasy aryjskiej i stosowało identyczne metody, co ludzie systemu nazistowskiego. Bo gdyby wyżej wspomnianemu Gerhardowi pozwolono na romans, a być może nawet małżeństwo z Bronią, to taki Gerhard poznałby rodzinę Broni i mógłby dojść do wniosku, że Polacy są w zasadzie równi Niemcom. Gdyby takich Gerhardów było więcej, to mogłoby to rozmiękczyć system nazistowski, a do tego polskie podziemie z jakiś tajemniczych powodów nie mogło dopuścić. Oprócz związków męsko - damskich:
"Najeźdźców należało ignorować, w żadnym wypadku im nie pomagać, nie uczestniczyć w ich rozrywkach."
Bo gdyby Polacy z Niemcami zaczęli współpracować, handlować, pomagać sobie wzajemnie, powstałyby przyjaźnie, to system nazistowski by się zawalił, a w każdym razie mocno osłabił. Komuś to bardzo by przeszkadzało.
Przyjrzyjmy się teraz najsłynniejszym akcjom miejskim Armii Krajowej, czyli zamachowi na Kutscherę, Bürkla i akcji pod Arsenałem. Przejdźmy do konsekwencji zamachu na Kutscherę:
"1 lutego na Pawiak przywieziono ok. 200 mężczyzn (przeważnie poniżej 20 lat) oraz kilkanaście kobiet aresztowanych w związku z zamachem na Kutscherę. W nocy z 1 na 2 lutego, Niemcy aresztowali kolejne 385 osób w kasynie gry w al. Szucha 29. Część z nich przewieziono na Pawiak, a część do obozu przy ul. Skaryszewskiej (kilkanaście później zwolniono). Prawdopodobnie część z nich została rozstrzelana następnego dnia podczas egzekucji represyjnych.
Na drugi dzień po zamachu, 2 lutego 1944, w pobliżu miejsca akcji, pod zniszczonym we wrześniu 1939 pałacykiem Rzyszczewskich (Al. Ujazdowskie 21) na rogu Alej i ul. Chopina, ok. godz. 11.00 Niemcy rozstrzelali 100 mężczyzn przywiezionych z Pawiaka. Kolejnych 200 Polaków zamordowano tego samego dnia w ruinach getta"
"Warszawę oraz gminy powiatu warszawskiego obłożono kontrybucją w wysokości 100 mln złotych (z czego na samą stolicę przypadło 85 mln złotych"
"10 lutego 1944 miały miejsce dwie kolejne odwetowe egzekucje uliczne – pod murem ogrodu księży Orionistów przy ul. Barskiej na Ochocie oraz przy ul. Wolskiej 79/81 na Woli. W rozplakatowanym dwa dni później niemieckim obwieszczeniu znalazła się informacja, iż tego dnia straconych zostało 140 zakładników. Konspiracyjne meldunki z Pawiaka wskazywały jednak, że w dniach 10–11 lutego 1944 rozstrzelanych zostało ok. 470 osób (większość z nich zamordowano w ruinach getta). Ponadto 11 lutego Niemcy powiesili 27 więźniów Pawiaka na balkonach spalonego domu przy ul. Leszno (naprzeciwko gmachu Sądów). 15 lutego przy ul. Senatorskiej 6 rozstrzelano jeszcze ok. 40 zakładników."
Po akcji Bürkl zostało rozstrzelanych 36 Polaków.
Jakie skutki te akcje przyniosły?
Niemcy zaczęli się obawiać Polaków i bardziej się od nich izolowali, Polacy zostali zastraszeni masowymi egzekucjami, wzmogła się nienawiść do Niemców i oczywiście nastąpiło jeszcze większe odseparowanie Polaków od Niemców. Czyli dokładnie to, co system nazistowski oczekiwał. Niemcy postrzegali Polaków jako nieokrzesaną dzicz gotową posłać swoich ludzi na bezsensowną rzeź, bo jasne było, że po każdej takiej akcji będzie krwawy odwet. Polacy widzieli w Niemcach morderców i tyranów.
Jeśli się głębiej zastanowić, to w sumie nie wiadomo co przyświecało dowódcom decydującym o akcjach Kutschera i Bürkl. Jeżeli im ci dwaj panowie tak bardzo przeszkadzali, to były sposoby aby załatwić to w inny sposób niż pokazową strzelaniną na ulicy. Można było pisać na nich donosy i doprowadzić do odwołania, albo zrobić jakąś prowokację obyczajową i łapówkarska, co by skutkowało odwołaniem, a może i egzekucją wykonaną przez samych Niemców. Jeśli chcieli ich zabić, to przecież AK dostawało jakieś trucizny z Wielkiej Brytanii - patrz casus Retingera. Tak na marginesie, jaką głupotą była próba otrucia brytyjską trucizną brytyjskiego agenta, który miał antidotum na każdą brytyjską truciznę. Jeśli już chciano Kutscherę zastrzelić, to można było to zrobić z ukrycia z kuszy. Bełt świsnąłby w powietrzu i Niemcy nie wiedzieliby na początku, co się w ogóle stało. Gdyby doszli do tego, że ktoś z kuszy strzelał, to też nie wiedzieliby kto to zrobił, czy polskie podziemie, czy niemieccy przeciwnicy Kutschery, czy jeszcze ktoś inny. Najlepszym sposobem byłoby nie zabicie Kutschery czy Bürkla, ale zdobycie na nich materiałów kompromitujących w stylu Epsteina czy afery podkarpackiej i szantażowanie ich. Ale takie postępowanie nie wzmacniałoby systemu nazistowskiego, a wręcz odwrotnie, więc dowództwo AK nawet nie rozważało takiej możliwości.
Przyjrzyjmy się akcji pod Arsenałem, której rocznicę będziemy obchodzić w marcu. Jakie były jej skutki?
Jan Bytnar „Rudy” – odbity, zmarł 30 marca w wyniku tortur,
Maciej Aleksy Dawidowski „Alek” – ciężko ranny podczas akcji, zmarł 30 marca,
Tadeusz Krzyżewicz „Buzdygan” – ciężko ranny podczas akcji, zmarł 2 kwietnia w szpitalu,
Hubert Lenk „Hubert” – aresztowany podczas akcji, zakatowany przez Gestapo.
To członkowie AK. Niemcy w odwecie za odbicie więźniów rozstrzelali 140 osób.
Czyżby dowództwo AK nie zdawało sobie sprawy z konsekwencji tych akcji? Może zrobiono to z premedytacją, żeby pokazać światu jacy Niemcy są okrutni? Fakt jest faktem, że to działanie zwiększyło wrogość Polaków do Niemców, co w konsekwencji wzmocniło nazistowski system nadludzi i podludzi i segregacji rasowej.
A czy można było inaczej uwolnić Rudego? Czy ktoś słyszał o Leonie Skórzewskim?
Oto co Gemini AI ma do powiedzenia na jego temat:
"Leon Skórzewski był postacią niezwykle barwną i kontrowersyjną, działającą na styku świata biznesu, konspiracji i okupacyjnej rzeczywistości. Skórzewski prowadził w Warszawie kawiarnię (często kojarzoną z nazwą „Pod Kogutem”), która stała się punktem kontaktowym i miejscem, gdzie „załatwiano” uwolnienia więźniów z Pawiaka.
Oto kluczowe fakty o jego działalności:
Mechanizm działania: Wykorzystywał swoje rozległe kontakty wśród skorumpowanych funkcjonariuszy Gestapo i administracji niemieckiej. Dzięki ogromnym łapówkom (pieniądze, kosztowności, alkohol) udawało mu się wyciągać ludzi z rąk okupanta.
Skala pomocy: Szacuje się, że dzięki jego pośrednictwu wolność odzyskało od kilkuset do nawet kilku tysięcy osób. Wśród uratowanych byli zarówno zwykli obywatele, jak i członkowie struktur podziemnych.
Kontrowersje: Choć uratował wielu ludzi, jego postać budziła nieufność polskiego państwa podziemnego. Zarzucano mu zbyt bliskie zażyłości z Niemcami oraz pobieranie wysokich opłat za pośrednictwo (choć wielu świadków twierdziło, że pomagał też bezinteresownie tym, których nie było stać na okup).
Współpraca z Delegaturą Rządu: Z czasem nawiązał kontakt z polskimi władzami konspiracyjnymi, co pozwoliło na bardziej systemowe wykupywanie cennych dla podziemia więźniów.
Warto wspomnieć, że w podobną działalność (choć na mniejszą skalę lub w innym charakterze) angażowali się też inni, np. adwokaci mający wstęp na Pawiak, ale to Skórzewski stał się symbolem "wykupywania" ludzi z rąk Gestapo."
Czyli można było inaczej, ale z jakiś powodów dowództwo AK nie zdecydowało się na wykup Rudego, a pieniądze z Londynu płynęły.
Dlaczego do tej pory milczy się o Leonie Skórzewskim, za to wychwala się i wychwalało za komuny konspiratorów biorących udział w akcji pod Arsenałem czy w zamachu na Kutscherę?
Prawdopodobnie dlatego, że działania bojowników AK wzmacniały system totalitarny, a działania Skórzewskiego rozmiękczały go. Skórzewski korumpował Niemców i miał z nimi dobre relacje. A żaden reżim totalitarny znieść nie może, żeby grupy, które reżim wyznaczył na wrogie sobie, bratały się i współpracowały ze sobą.
Interesujące jest również to, że najgłośniejsze akcje Armii Krajowej odbyły się po tym jak Rosjanie przełamali blokadę Stalingradu, a Amerykanie zmiażdżyli Japończyków na Guadalcanal. Prawdopodobnie wtedy brytyjscy sztabowcy zdali sobie sprawę, że Amerykanie zapanują nad Pacyfikiem, a Rosjanie nad Euroazją, w szczególności nad Heartlandem - jądrem Wyspy Świata, naturalną fortecą, obszarem warunkującym panowanie nad resztą globu. Konsekwencją tego był prawdopodobny kolaps imperium brytyjskiego, czego elity brytyjskie chciały uniknąć. Prawdopodobnie jakiś związek z planami brytyjskimi dla świata miała zdumiewająca bezczynność Armii Krajowej podczas Rzezi Wołyńskiej.
Nie wiem jakie cele przyświecały brytyjskim dowódcom wydającym rozkazy Armii Krajowej. Być może te akcje były przygotowaniem do akcji Burza, która była ostatnią nadzieją Brytyjczyków na powstrzymanie pochodu Armii Czerwonej i instalowanie w zajętych krajach rządów przychylnych ZSRR, a w których Wielka Brytania chciała utrzymać swoją dominację.
Konkludując powyższe rozważania działania AK umacniały system nazistowski na ziemiach polskich.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)