W Tarnowskich Górach oraz bliższej, a nawet nieco dalszej okolicy miasta nastał już sezon ogórkowy. Przed dobrymi dwoma tygodniami się zaczął i potrwa zapewne do... połowy września. (Miejmy nadzieję, że nie dłużej!) Nie zachęcam więc szczególnie natarczywie do lektury moich felietonów, które - począwszy od poniższego - wpisują się w ów wakacyjny, sielski-anielski nastrój.
Afera, ludzie, afera! W Boruszowicach krowa zaginęła. Lokalne media pełne są informacji o dramatycznym wydarzeniu. Nie brakuje też spekulacji dotyczących przyczyn tajemniczego zniknięcia. Na chwilę obecną wiadomo jedynie, że krasulę ostatnim razem widziano w niedzielę wczesnym rankiem na ulicy – o zgrozo! – Obrońców Pokoju.
Ale i ta informacja pozostaje niepotwierdzona. Świadek zdarzenia był bowiem nieco wczorajszy, znaczy się – sobotni był. Niezbyt dokładnie zatem kojarzył, czy człapiące traktem zwierzę bardziej krowę przypominało, czy może widzianą niegdyś w pobliskich lasach pumę i czy w ogóle wszystko czasem senną marą nie było jeno.
Do Boruszowic zjechały wozy transmisyjne żądnych sensacji mediów krajowych. Gwiazda reporterów, Piotr Kraśko – uchylając się przed złowrogo świszczącymi kulami – na bieżąco relacjonuje przed kamerami: niedzielny poranek, świt, krowa, droga, morderstwo, rodzinny dramat. A przed odbiornikami zatroskana ojczyzna wtóruje: Boże drogi!
Hipotez co do kontekstu zniknięcia krówki jest wiele, część dziennikarzy twierdzi, że się w moherze na jutrznię wybrała, inni zaś – że pieski żywot porzuciwszy, metamorfozę była przeżyła, po czym pełną piersią odetchnęła i przed się ruszyła. Mieszkańcy są wprawdzie innego zdania (ot, zerwało się bydlę z postronka), ale kto by się tubylcami przejmował?
Na nic żale, na nic krzyki, obława z hartami i rogiem myśliwskim, plakaty „Wanted krasula”, premia dla znalazcy też na nic – jak kamień w wodę, przepadła, bestyja. Na domiar złego, znęceni nagrodą, pojawili się fałszywi świadkowie, przekrzykując wzajemnie: „W zeszłym roku w maju, widziałam ją w tramwaju”, „Nieprawda, bo w karecie! W karecie? Cóż pan plecie”, „Oświadczyć mogę krótko, płynęła własną łódką”.
Nieliczni mieli jeszcze nadzieję, że może – skuszona programem artystycznym IV Dni Tworoga – pojawi się krowa na jednym z wydarzeń programu. Nieczuła wszak na tzw. kulturę, ominęła zarówno występ orkiestry Ochotniczej Straży Pożarnej, jak i potańcówkę do rytmów kapeli „Duo Klang”.
Do mediów rozesłano apel: Kochana krasulo! Gdziekolwiek jesteś, cokolwiek robisz – odezwij się. Wybaczamy ci wszystkie szkody, w któreś wlazła: pożarte ostatniej wiosny tulipany, kwaśne mleko – coś je w złości na gospodarza dała, nawet ten placek w uroczysty dzień Pierwszej Komunii na progu uczyniony, wybaczamy. Baby, come back!
Tymczasem dzięki dziennikarzom śledczym „Gwarka” w ciemnym tunelu pojawiło się wątłe światełko, które pomóc może rozwiązać tajemniczą zagadkę. Otóż w Boruszowicach odkryto siedlisko kolczaka zbrojnego, rzadkiego pająka polującego za pomocą jadu, tak silnego, że mógłby powalić nawet…
Kamil Łysik


Komentarze
Pokaż komentarze