Co takiego dzieje się w głowie 36-letniego, wydawałoby się dojrzałego już mężczyzny, że nie przypinając pasów pędzi ulicami wielkiego miasta z wielokrotnie wyższą od dozwolonej prędkością?
Co wtedy myśli człowiek, który poświęcając całe swoje dotychczasowe życie pasji motoryzacji, zna przecież konsekwencje brawury na drodze, wie że stwarza to poważne zagrożenie dla innych uczestników ruchu drogowego, a wypadek przy wysokich prędkościach jazdy nie daje wiele szans przeżycia?
Na co wreszcie liczy człowiek, który posiadając własną rodzinę, dwoje dzieci, wciska pedał gazu prowadząc, z pasażerem u boku, swój szaleńczy rajd po mieście samochodem nieprzystosowanym zupełnie do stanu naszych dróg, pełnych dziur, wybojów i nierówności?
Czy to tylko brak rozsądku, czy może totalna wręcz głupota, a może jeszcze coś innego, o czym po prostu nie wiem?
Wiem, że walczy właśnie o życie, że być może jeśli przeżyje nie odzyska nigdy zdrowia. Wiem także, że zginął drugi dziennikarz, 30-letni zaledwie człowiek, który miał w najbliższy weekend świętować w górach swoje urodziny. Ale nie mogę zrozumieć jak to jest, że dorośli ludzie mogą zachowywać się tak irracjonalnie i popełniać aż tak bezsensowne błędy. Nie potrafię pojąć, gdzie zagubili instynkt samozachowawczy, właściwy tak wielu przecież ludziom, czy po prostu gdzie podział się zwykły, elementarny rozsądek.
To nie nastolatki, które szybciej coś robią niż myślą. To dorośli faceci, którzy mają już pewne doświadczenia życiowe, więcej widzieli, słyszeli i więcej wiedzą i którzy powinni zapanować nad bezmyślna chęcią sprawienia sobie przyjemności szybką jazdą.



Komentarze
Pokaż komentarze (34)