4 obserwujących
95 notek
49k odsłon
471 odsłon

Kontrolowany... bajzel?

E. Zagrodzka
E. Zagrodzka
Wykop Skomentuj11

Mój znajomy, u którego wykryto raka prostaty i którego lekarz pierwszego kontaktu nie chce zakwalifikować do programu " Szybka Terapia Onkologiczna". bo... mówi, że nie ma potrzeby i aktualnie poszedł ze zleceniem do szpitala na operację i... otrzymał termin za trzy miesiące, powiedział z goryczą, że gdyby Kidawa - Błońska obiecała, że zreformuje polską służbę zdrowia i jeszcze zobaczył by, że rzeczywiście coś się poprawia, to głosowałby na nią nie tylko na pierwszą kadencję, ale i na drugą.

Obecny Minister Zdrowia  z rządzącej partii Prawo i Sprawiedliwość zapytany przez dziennikarza o bałagan w służbie zdrowia, odpowiedział: Mamy wszystko pod kontrolą! Czyżby kontrolowany... bajzel?

Że żle się dzieje w polskiej służbie zdrowia to wiadomo już od dawna. Praktycznie od przemian ustrojowych w latach dziewięćdziesiątych powstała olbrzymia zapaść polskiej państwowej służby zdrowia. W mediach wypisano już tony papieru, że polska państwowa służba zdrowia wymaga na gwałt reformy, a kolejni politycy mają pomysły na jej uzdrowienie. I co? I nic! pomysłem na polską państwową służbę zdrowia super była reforma Buzka i powstanie kas chorych. Niestety, już na wstępie działały z powodu braku pieniędzy, co było konsekwencją przeniesienia finansowania służby zdrowia na szczebel terytorialny, który z założenia nie miał pieniędzy. Kiedy więc lewica doszła do władzy zamieniła kasy chorych na Narodowy Fundusz Zdrowia, czyli finansowanie centralne. I co? I nic! Bo ilość środków na Narodowy Fundusz Zdrowia zależy od tego, ile nań przeznaczy budżet państwowy. I znowu Funduszowi brakuje pieniędzy, bo wszyscy rządzący mają wielkie potrzeby, tylko nie NFZ. Polska państwowa służba jest wciąż niedofinansowana i to się cały czas mści... Lekarze mało zarabiają, a ciągną po trzy etaty. Zdarza się, że lekarz po nocnym dyżurze otrzymuje na drugi dzień dyżur dzienny. Lekarzy bowiem brakuje, bo młodzi uciekają za granicę za lepszymi zarobkami. Szpitale nie mają pieniędzy na nowoczesny sprzęt, a jak mają to się nań zadłużyły i grozi im widmo likwidacji. Jeśli chodzi o żywienie chorych, to też się oszczędza. Ktoś sprawdził, że zakład karny otrzymuje więcej pieniędzy na posiłek jednego więżnia niż szpital na chorego.  Przez Polskę do dnia dzisiejszego przewinęło się wiele rządów z różnych partii politycznych. Wszystkie walcząc o władzę miały postulaty o naprawie polskiej państwowej służby zdrowia. Kiedy rządziła, naprawa ograniczała się do zabiegów kosmetycznych jak" system komputerowy Ewuś, wprowadzenie konieczności skierowań od lekarza pierwszego kontaktu do specjalistów jak np. do okulisty, do których od zawsze chodziło się bez skierowań, wprowadzenie Szybkiej Terapii Onkologicznej, która w praktyce nie działa, bo są kolejki. Podobnie działa i obecny rząd. Antidotum na kolejki miał być wprowadzony od pierwszego stycznia tego roku system e recept, który... wywołał bałagan, bo emerytki nie potrafią obsługiwać internetu w komórce i domagają się recept tradycyjnych. Podobno Zbigniew Religa opracowywał jakąś rewolucyjną reformę polskiej państwowej służby zdrowia. Ale... Prawo i Sprawiedliwość wtedy utraciło władzę, Religa zmarł, a projekt powędrował na dno szafy, jak nie na śmietnik.  I jest status qvo! Komu ono jest na rękę?

W Lubinie / woj. dolnośląskie/ szpital powiatowy na cały powiat, bo ani w Rudnej ani w Ścinawie nie ma w ogóle szpitala, jest dobrze zaopatrzony w nowoczesny sprzęt, otrzymał też sprzęt od WOŚP, ma też dobrych lekarzy. To w lubińskim powiatowym szpitalu zrobiono mi operacje wstawienia sztucznych zastawek do serca i operacje kręgosłupa najnowocześniejszą metodą. Od niedawna szpital powiatowym ma też nowoczesny SOR. Kiedy budowano SOR, prezydent Lubina Robert Raczyński mówił, że zlikwiduje on wszelkie problemy ze służbą zdrowia w Lubinie. Tymczasem... stworzył on problemy. SOR jest zapchany pacjentami. Ludzie mówią, że na SORZe leżą nawet godzinę i nikt się nimi nie interesuje. Mówią, że jak się nie zrobi awantury, to nikt się nie zajmie.

Przychodnia Lubmet w Lubinie, która jest spółką miejską od początku stycznia, czyli od kiedy NFZ zmienił system komputerowy nie może wyjść z zapaści. Komputery się zawieszają. Trzeba nagłe przypadki rejestrować ręcznie, tworzą się kolejki i ludzie się awanturują. W zeszłym roku w Lubmecie na wypisanie recepty przez lekarza czekało się trzy dni. Teraz ludzie przynoszą kartki z medykamentami do wypisania w nadziei, że je szybciej dostaną niż rejestrując się do lekarza. Czekają na receptę... ponad dwa tygodnie. Kiedy się zapytałam, dlaczego czeka się tak długo, pani w rejestracji powiedziała: nie ma lekarzy! Jeden zrobił specjalizację i się zwolnił, dwóch na urlopie, a choć przychodnia głosiła, że szuka lekarzy rodzinnych, nikt się nie zgłosił. Tymczasem u bram Polski stoi koronowirus z Chin...

Wykop Skomentuj11
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale