5 obserwujących
109 notek
61k odsłon
  330   0

O szczęście dziecka...

Znalezione w internecie
Znalezione w internecie

Polskie prawicowe media są zbulwersowane duńskim programem edukacyjnym, w którym dorośli rozbierają się całkowicie przed dziećmi w wieku dwunastu trzynastu lat. Ostatnio tematyka znów wróciła za sprawą informacji, którą podały Wiadomości Polsatu, że w tym programie pośród nagich dorosłych odkryto pedofila. Czy polskie dziecko ma prawo do edukacji seksualnej? Jak powinna ona wyglądać?

Seks to bardzo ważna sfera życia człowieka, a jednocześnie sfera bardzo delikatna. Edukacja seksualna powinna uwzględniać indywidualne cechy człowieka, obyczajowość społeczeństwa, indywidualizm człowieka, bo jej nachalne i brutalne wpychanie człowiekowi, a zwłaszcza nie rozwiniętemu jeszcze emocjonalnie dziecku i nastolatkowi może wywołać więcej złego niż dobrego i spowodować uraz do seksu na całe życie. A nie o to przecież o to chodzi...

Konieczność edukacji seksualnej dzieci i młodzieży dostrzega wielu psychologów na świecie i w Polsce. Zauważyła ją też WHO i wydała specjalne Zalecenia w Sprawie Prowadzenia Edukacji Seksualnej Dzieci i Młodzieży. Zalecenia te wywołały ostrą krytykę w krajach, a zwłaszcza Polsce opartych na tradycyjnych wartościach obyczajowych i obyczajowości katolickiej. Kto ma rację?

Zgodnie ze wstępem do zaleceń WHO celem edukacji seksualnej dzieci i młodzieży jest rozwinięcie u nich pozytywnego i odpowiedzialnego nastawienia do seksualności , co pozwoli im na bycie odpowiedzialnym nie tylko w odniesieniu do siebie, ale także w odniesieniu do innych osób w społeczeństwach, w których żyją. We wstępie do Zaleceń piszą też, że wszystkie osoby rodzą się jako osoby seksualne i rozwijają swój potencjał seksualny w ten czy inny sposób. Trudno się nie zgodzić z tymi twierdzeniami i nie przyznać im racji. W czym więc rodzi się problem?

Zalecenia dzielą edukację seksualną na nieformalną i formalną. Nieformalna to edukacja jaką dają dzieciom rodzice. I problem w postrzeganiu Zaleceń rodzi się właśnie w tym, że Zalecenia piszą, że edukacja nieformalna jest niewystarczającą. Konieczna jest edukacja formalna. Z tym godzi się każdy, jak i z twierdzeniem Zaleceń , że powinna być prowadzona przez kompetentne osoby z uwzględnieniem stopnia rozwoju i wrażliwości dziecka i młodzieży. Kręgi zbliżone do katolicyzmu nie godzą się jednak z tym, że Zalecenia twierdzą, że każde dziecko ma prawo do edukacji seksualnej i to... od przedszkola, czyli praktycznie od czasu, kiedy zaczyna rozumieć i poznawać świat. I... trudno nie zgodzić się z rozumowaniem prawicowych środowisk!

Zalecenia piszą, że dzieci już od chwili urodzenia zaczynają poznawać swoją seksualność, a w wieku trzech sześciu lat już się masturbują i bawią w lekarza. Otóż nic błędnego! Dziecko w wieku przedszkolnym jest naturalne, jego zabawy w lekarza nie mają nic wspólnego z seksem. Dotykają swoich narządów płciowych czy bawią się w lekarza, bo uważają, że... te organy służą do zabawy jak każde inne. To dorośli im wpajają, że im, że takie zabawy są niezdrowe i wstydliwe, kiedy je karcą za zabawę w lekarza. Dziecko w wieku przedszkolnym jest ciekawe, ale w zupełności mu wystarczy, że jak zapyta, skąd w mamy brzuszku wziął się braciszek, to odpowie mu się, że jak rodzice mocno się kochają, to w brzuszku mamusi powstaje braciszek lub siostrzyczka. Przedszkolak także zauważa, że dziewczynka jest inna, a chłopczyk inny i kiedy zapyta dlaczego w zupełności mu wystarczy, jak mu się powie, że to służy po to, by tatuś z mamusią okazywali sobie miłość. Dziecko w wieku przedszkolnym naturalnie podchodzi do nagości i nie widzi nic złego jak mama czy tata kąpią się razem z nim. Wstyd się pojawia, kiedy dziecko idzie do szkoły i dzieci zaczynają wymieniać między sobą spostrzeżenia na temat seksualności. Wstyd się powiększa u nastolatków w wieku dwunastu trzynastu lat, kiedy wchodzą w okres dojrzewania i ich narządy płciowe zaczynają się zmieniać. Z nastolatkiem w kwestii seksualności trzeba postępować taktownie i delikatne, bo zbyt nachalne i tzw. " naukowe" wepchnięcie niedojrzałego organizmu w dorosłość seksualną może wywołać u niego uraz do seksu na całe życie.

Zatem awantura wobec tych Zaleceń WHO zwolenników prawicowego i lewicowego nauczania młodzieży to burza w szklance wody. W rzeczywistości te zalecenia nie zawierają żadnych kontrowersji. Ba, nie zawierają żadnych przykładów uświadamiania seksualnego młodzieży. Te zalecenia to kompilacja poglądów psychologiczno - socjologicznych na rozwój seksualny dzieci i młodzieży. Prawd zresztą jasnych, o których każdy wykształcony człowiek, a zwłaszcza rodzic i nauczyciel wie. Kontrowersje budzi interpretacja tych zaleceń i wprowadzanie ich w życie przez ludzi zajmujących się wychowaniem młodzieży. Moim zdanie te i inne lapsusy wychowawcze w zakresie uświadamiania dzieci i młodzieży to nadinterpretacja różnych instytucji, które uzurpują sobie prawa do uświadamiania seksualnego młodzieży.

Lubię to! Skomentuj8 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo