Niezadowolenie spełnia wyjątkową rolę w naszym życiu. Stanowi niezbędny impuls do refleksji i poszukiwania sposobów jego eliminacji. Problem w tym, że niekoniecznie chcemy/potrafimy samodzielnie obiektywnie i profesjonalnie uporać się z problemem. Rozwiązując problemy publiczne chętnie „kupujemy” rozwiązania proste, łatwe i przyjemne podpowiadane nam przez „autorytety” pragnące władzy. Jaki ogrom szkód może spowodować takie pójście na łatwiznę dowodzi historia XX wieku.
Pierwsza Wojna Światowa spowodowała w carskiej Rosji wielką biedę. Niezadowolenie było ogromne. Car Mikołaj II i tzw. białogwardziści nie potrafili temu skutecznie przeciwdziałać. Włodzimierz Ilicz dał umęczonemu ludowi prostą receptę: „Odbierzmy władzę carowi, on żyje w luksusach waszym kosztem a wasza nędza go nie interesuje. Bogaczom zabierzmy ich majątki - oni dorobili się dzięki waszej niewolniczej pracy. Wszyscy mamy jednakowe żołądki, zbudujmy system równości i sprawiedliwości społecznej”. Lud to kupił. Utopijna i zbrodnicza przygoda z komunizmem negującym naturalne prawa własności i sprawiedliwość trwała ok. 80 lat i dotknęła setek milionów ludzi.
Pierwszą Wojnę Światową przegrali Niemcy. Zwycięscy: Francja, Anglia i USA narzuciły pokonanym tzw. pokój wersalski. Przegrani zostali zobowiązani w nim do zwrotu części spornych terytoriów, demilitaryzacji oraz płacenia wysokich odszkodowań wojennych. Warunki Traktatu Wersalskiego w połączeniu z ogólnoświatowym kryzysem lat dwudziestych był źródłem dużego niezadowolenia wśród Niemców. Niepozorny Austriak z wąsikiem dał sfrustrowanym pobratymcom „dobrą” receptę na ich problemy: Traktat wersalski to bezprawie - nie powinniśmy go respektować. Żydzi do likwidacji - nie oni lecz wy jesteście „über alles”. Słowianie do prostych prac - ich tereny to nasza niezbędna przestrzeń życiowa. Niemcy, naród z dużym dorobkiem cywilizacyjnym, kupił to i uczynił autora tego programu swoim wodzem. Realizacja nazistowskiej filozofii to największa katastrofa w historii cywilizacji. Przyniosła śmierć wielu milionom ludzi, niewyobrażalne ludzkie dramaty i ogromne zniszczenia materialne
Sposób zdobycia władzy przez komunistów i nazistów nie przeszedł do historii. Zasada uzyskiwania społecznego poparcia najliczniejszej sfrustrowanej grupy społecznej poprzez proponowanie jej prostych, pozornie bezbolesnych rozwiązań, wskazywanie „winnych” i sugerowanie „sprawiedliwego” ich rozliczenia to skuteczna metoda zdobycia władzy przez nawiedzonych, chorych na władzę, osobników. System demokracji przedstawicielskiej nie stanowi zapory dla takich zachowań.
Aktualna grupa trzymająca władzę w naszej ojczyźnie swój mandat uzyskała np. dzięki następującemu „programowi”: Ludzie jest Wam ciężko ponieważ „miód” spijają ludzie układu okrągłego stołu. Dawni komuniści i ubecy stworzyli w naszej ojczyźnie mafijną sieć. Jak nas wybierzecie zrobimy z tym porządek. Rozliczymy ich. Zabierzemy im wysokie emerytury i damy Wam biednym. Nie wybierajcie tzw. liberałów . Oni są w układach i preferują bogatych. Jeśli dacie im władzę Was biedaków doprowadzą do jeszcze większej nędzy. Wybierzcie nas. Jesteśmy wiarygodni. Nigdy jeszcze nie zbrudziliśmy sobie rąk władzą. Nie byliśmy ani nie jesteśmy w żadnych układach. Zbudujemy dla Was sprawiedliwą i solidarną IV RP.
Winston Churchill stwierdził: Demokracja nie jest doskonałym systemem politycznym lecz musimy ją stosować bo nikt jeszcze nic lepszego nie wymyślił. Powinien dodać: „Istnieje wiele odmian demokracji. Sztuka dobrego rządzenia polega na zastosowaniu w danych warunkach jej najlepszego wariantu.” Obecnie powszechnie, również w Polsce, stosowana jest najgorsza jej odmiana - przedstawicielska demokracja proporcjonalna. W wariancie tym decydującą rolę w sprawach publicznych odgrywają przywódcy ugrupowań politycznych – nawiedzeni wodzowie. Oni decydują którą część elektoratu chcą przekonać do siebie i przy pomocy jakich argumentów. Dobierają wspólników i decydują o ich pozycji na tzw. listach wyborczych a w przypadku zwycięstwa wyborczego decydują o rozdziale państwowych „stołków”. Tzw. przedstawiciele ludowi w istocie nimi nie są. Są żołnierzami swoich wodzów partyjnych. Obywatele mają głos raz na 1460 dni.
Znacznie lepszą odmianą demokracji jest wariant z ordynacją większościową, z tzw. JOW-ami. System ten ściślej uzależnia przedstawicieli ludowych od wyborców. Wodzowie partyjni odgrywają w tym przypadku rolę drugorzędną. Ta odmiana demokracji ma istotną praktyczną zaletę. Doprowadza do ukształtowania dwupartyjnej sceny politycznej. Rządy w tych warunkach sprawuje jedna partia bez potrzeby tworzenia egzotycznych koalicji. Taka sytuacja jest tańsza i pozwala obywatelom jednoznacznie rozliczyć sprawujących władzę z ich obiecanek przedwyborczych.
Skutecznie odporną na populizm i demagogię jest pełna demokracja. Obywatele w tym systemie nie kupują gotowych recept leczących ich frustrację raz na cztery lata lecz rozstrzygają w referendach na bieżąco detalicznie konkretne publiczne sprawy. Demokracja bezpośrednia zmusza przeciętnych obywateli do aktywności. Mobilizuje zwolenników głosu na TAK oraz zwolenników głosu na NIE do walki na argumenty. Podział na „zwolenników” i „przeciwników” jest chwilowy - do następnego pytania referendalnego. Nie ma trwałych podziałów społecznych, nie ma permanentnej wojny domowej.
Gdyby w carskiej Rosji oraz międzywojennych Niemczech funkcjonowała demokracja bezpośrednia nie doszło by do dwu największych kataklizmów w naszej cywilizacji. Niemożliwe by większość prostych chłopów i robotników carskiej Rosji była tak nieludzka ażeby w uczciwym powszechnym referendum dała zgodę na egzekucję rodziny carskiej oraz nieludzkie traktowanie wszelkich wrogów systemu, rozkułaczenie ukraińskiej wsi, itp. Również nie do pomyślenia jest demokratyczny mandat niemieckiego narodu dla Hitlera na rozpętanie wojny światowej, obozy zagłady czy tzw. „ostateczne rozwiązanie problemu Żydów”.
********
Nie wierzę również, by współcześni Polacy akceptowali w powszechnych referendach poczynania polityczno-marketingowe kolejnych „grup trzymających władzę”. „Magiel” zamiast poważnej debaty o sposobie rozwiązań istotnych publicznych problemów nie daje nam nadziei na dobre jutro. Populistyczne „programy”, demagogiczne argumenty, permanentna wojna na górze, cykliczna wymiana stołków wg zasady TKM - to nadmiernie kosztowne igrzyska. Taka polityka powoduje, że tkwimy po uszy w długach i nie mamy szans na ich zmniejszenie. Nie mamy wyboru albo odbierzemy władzę nawiedzonym politykom i sami będziemy decydować o naszych sprawach albo zginiemy. SZWAJCARIA ALBO ŚMIERĆ - jestem przekonany, że nie ma trzeciej drogi.


Komentarze
Pokaż komentarze