Nasze „elity” polityczne to swoista rodzina Zagryziaków. Dosadnie to określił S. Lem w felietonie „Kulka na bochnie” w czerwcu 2004 r. : „Wszystkie partie wczepiły się w siebie jak gryzące się kundle na podwórzu i nie mają głowy do tego, żeby sprawdzić czy nie zbliża się ktoś z pałką w ręku"Nasz system polityczny to 1/1460 część demokracji. Mamy prawo głosu raz na cztery lata. W międzyczasie pełnię władzy mają nasi wybrańcy - specjaliści od sprzedaży gruszek na wierzbie i robienia poczciwym obywatelom wody z mózgów. Priorytetem dla nich nie jest dobro publiczne lecz wyłącznie zaspokojenie swoich aspiracji władzy i kasa.
Ta sytuacja powoduje, że wśród poczciwych obywateli dominuje postawa niezadowolenia i obojętności wobec spraw publicznych. Brakuje poważnej, konstruktywnej debaty : Co zrobić by to zmienić? Wyjątek stanowią zwolennicy JOW-ów. Konstruktywnie proponujązastosowanie ordynacji większościowej z jednomandatowymi okręgami wyborczymi.Zgoda - ten sposób wyłaniania przedstawicieli do władz jest o wiele lepszy od partyjniackiej demokracji proporcjonalnej jaką mamy obecnie. Ma on jednak, moim zdaniem,dwa istotne mankamenty:
·Trudno do niego przekonać masę poczciwych obywateli i wymóc na władzy powszechną presją oddolną niezbędną dla wprowadzenia JOW-ów nowelizację prawa.
·System z JOW-ami nie zabezpiecza społeczeństwa w 100% przed lobbingiem i nadmierną demagogią w polityce.
W/w słabości potwierdza realna polityka USA, gdzie od początku swego istnienia praktykuje się demokrację większościową. Niezależni analitycy polityczni sugerują, że J. Bush IIpoprowadził Amerykanów na krwawą i kosztownąwojnę w Iraku na życzenie lobbystów przemysłu zbrojeniowego i syjonistówużywając nieprawdziwego, demagogicznego, argumentu o zagrożeniu bronią masowego rażenia.
Najlepsza, ograniczająca do minimum znaczenie demagogii i populizmu w życiu publicznym, zdecydowanie łatwiejsza do wykazania poczciwym obywatelom jej zalet, jest pełna demokracja. System ten stosują z powodzeniem od ponad 150 lat Szwajcarzy. Praktykowana u nich demokracja bezpośrednia ma zdecydowaniemniej wad niż demokracja proporcjonalna jak również większościowa. Odsetek niezadowolonych z systemu jest tam minimalny a ponad 70% uważa, że ich system polityczny jest ich największym powodem do dumy. O sytuacji gospodarczej Helwetów i poziomie życia obywateli nie ma co wspominać.
System ten poprzez detaliczne i wiążące rozstrzyganie spraw publicznych w drodze referendów zmusza obywateli do interesowania się sprawami publicznymi.Daje wszystkim obywatelom satysfakcję, że ich i ich następców los zależy wyłącznie od nich samych.
W ostatnich kilku miesiącach jako wolnomyśliciel amator opublikowałem w Internecie cykl felietonów pt. „ Potrzeba pełnej demokracji" w których przekonywałem czytelników o zaletach demokracji bezpośredniej. Proponowałem podjęcie prób wymuszenia odpowiednich regulacji prawnych niezbędnych dla zastosowania go w Polsce. Sporo osób przekonałem do pomysłu. Nie znalazł się nikt kto by totalnie go zanegował jednak podstawową reakcją czytelników był brak wiary w możliwość spowodowania stosownej nowelizacji naszego prawa. Czytelnicy retorycznie i pesymistycznie pytali: Kto przegłosuje niezbędną nowelizację naszego prawa (Konstytucji) ? Np. adam pod ostatnim moim felietonemnapisał:
„No dobra...a niech będą Helweci.... tylko powiedz Pan jak to wprowadzić ??? Zaproponować aktualnym parlamentarzystom zbiorowe harakiri ???...
Takim pesymistom odpowiadam pytaniem na pytanie: Kto w XIX wieku po powstaniu styczniowymwierzył, że uzyskamy kiedyś niepodległość? oraz Kto przed 1989 rokiem wierzył, że ZSRR padnie a Polska będzie pełnoprawnym członkiem UE i NATO?Mam w sobie coś z upartego naiwnego idealisty i dlatego jeszcze raz proponuję - utwórzmy stowarzyszenia obywatelskie: „ STOP politykierstwu – TAK pełnej demokracji" (tytuł roboczy).
Jedynym i wystarczającym warunkiem przystąpienia do niego niech będzie przekonanie, że jedynie demokracja bezpośrednia może umożliwić nam rozsądną i przejrzystą organizację życia zbiorowego.
Szczególnie gorąco zapraszam do tej idei JOW-owców. Jak pokazują Wasze kilkuletnie bezowocne boje nie widać szans by Wasza batalia w warunkach partyjniackiej demokracji proporcjonalnej mogła zakończyć się sukcesem. Spróbujmy razem powalczyć o pełną demokrację. Do pełnej demokracji, moim zdaniem, łatwiej przekonać poczciwych obywateli niż do JOW-ów. Mając prawo do wiążącego referendum będzie możliwa szybka i jednoznaczna decyzja na TAK bądź NIE każdej inicjatywyobywatelskiej. Jestem przekonany, żeWasz postulat będzie załatwiony pozytywnie od ręki.Drodzy JOW-owcy -bezinteresownych idealistów jest niezwykle mało. Powinni działać razem.
Szanowni czytelnicy. Jak wiadomo: Jednostka nikim, jednostka zerem.Moje dotychczasowe apele o drugą Szwajcarię przypominały rzucanie grochem o ścianę. Ławo się nie poddaję, ale jeśli mnie nie wesprzecie to będę zmuszony zrezygnować z walki o lepszą Polskę i zająć się czymś innym.
Ostatnio udało mi się wyhodować w przydomowym ogródku gruszki na choince (patrz zdjęcie). Są zdecydowanie bardziej atrakcyjne niż gruszki na wierzbie. Może założę ich plantację i jeśli aktualnie obowiązujące reguły gry politycznej nie ulegną zmianie na ich sprzedaży zrobię super biznes.
Komentarze
Pokaż komentarze