gromada gromada
38
BLOG

Gdzie mamy nauczyć się prawdziwej demokracji?

gromada gromada Polityka Obserwuj notkę 1

Po zejściu z drzew przejęliśmy zasady życia społecznego naszych młodszych braci żyjących w stadach, watahach, gromadach, rodzinach, etc. Akceptowaliśmy rządy najsilniejszych, najsprytniejszych, najambitniejszych, namaszczonych etc.  którzy dzięki tym zaletom wygrywali otwarte, na ogół krwawe, „konkursy” o tron. W miarę przeobrażania się z dzikusów w homo sapiens i rosnącemu przekonaniu, że jesteśmy wszyscy równi buntujemy się przeciw temu wypracowanemu w drodze ewolucji systemowi politycznemu. Obecnie na topie są rządy ludu. Najdoskonalszą ich odmianą jest demokracja bezpośrednia (DB). Podstawowym jej założeniem jest RÓWNOŚĆ wszystkich obywateli i podejmowanie ważnych decyzji w sprawach publicznych drogą bezpośredniego głosowania.

Dwie nasze przywary powodują, że pomimo swej niewątpliwej prostoty ten sposób humanitarnego rozwiązywania spraw publicznych jest stosowany w dzisiejszym Świecie sporadycznie. Są to wrodzone zarozumialstwo i powab władzy. Nasze wysokie mniemanie o sobie daje nam pewność, że jesteśmy mądrzejsi i ważniejsi od innych. Powoduje to, że trudno nam się zgodzić z decyzjami średniaków. Inną przeszkodą w powszechnym stosowaniu DB jest okoliczność, że wielu z nas nosi w sobie „gen władzy” i chorobliwie pragnie ją sprawować. Boją się DB i blokują jej wdrożenie gdyż degraduje ona elity polityczne z roli „panów” do roli „służby”.

Systemu demokratycznego nie można zadekretować odgórnie. Wszystkie takie próby doprowadzają do systemów „niby demokracji”. Jedyna szansa na jej skuteczne wdrożenie w skali makro to nauka  tego sposobu podejmowania zbiorowych decyzji w skali mikro. Szczególnie taka samodzielna nauka w niewielkich gromadach potrzebna jest, gdy myślimy o wdrożeniu DB. w pełnym zakresie. Podstawowym celem takiej nauki jest przekonanie „mądrych”, że decyzje „przeciętniaków” nie muszą być „głupie”. Że przed rozstrzygnięciem spornej kwestii w referendum można w sposób zrozumiały i przekonujący naświetlić „średniakom” sprawę obiektywnie i w ten sposób dać im podstawę rozsądnego wyboru.

 

Czy w naszych gminach są sprzyjające warunki nauki DB? 

 

Niestety nie. Jak pisze dr Marek Ciesielczyk wieloletni radny Tarnowa na swoim blogu http://m.ciesielczyk.salon24.pl/25698,index.html :

 

„Nieszwajcarska RP

.... przyczyną, dla której trudno nazwać Polskę krajem demokratycznym są przepisy dotyczące referendum. Jest to metoda oddziaływania w każdym państwie demokratycznym w okresie między wyborami, gdy dochodzi do sytuacji, w której demokratycznie (według normalnej ordynacji wyborczej) wybrany parlament może mieć w jakiejś sprawie inne zdanie niż większość społeczeństwa. Wówczas decyduje wynik referendum. W Polsce ta niezwykle ważna w normalnych demokracjach metoda nacisku społecznego jest czystą fikcją.

Co prawda artykuł 125 Konstytucji RP mówi, że referendum ogólnokrajowe "może" być przeprowadzone, lecz już ustęp 2 tegoż artykułu ogranicza w istotny sposób prawa obywatelskie. Nawet gdyby wszyscy uprawnieni do tego Polacy (oprócz 231 posłów) chcieli referendum i podpisali się pod takim wnioskiem, to Sejm może się na to i tak nie zgodzić. Nawet wybierany w Polsce w wyborach bezpośrednich Prezydent gdyby chciał zarządzić referendum, musiałby zostać poparty przez bezwzględną większość Senatu!


Co ciekawe, gdyby już doszło do referendum, to byłoby ono ważne, gdyby wzięła w nim udział ponad połowa uprawnionych Polaków. Mając na uwadze wyjątkowo niską frekwencję wyborczą, należy wątpić, by teraz jakieś referendum było ważne. A jeszcze ciekawsze jest to, że najważniejsze referendum - bo konstytucyjne - jest ważne niezależnie od frekwencji. Ot, polska logika. Także na niższym szczeblu referendum jest czystą fikcją. Referendum gminne wymaga najpierw zebrania 10 proc. podpisów dorosłych mieszkańców danej gminy, co w przypadku większych miast oznacza, że tak naprawdę do referendum gminnego mogłaby doprowadzić tylko duża, dobrze zorganizowana partia, gdyż każda inicjatywa obywatelska byłaby za słaba, by tego dokonać. Ważniejszym jest jednak to, że od kilkunastu lat do uznania takiego referendum gminnego potrzebna jest co najmniej 30-procentowa frekwencja. Dotychczasowa praktyka pokazuje, że po roku 1989 w żadnym większym mieście nie udało się jeszcze przeprowadzić skutecznie referendum gminnego w jakiejś ważnej sprawie. Czyli z praktycznego punktu widzenia referendum jest w Polsce czymś czysto wirtualnym.

Co najmniej z dwóch powodów Polski nie można uznać za państwo demokratyczne - ze względu na "najgłupszą na świecie ordynację wyborczą" oraz fikcyjny charakter instytucji referendum. Tak długo, jak nie zmienią się te regulacje prawne, Polacy nie będą w stanie wyłonić takich parlamentarzystów i oczekiwać takich decyzji, które zadowalały by przynajmniej 50 proc. społeczeństwa.”

 

Jeśli chcemy mieć nadzieję na lepsze jutro powinniśmy uruchomić nasze szare komórki jak doprowadzić do zmiany naszego prawa i wprowadzić warunki do nauki prawdziwej demokracji w gminach. Szanowni czytelnicy ogłaszam otwartą burzę mózgów:

 

JAK DOPROWADZIĆ W NASZEJ OJCZYŹNIE DO ZMIANY PRAWA TAK BY W NASZYCH GMINACH BYŁY SPRZYJAJĄCE WARUNKI DO NAUKI PRAWDZIWEJ DEMOKRACJI?

 

Swoje pomysły i uwagi proszę przesyłać na adres: stop-politykierstwu@googlegroups.com

gromada
O mnie gromada

Jestem poczciwym obywatelem RP szczęśliwym synem, mężem, ojcem i dziadkiem.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka