Jakelo Jakelo
822
BLOG

Kiedy odszedł Bigda...

Jakelo Jakelo Polityka Obserwuj notkę 9

 

Telewizja w programie I po raz kolejny, aczkolwiek po dłuższej przerwie zaprezentowała w Teatrze TV spektakl w reżyserii A. Wajdy "Bigda idzie!". Sztuka ta powstała w roku 1999, jako teatralno-telewizyjna adaptacja powieści Juliusza Kaden-Bandrowskiego "Mateusz Bigda" z 1933 roku. Rzecz jest tak znakomita, głównie dzięki doborowej obsadzie, że zawsze oglądam z wielką przyjemnością...

Onedgaj odbiór spektaklu był koniunkturalny, panowało powszechne przekonanie, że Wajda zrobił sztukę jako przesłanie przed naporem do świata polityki jakiegoś współczesnego Bigdy... Sama powieść również miała cechy koniunkturalne i napisana została na konkretne zamówienie polityczne, na zamówienie obozu sanacyjnego i jej celem było dalsze dyskredytowanie w oczach opinii publicznej powstania rządu Chjeno-Piasta i całego polskiego sytemu parlamentarno-gabinetowego. Wydana została w 1933 roku, a więc w dziesięciolecie tzw. Paktu Lanckorońskiego, który doprowadził do utworzenia tego rządu z W. Witosem jako premierem. Jego to ośmieszyć chciał J. Kaden-Bandrowski, w ten sposób wiernie służąc Marszałkowi Piłsudskiemu. Służalczość autora wobec piłsudczyków wyeliminowała jakikolwiek obiektywizm w przedstawianiu tej postaci, obiektywizm, który nie był obcy np. innemu sanacyjnemu twórcy Stanisławowi Cat-Mackiewiczowi. On to, w swojej Historii Polski kreślił postać Witosa jako człowieka obytego, kulturalnego, doświadczonego, z którym niejeden profesor uniwersytecki mógłby prowadzić równorzędną dyskusję. Na łamach powieści, jaki i w sztuce Wajdy mamy karykaturalną postać Witosa, skądinąd znakomicie zagraną przez J. Gajosa.

Porozumienie zawarte w Lachowicach, to w rzeczywistości Pakt Lanckoroński, zawarty pomiędzy PSL Piast, ZL-N i ChD, zawarte 17 maja 1923 Skutkiem podpisania paktu było powstanie 28 maja 1923 I rządu Witosa.

Pakt przewidywał miedzy innymi, że: państwo i samorząd powinny odzwierciedlać narodowy charakter II Rzeczypospolitej, a rząd winni tworzyć wyłącznie Polacy, większą niż dotychczas rolę w państwie miał uzyskać Kościół katolicki, reforma rolna miała zostać przyspieszona (miało być nia objete przynajmniej 200 tys.ha rocznie). Była to zatem koalicja ludowo-narodowa, takiej jaką Polska potrzebowała wtedy i dziś.

Celem powieści i spektaklu była krytyka strosunków politycznych panujących w Polsceprzedmajowej,tj. tej, w której rządził Witos, a Piłsudski siedział w Sulejówku. Krytykę tę uosabia właściciel gazety Głos Sumienia, syn posła i lidera jednego ze stronnictw sejmowych - Mianowski. W wajdowskim spektaktu nadano mu szczególna funkcję. To on, całokształt stosunków, w tym poczynania polityczne swojego ojca i brata kwituje stwierdzeniem,"Nie o taką Polskę walczyłem", "to nie tak miało być".Jego pismo, odważne politycznie, nie było wolne także od słów krytyki nowego premiera. Krytyka ta ściągnęła na redakcję gazety i drukarnię najście sejmowych służb mundurowych. Takie miały być rzekomo metody, którymi posługiwał się rząd Chjeno-Piasta. Jeden z redaktorów został pobity, część mebli i wyposażenia popsuto. Zniszczeniu uległ także portret Marszłka Piłsudskiego, tego symbolu uczciwości i wiarygodności w Polskim życiu politycznym. Przybyły do redakcji właściciel pisma Mianowski pieczołowicie oczyszcza portret ze szkła i wiesza na ścianie. Epizodu tego nie znajdziemu na kartach powieści, jest to jedynie wajdowskie jej rozszerzenie.

Kiedy oglądam tamtą scenę, zawsze przypomina mi się inne najście na redakcję dziennika, które tym razem nie było fikcją teatralną, ale miało miejsce w rzeczywistości. Pięć lat po opublikowaniu powieści Kadena-Bandrowskiego, w Wilnie doszło do najścia na drukarnię tamtejszej gazety, Na początku 1938 rokuDziennik Wileński zamieściłrecenzję książki Melchiora Wańkowicza o COP-ie ("COP - ognisko siły"), w której autor – Stanisław Cywiński – doc. USB napisał: "... Wańkowicz "zadaje kłam słowom pewnego kabotyna, który mawiał o Polsce, że jest jak obwarzanek: to tylko warte, co po brzegach, a w środku pustka". W dwa tygodnie po publikacji ktoś inny(ponoć sam Wańkowicz)w innej gazecie napisał, że słowa o obwarzanku należą do marszałka Piłsudskiego, ergo to on został nazwanykabotynem. Kiedy dowiedział się o tym gen. St, Dąb-Biernacki, polecił podległym oficerom garnizonu ująć się za honorem marszałka, w następstwie czego dwie bojówki oficerów w mundurach dokonały najścia na mieszkanie docenta Cywińskiego. Człowiek ten, we własnym mieszkaniu, na oczach żony i nastoletniej córki został ciężko pobity, natomiast redakcjaDziennikazostała w tym czasie zdemolowana, pobito też znajdujących się tam red. Aleksandra Zwierzyńskiego, (urodzonego i zmarłego w Tuszynie przwódcę Stronnictwa Narodowego) i Z. Fedorowicza. Ponownie pobito doc. Cywińskiego, który nieszczęśliwie zjawił się w redakcji z zamiarem złożenia do druku artykułu o pobiciu. Jakby tego było jeszcze mało dnia 9 kwietnia 1938 r Cywińskiego razem z red. Zwierzchowskim postawiono przed warszawskim sądem okręgowym pod zarzutem zelżenia narodu polskiego. Sąd skazał Cywińskiego na najwyższą możliwą karę - 3 lata więzienia. Karę później skrócił o połowę Sąd Najwyższy, a w sumie dr Cywiński spędził w więzieniu 5 miesięcy.

Nie mamy informacji historycznych, czy w chwili tworzenia rządu Chjeno-Piasta doszło do najścia na jakąkolwiek drukarnię i redakcję gazety opozycyjnej wobec tego rządu, co Wajda przedstawił w sztuce "Bigda idzie!". Wiemy natomiast, że kiedy Bigda, czyli Witos stał się politykiem opozycyjnym wobec piłsudczyków, to wtedy jak najbardziej, do takich najść dochodziło, do najść, pobić, aresztowań, wytaczania ukartowanych procesów, do osadzania w Berezie...

J. Kaden-Bandrowski starał się walczyć z parlamentaryzmem z Piastowcami i z narodowymi demokratami... przypisując czyny haniebne, których w rzeczywistości się nie dopuszczano. A. Wajda wydaje się być piłsudczykiem, jako i tamten sanacyjny literat. Historia zadrwiła z niego okrutnie. W jego przypadku sprawdziło się powiedzenie:kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie. Bo oto okazuje się, że to nie endecja, ale sanacja stosowała haniebne metody, co Wajda przedstawił na odwrót i to w sposób, jaki Kaden-Bandrowskiwmu nie przyszłoby do głowy. I tym razem to już nie fikcyjnie, na papierze, ale w rzeczywistości. Bo kiedy Bigda, czyli Witos przeszedł do opozycji politycznej, to wtedy dopiero się zaczęło...


PS. w związku ze sporym zainteresowaniem informuję, że o Głosie Sumienia i pobiciu drukarzy na kartach powieści nie ma ani słowa, jest to jedynie wajdowskie wypaczenie jej sensu... O sprawie Cywińskiego i o tym, że Kabotynem wg. niego był Piłsudski wiem, ze wspomnień prof. Glasera, adwokata i obrońcy doc. Cywińskiego... 
 
Jakelo
O mnie Jakelo

Prawnik

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (9)

Inne tematy w dziale Polityka