Jakelo Jakelo
251
BLOG

W przededniu prezydencji.

Jakelo Jakelo Polityka Obserwuj notkę 0

 


 
Dnia 1 lipca br. Polska obejmie prezydencję w Radzie Unii Europejskiej. Prezydencja to okres, w którym danepaństwo członkowskie przewodniczy posiedzeniomRady Unii Europejskiej oraz reprezentuje także Radę na arenie międzynarodowej. Nie jest to nic nadzwyczajnego, po prostu każdemu krajowi członkowskiemu owa prezydencja należy się niczym psu łańcuchowemu przysłowiowa micha kaszy… Każdy kraj członkowski przez pół roku może się tym nacieszyć, korzyści wielkich z tego faktu nie osiągając…

Od  2005 „zaszczytu” tego dostąpiły kolejno: Luksemburg,  Wielka Brytania,  Austria,  Finlandia,  Niemcy,  Portugalia,Słowenia,  Francja,  Czechy,  Szwecja,  Hiszpania,  Belgia i  Węgry. Po Polsce, prezydencję w Radzie UE obejmą:  Dania,  Cypr,  Irlandia,  Litwa,  Grecja,  WłochyŁotwa,  Luksemburg,  Holandia,  Słowacja,  Malta,  Wielka Brytania,  Estonia,  Bułgaria,  Austria,  Rumunia,  Finlandia. Nudne to strasznie, kiedy wiadomo, co będzie do 2020r. Nudne, jak cały traktat lizboński i instytucja Eurounii.

Byłaby ta Rada UE instytucją bez większego znaczenia, gdyby nie to, że jest to organ prawodawczy Eurounii, czyli to on narzuca poszczególnym państwom i ich obywatelom prawo unijne, a jego obrady odbywają się niejawnie. Jest to chyba jedyny na świecie organ, którego obrady i proces legislacyjny objęte są tajnością obrad…

Nasuwa się pytanie, co Polska i jej obywatele mogą skorzystać na pełnieniu zaszczytnej prezydencji. Co pozytywnego ten krótki, półroczny okres może przynieść dla polskiej gospodarki?

Polska jest w Europie. I jest z Europą w dostateczny sposób zintegrowana. Do integracji doszło w 1991r. kiedy to Polska stała się państwem członkowskim Rady Europy. Ten właśnie poziom integracji europejskiej uważam za dostateczny dla Polski i jej mieszkańców jako, że włączono nasz kraj w europejski system ochrony praw człowieka. Niestety, później posunięto się Dalej i w 2004 roku Polskę wcielono do Unii Europejskiej. O ile popieram pierwszy poziom integracji Polski z Europą, to integracji na poziomie Unii Europejskiej nie popieram i uważam ją w długim okresie czasu za szkodliwą dla Polski. Dlaczego?

Polska jest krajem, którego gospodarka ukształtowała się w II połowie XIXw, której ważnym elementem stawał się przemysł wytwórczy. Rdzeń Polski, czyli Kongresówka miała dość dobrze rozwinięte różne gałęzie przemysłu, a w porównaniu z Rosją całą gospodarkę, nastawioną na konkretny kierunek. Tym kierunkiem był wschód. Przemysł prowadził produkcję przeznaczoną na eksport na wschód. Olbrzymi rynek carskiej Rosji, wobec słabego lokalnego przemysłu, był zdolny wchłonąć ogromne ilości dóbr wytworzonych na ziemiach polskich. Gospodarka ta, znakomicie funkcjonowała aż do wybuchu I wojny światowej. Później, ten model nie mógł być realizowany z uwagi na zsowietyzowanie Rosji po roku 1917. II Rzeczypospolita nie mogła dźwignąć swojej gospodarki, głównie dlatego, że została pozbawiona najpoważniejszych rynków zbytu, położonych na wschód od niej.  Jak pisał R. Dmowski, całe zło bolszewizacji Rosji dla Polski polegało na tym, że te olbrzymie tereny, na które skierowany był eksport polskich produktów, po rewolucji zostały dla Polski zamknięte. Następstwem był spadek produkcji, a co za tym idzie spadek dochodów budżetu, czyli permanentny kryzys.

Kierunek zachodni, owszem istniał, ale był to kierunek potrzebujący polskich surowców, polskich płodów rolnych i… polskiej siły roboczej. Polski przemysł wytwórczy w Europie zachodniej sprzedawał niewiele…

Okres po II wojnie światowej współpracę gospodarczą ze wschodem odtworzył, z tym, że była to współpraca nie prowadzona przez indywidualnych przedsiębiorców, ale przez komunistycznych kapitalistów państwowych, których nie obowiązywały zasady rachunku ekonomicznego. Już tylko z tego powodu nie mogła przynosić Polsce korzyści…

Zaraz po roku 1991, kiedy powstała Rosja postsowiecka, współpraca gospodarcza nie mogła się odrodzić z bardzo prostej przyczyny. Rosja nie miała przez bardzo długi okres czasu dobrego pieniądza… Atoli wymiana towarowa zaczęła rozwijać się spontanicznie, aczkolwiek na niewielką jeszcze skalę, w formie detalicznego handlu przygranicznego…

I oto nastąpiło wchłonięcie Polski przez Unię Europejską. Utworzona na wschodzie Polski granica tego organizmu politycznego stała się jednocześnie barierą wymiany towarowej Polski z Rosją i zarazem barierą rozwoju polskiej gospodarki. Względne warunki wymiany towarowej Polski z Rosją uległy w 2005r. znacznemu pogorszeniu. Przyczyną było wejście Polski do Eurosojuza

Z tą chwila nastąpił krach odradzającej się wymiany towarowej Polski z Ukrainą i Rosją, jeszcze występującej w małej skali, ale rokującej widoki na przyszłość z korzyścią dla kraju. Otwarte zostały co prawda granice zachodnie, ale poza ucieczką siły roboczej na zachód, niczego dobrego polskiej gospodarce to nie dało. Obecnie możemy spodziewać się kolejnej fali wypływu polskiej siły roboczej, tym razem do Niemiec, wobec zniesienia w tym kraju zakazu zatrudniania cudzoziemców…  

Dzisiaj Rosja jest już inna niż w 1991 roku. Dziś Rosja jest krajem z dobrą walutą, z rozwijającą się przedsiębiorczości. Dziś Rosja byłaby również chłonnym rynkiem zbytu dla towarów wyprodukowanych w Polsce. Byłaby, gdyby nie „zasieki” na wschodniej granicy wzniesione przez Eurosojuz, gdyby nie ten mur europejski”, oddzielający Polskę od tych chłonnych rynków zbytu. O zapotrzebowaniu tam, w Rosji na produkty zachodnie, w tym także na polskie świadczą kilometrowe kolejki tirów przed przejściami granicznymi na wschodniej granicy… One także są dowodem, że pomimo przepisów niekorzystnych dla wymiany towarowej z Rosją, ta wymiana jednak jest prowadzona.

W przededniu prezydencji możemy dokonać bilansu zysków i strat, jakie poniosła Polska na skutek członkostwa w Unii Europejskiej. Po stronie zysków zapisuje się zwykle otwarcie granic zachodnich i możliwość swobodnego poruszania się po unijnej Europie. De facto oznacza to jedynie to, że Polska stała się krajem zapewniającym Zachodowi, w miarę jego potrzeb tanią siłę roboczą. Aczkolwiek nie ma tam zapotrzebowania na ludzi w przemyśle, a jedynie na ludzi świadczących czynności usługowe… Ostatnio poszła pogłoska, że z polski do Niemiec masowo wyjadą pielęgniarki.

Po stronie strat zapisuję zamknięcia dla Polski rynków zbytu na wschodzie, podczas gdy dla rozwoju polskiego przemysłu niezbędne było ich otwarcie. Ponieważ ono nie nastąpiło następstwem przystąpienia Polski do Unii Europejskiej jest upadek jej przemysłu i redukcja miejsc pracy. Upadek ten skutkuje spadkiem dochodów budżetowych i kryzysem finansów publicznych. Nie rekompensuje tego upadku napływ tzw. środków unijnych. Sa one przeważnie tzw. kapitałem chodnikowym  lub też kapitałem drogowym, czyli unieruchamianym w polskiej ziemi w sposób, który nie przynosi dalszych zysków…

Pozostaje odpowiedź na pytanie, czy Polska może cokolwiek skorzystać na prezydencji w Unii Europejskiej. Mogłaby, gdyby przeforsowała liberalizację przepisów do tej pory hamujących wymianę gospodarczą z Rosją. Ponieważ to nie nastąpi, korzyści z zaszczytnego, obowiązkowego przewodniczenia Radzie Unii Europejskiej Polska nie osiągnie żadnych.

Jakelo
O mnie Jakelo

Prawnik

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka