W mieście Łodzi ubył jeden, dość ładny budynek... Piszę o tym, zmotywowany umieszczeniem przez blogerów fotoreportarzy z wyburzenia tego budynku... Była to tzw. willa Langego wybudowana w 1915r, będąca własnością prywatną. (nie wiem od kiedy, jeżeli ktoś wie, niech napisze... kto, kiedy i za ile sprzedał ten budynek prywaciarzowi, i czy była to kiedyś własnośc Miasta )
Niecałe sto lat, więc jak na prawdziwy zabytek mało, ale jak na zabytek w Łodzi to już dużo... W rejestrze zabytków nie był umieszczony, jedynie w tzw. ewidencji prowadzonej przez konserwatora zabytków... Rozbudowa Łodzi spowodowała, że kiedyś leżący w jej północnej granicy, obecnie znalazł się przy trasie wylotowej na północ, w sasiedztwie Castoramy i blokowiska Radogoszcz-Wsch.
Kiedy patrzę na te zdjęcia, całego budynku jeszcze to widzę znakomita siedzibę przedzkola, zwłaszcza, że położony jest na dość dużej działce. Taka placówka mogła tam powstać, ale zadecydowano inaczej. Podobny do tego budynek, tyle że jednopiętrowy jest na Widzewie przy al. Piłsudskiego 133. Tam siedzibę na Dom Kultury. Również podobna instutycja mogłaby mieć siedzibę przy Zgierskiej 213.
Mogłaby mieć , ale już nigdy nie będzie miała, bo właściciel postanowił zamienić ten śliczny budynek w kupe gruzu.
Uczynił to w obecności Straży Miejskiej i Policji... Funkcjonariusze tych służb pytali dokonujących wyburzenia, czy to jest budynek. Usłyszeli odpowiedź zgodną z prawdą, że budynek zabytkiem nie był. Tu wychodzi niekompetencja funkcjonariuszy. Powinni zażądać okazania pozwolenia budowlanego. Brak takiego dokumentu nie pozwalał dokonywać wyburzenia. Takiego dokumentu właściciel nie uzyskał, bo służby budowlane mogłyby wydać po pozytywnej opinii konserwatora zabytków. Ten, takiej opinii z pewnością by nie wydał.
Kilka dni później cała Rada Miejska zastanawiała się kto zawinił... Oczywiście zawinili strażnicy miejscy, skutkiem czego ich komendant powinien polecieć ze stanowiska... To oczywiście nie nastąpi, a sprawa się "rozmydli".
Do tego jakaś radna zabłysnęła talentem i wyobraźnią i chlapnęła do kamery, że Miasto zmusi właściciela do odbudowania tego budynku...
Ostatnio Minister Sprawiedliwości, ten sam, któy uczył prawa dzieci z Koluszek zapowiedział, że w celu zapobieżenia takim wydarzeniom sędziów i prokuratorów będzie się uczyło prawa ochrony zabytków...
Nie to jest potrzebne... jak wyżej przedstawiono, strażników miejskich należy uczyć prawa budowlanego, aby wiedzieli kto i kiedy może dokonywać wyburzenia budynku...
I najistotniejsza sprawa. Temu, kto wyburzył bez zezwolenie obecnie grozi niewielka grzywna. To śmieszna sankcja... Następstwem tego czynu powinna być utrata uprawnień budowlanych a nawet zakaz prowadzenia działalności gospodarczej w budownictwie.
Niech prawo stanowi, że ten, kto bez pozwolenia budowlanego dokonuje wyburzeń zabytków, ale nie tylko, bo po prostu ładnych obiektów, niech w konsekwencji tego co najwyżej podaje murarzowi cegły na budowie i zaprawę, bo inna jego działalność w budownictwie jest szkodliwa społecznie.
Inne tematy w dziale Polityka