Byłem jeszcze studentem, kiedy toczyła się debata nad projektem obowiązującej aktualnie tzw. ustawy antyaborcyjnej. Pamiętam doskonale o co wtedy chodziło… To nie było objęte programem studiów, ale „przekopałem” ten temat od początku. Najstarsze kodeksy karne świata zakazywały aborcji,kiedy mężczyzna zbliży się do kobiety i ona pocznie, niech nie podaje jej wywaru z ziół, aby wywołać krwawienie… zakazywały jej przepisy zawarte w Starym Testamencie. Dziś, malowana lala z jakiejś tam stacji głosi, że w Biblii nie ma ani słowa o aborcji… „głupia, malowana lala” – myślę sobie…
No, a współcześnie… Było rok 1920, lipiec, front wschodni się załamał, nad Polskę nadciągały bolszewickie hordy… a tu w Polsce, w Warszawie obradowała Komisja Kodyfikacyjna Prawa Karnego i debatowała właśnie nad regulacją przepisów antyaborcyjnych… Gdyby nie zwycięstwo, zwane Cudem Nad Wisłą efekty tych obrad poszłyby do kosza… Rosja Sowiecka była bowiem pierwszym krajem, który dopuścił możliwość powszechnego stosowania aborcji… Czerwony Diabeł z rudą bródką mieszał tam ostro. Nasze wojska obroniły Ojczyznę przed tą zarazą… I dlatego w Kodeksie karnym z 1932 roku, który wprowadził Prezydent RP Ignacy Mościcki był przepis uznający spędzenie płodu, czyli aborcję za przestępstwo… Naród Polski mógł normalnie żyć i rozwijać się. Nie było przestępstwa aborcji tylko w dwóch przypadkach: kiedy ciąża była następstwem zgwałcenia, albo też mogła zagrażać zdrowiu kobiety. Inaczej się nie dało, inne rozwiązanie, jak pisali w Uzasadnieniu Komisji byłoby zbyt daleko idącym ograniczeniem prywatności i wolności kobiety… Ale, dopuszczono tylko te dwa wyjątki… Również w drodze kompromisu, bo inaczej się nie dało - do takiego wniosku doszli polscy prawnicy – członkowie Komisji kodyfikacyjnej. I taki stan prawny obowiązywał do wiosny 1956r. Zapyta ktoś, dlaczego tak długo, ano dlatego tak długo, że stalinizm (tak, tak nawet stalinizm) aborcji nie akceptował, bo socjalistyczne społeczeństwo miało się rozwijać, a możliwość stosowania aborcji na każde widzimisię kobiety brzemiennej ten rozwój hamowała. W latach 1936-1955 w Sowietach obowiązywał zakaz aborcji i dopiero, kiedy tam zakaz ten uchylono w Peerelu, jak za panią matką tutejsi komuniści wprowadzili legalizację aborcji z tzw. powodów społecznych. To dlatego w Dzienniku 1954 L. Tyrmanda znalazł się opis „korzystania z usług” podziemia aborcyjnego w powojennej Warszawie, w sytuacji, kiedy „boczna uliczka zaskoczyła”. Autor, wcześniej luźno związany z Tygodnikiem Powszechnym, jako krytyk muzyczny, krytycznie odnosił się do ciągle obowiązującej regulacji prawnej. Dopiero, kiedy stalinizm się zakończył, powrócono do leninowskich zasad w zakresie dopuszczalności aborcji i uchwalono ustawę aborcyjną. Trudne, życiowe sytuacje kobiet, opisane chociażby w Romansie prowincjonalnym znalazły wreszcie „rozwiązanie”. Tych rozwiązań przez dziesiątki lat było ponoś tyle, ile urodzeń dzieci… I tak to trwało do przełomy lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. Tak trwało, aż kraj się obudził. Tu, w ojczyźnie bł. Jana Pawła II, za sprawą jego nauczania, doszliśmy do wniosku, że tak dłużej być nie może… że aborcja na każde życzenie kobiety dłużej nie może być dopuszczalna. We współczesnej literaturze krytykę aborcji przeprowadzono nawet słowami polskiego gangstera, by przywołać spektakl Osobisty Jezus Przemysława Wojcieszka, czy też ekranizację tegoż „W dół kolorowym wzgórzem”. Agata była dziewczyną Darka, lecz kiedy ten wychodzi z więzienia, okazuje się, że jest żoną jego brata Jarka. Wszystko wskazuje na to, że zanim wyszła za mąż była związana z gangsterem Tadkiem… Znajomość tą zdecydowała się przerwać, tak jak i ciążę – jej naturalne następstwo… Gangster Tadek po latach wypomina jej ten samowolny postępek, polegający na zabiciu dziecka, którego był ojcem, szydząc jednocześnie z jego trwającej konsekwencji – niezdolności do kolejnego zajścia w ciążę…
Coraz powszechniejsze przekonanie o ohydzie tego czynu, jakim jest aborcja to chyba najcenniejszy efekt społecznej dyskusji nad tym zagadnieniem, trwającej od początku lat dziewięćdziesiątych. Obok tego wzrostu świadomości mamy rozwiązanie ustawowe. Rozwiązanie to zakazuje dokonywania aborcji z trzema wyjątkami – jeżeli ciąża jest następstwem zgwałcenia, jeżeli zagraża życiu lub zdrowiu matki, oraz jeżeli stwierdzono na duże prawdopodobieństwo ciężkiego inieodwracalnegoupośledzeniapłodu albo nieuleczalnejchorobyzagrażającej jego życiu.
Pojawia się pytanie, czy jest możliwa dalsza ochrona życia, ponad to, co aktualnie znajduje się w ustawach. Oczywiście że jest. Do tego potrzebna jest jednak zmiana Konstytucji RP. Taką zmianę podjęto wiosną 2007 roku, kiedy to zamierzano wprowadzić poprawkę Konstytucji RP – art. 38 zapewniającej ochronę życia ludzkiego od momentu poczęcia. Przypomnieć wypada, że podczas głosowania zmiany artykułu 38 Konstytucji wśród 124 głosujących posłów PiS tylko 59 opowiedziało się za przyjęciem. Nie poparło jej 94 posłów tego ugrupowania. Wśród nich znaleźli się m.in. premier Jarosław Kaczyński, ministrowie: Zbigniew Ziobro, Kazimierz Michał Ujazdowski, Ludwik Dorn, wiceminister zdrowia Bolesław Piecha, przewodniczący klubu Marek Kuchciński, poseł Tadeusz Cymański. Pan Jarosław Kaczyński znany jest z wybiórczego traktowania nauczania Kościoła Katolickiego. Przed laty, kiedy pytano go o stosunek do kary śmierci, do której abolicji wzywał Jan Paweł II otwarcie stwierdził, że tej części nauczania Jana Pawła II nie uznaje. Cztery lata temu nie uznał również nauczania Papieża na temat ochrony życia poczętego. Zaprzepaszczono wtedy szansę wprowadzenie w polskim prawie pełnej ochrony życia ludzkiego od poczęcia aż do naturalnej śmierci. Pozostaje nadzieje, że nie na zawsze. Działania w tym kierunku należy podejmować, pamiętając zawsze, że zmiana art. 38 Konstytucji jest tu warunkiem niezbędnym.
Wydaje się, że brak jest sił politycznych, które taką zmianę poparłyby, to znaczy one istnieją, ale nie mają większości niezbędnej do zmiany Konstytucji. Większość ta stanowi 2/3 składu Sejmu, czyli 296 posłów. Póki jej nie ma, pozostało rozwiązanie kompromisowe. To dużo. Ja wiem, że nie ma absolutnej ochrony dziecka poczętego, ale też nie ma aborcji na każde widzimisię matki tej istoty ludzkiej… Mogło i tego nie być… Gdyby przyjąć postawę nieuznawania kompromisów w regulacjach prawnych, Polska byłaby nadal krajem, w którym obowiązywałyby leninowskie normy postępowania z poczętym i rozwijającym się życiem ludzkim …
Na jeszcze jeden aspekt zagadnienia warto zwrócić uwagę… ten, kto jest za zakazem aborcji, ten wcale nie musi być za ochroną życia… Stalin wprowadził zakaz aborcji i jednocześnie przywrócił karę śmierci. Pan Kaczyński opowiada się za karą śmierci, a teraz rzekomo jest za całkowitym zakazem aborcji…
Rzecz w tym, że za ochroną życia ludzkiego jest tylko ten, kto jest przeciwnikiem aborcji, przeciwnikiem eutanazji i przeciwnikiem kary śmierci…
Inne tematy w dziale Polityka