Ostatnio świat polityczny kręci się wokół tego co powiedzieli trzej panowie M: MACIEREWICZ, MILLER, MOROZOW.
Po przeanalizowaniu każdego wypowiedzianego przez nich zdania dochodzę do wniosku, że najbardziej wiarygodnym człowiekiem jest Rosjanin MOROZOW. Wynika to już chociażby z sensowności, zwięzłości i spokojnego tonu jego wypowiedzi.
MOROZOW zajmuje u mnie pozycję niezależnego sędziego w sprawie katastrofy smoleńskiej... W obiektywny sposób zbiera fakty i wyciąga z nich wnioski. Ustalone fakty dają obraz przebiegu katastrofy oraz bezpośrednie przyczyny katastrofy. Tymi przyczynami były niewłaściwe decyzje podejmowane przez pilotów tupolewa, a szczególnie jedna. Nieodwracalny zamiar wylądowania na lotnisku Siewiernyj. Nie zmienia tego odruchowa reakcja ciągnięcia wolantu w celu poderwania samolotu podjęta po stwierdzeniu na jakiej aktualnie wysokości znajduje się samolot czyli, że szoruje podwoziem po czubkach drzew... Ta odruchowa reakcja nie ma nic wspólnego z odchodzeniem na drugi krąg... takiej decyzji piloci nigdy nie podjęli, o czym świadczą takie fakty, jak nie wyłączenie automatycznego pilota i wypuszczenie podwozia. Te fakty wskazują na zamiar lądowania. Ustalił je MAK i na nie wskazuje jako przyczyny katastrofy.
MILLER jest dla mnie obrońcą przegranej sprawy. Zachowuje się jak adwokat broniący skazywanego na karę śmierci, bo innej możliwości nie ma. Wie, że klient jest winny, ale musi go bronić. Taka jest rola obrońcy. Broniąc winnych spowodowania katastrofy, czyli polskich pilotów Miller przyjął taką oto linię: decyzje podejmowane przez nich były dobre, tylko okoliczności okazały się zabójcze... okoliczności, za które oni winy nie ponoszą... Rzecz w tym, że w tych okolicznościach decyzje pilotów powinny być inne... Miller stawia hipotezę o zamiarze odejścia na drugi krąg w automacie, co przy braku ILS-u było nie możliwe... pozostaje to jednak w sprzeczności z ustaloną okolicznością nie wyłączenia automatycznego pilota oraz wysunięcia podwozia... Wypowiedziane pomiędzy pilotami "-Odchodzimy, -odchodzimy" nie mają tu znaczenia, bo nie znalazły potwierdzenia w niezbędnych czynnościach, które powinny być przez nich wykonane...
I na koniec MACIEREWICZ. Ten nieszczęśnik z kolei w całej tej sprawie pełni rolę nieszczęsnej matki zabójcy, postawionego przed sądem, która rozpowiada wszem i wobec, że to nie jej syn jest winny, ale że to jego chciano zabić...
Inne tematy w dziale Polityka