Jakelo Jakelo
369
BLOG

Angielski bunt Nowych Niepotrzebnych.

Jakelo Jakelo Polityka Obserwuj notkę 4

 

 


 

Przez miasta angielskie przechodzi fala buntu młodych ludzi. Bunt ten przybiera formy bardziej agresywne niż namiotowe miasteczka, okupowanie placów i parków, czy też marsz na stolicę hiszpańskich, katalońskich Los Indignados (zbuntowani, wkurzeni itd.). Różnice pomiędzy protestami są tylko w agresji, w jej nateżeniu. Zarówno protesty w miastach angielskich jak i iberyjskich mają wspólną cechę. Buntują się ludzie, których można określić jako "Nowi Niepotrzebni".

"Ludzie niepotrzebni", "ludzie zbędni" to określenie, które stosował w swojej publicystyce Roman Dmowski dla określenia ludzi, dla których nie było zatrudnienia głównie z powodów "strukturalnych". Nie chodziło mu o bezrobotnych robotników, chwilowo dotkniętych bezrobociem cyklicznym, typowym dla epoki przemysłowej. Nie. Romanowi Dmowskiemu chodziło o ludzi, którzy niejednokrotnie wywodzili się z warstwy robotniczej, ale którzy zdobyli wykształcenie średnie (przedwojenna matura), a często także i wyższe i nie znajdowali miejsc pracy dla tzw. inteligencji pracującej, czy też warstwy urzędniczej. Tych ludzi stale przybywało, natomiast aparat państwowy nie dysponował odpowiednimi środkami na zorganizowanie dla nich nowych miejsc pracy w urzędach, szkołach, administracji. Ludzi, dla których nie było pracy, a którzy mieli dobre wykształcenie Dmowski określał mianem "ludzi niepotrzebnych". Tak było w okresie międzywojennym, a więc jeszcze w epoce industrialnej.

Dziś, czasy się zmieniły. Mówi się, że Europa zachodnia znajduje się w fazie poprzemysłowej, postindustrialnej. Epoka ta charakteryzuje się kurczeniem się stanowisk pracy w przemyśle wytwórczym. Kraje europejskie mają nie zmienioną strukturę społeczną: znaczny procent ludzi z kwalifikacjami robotniczymi, dużą grupę inteligencji urzędniczej, większą niż inteligencji technicznej oraz wierzchołki społeczeństwa (szefowie wielkiego biznesu i korporacji). Rzecz w tym, że w epoce postindustrialnej przemysł i miejsca pracy "robotnicze" skurczyły się dość znacznie, natomiast warstwa ludzi, która ma predyspozycje, wykształcenie i chęci do znalezienia pracy w tych miejscach absolutnie nie i pozostaje bez perspektyw życiowych, bez szans na zatrudnienie. Nie umiera z głodu, bo "socjal" nie pozwala umrzeć, ale też nie może się niczego dorobić i jest skazana na marną egzystencję. Dla wyjaśnienia: robotnik w Anglii, w epoce industrialnej ze swojej pracy był w stanie zaoszczędzić na kupno domu, i to nie jednego, bo nieruchomości zawsze były dobrą lokatą kapitału. Dziś jest to niemożliwe.

Dziś jest epoka postindustrialna i najlepiej wiedzie się tym, którzy mają predyspozycje do handlu, także drobnego, detalicznego (sklepy rodzinne ludności kolorowej), do pracy w usługach finansowych, bankowych, ubezpieczeniowych. Jest popyt na wykształconych specjalistów od przelewania z pustego w próżne, czyli na inteligencję urzędniczą (korporacyjną), nie ma popytu na robotników wytwarzających w fabrykach nowy produkt.

To są współcześni "ludzie niepotrzebni". Tak jak w czasach przedwojennych tym mianem określano inteligencję urzędniczą, tak teraz można nim określić ludzi z predyspozycjami robotniczymi. Dziś "ludźmi niepotrzebnymi" w Anglii, tej ojczyźnie rewolucji przemysłowej są ludzie, którzy chcieliby iśc na dniówkę do fabryki i w ten sposób zarabiać na utrzymanie siebie i rodziny. Niestety, fabryk które mogłyby ich zatrudnić już prawie nie ma... Pozostali tylko ludzie, którzy chcieliby w nich pracować, tak jak kiedyś ich rodzice... Świadomi swojego położenia buntują się...

To jest przyczyna rozruchów ulicznych na ulicach miast angielskich. Rozruchy te można spacyfikować i z pewnością zostaną one spacyfikowane ale przecież to nie jest rozwiązanie problemu. Przecież zawsze, a każdym społeczeństwie jest warstwa ludzi o predyspozycjach i chęciach do pracy wytwórczej, do tego, żeby być robotnikiem, w fabryce, pracować w niej i w ten sposób zdobywać utrzymanie dla siebie i rodziny... Brak zajęcia dla tych ludzi może rodzić niewyobrażalne skutki społeczne i polityczne. Europa zachodnia wkraczając w epokę postindustrialną, a wytwórczość przemysłową przenosząc do Dalekiej Azji, sama znalazła się w potrzasku... Jak z tego wybrnie, tego nie wie nikt... Póki co doświadcza protestów: a to iberyjskich los indignados, a to angielskich hooligans...

 


Jakelo
O mnie Jakelo

Prawnik

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka