Jakelo Jakelo
716
BLOG

Ochrona uczuć religijnych, czyli szatański trick Lenina...

Jakelo Jakelo Polityka Obserwuj notkę 2

 



 

To jeden z ciekawszych przejawów walki z religiami, w tym z Kościołem Katolickim. Leninowska koncepcja tzw. "ochrony uczuć religijnych". Na pozór są to przepisy mające chronić religie i wyznania przed znieważeniami, ale tylko na pozór. W rzeczywistości ochrona religii i wyznań w państwie typu bolszewickiego nie istniała.

Rosja sowiecka była państwem walki z religiami, państwem, w którym władza sponsorowała wydawanie pisemka o tytule "Bezbożnik" (porównywalne z portalem racjonalista.pl). Było to państwo, w którym aresztowano i skazywano na karę śmierci duchowieństwo za odmowę wydania władzy sowieckiej kluczy do kościołów i cerkwi. Było to państwo, w którym bojówki ateistyczne w niedziele i święta organizowały happeningi uliczne, mające na celu ośmieszanie wiernych i wiary w Boga.

Po uchyleniu carskiego kodeksu karnego, Lenin dopiero w 1923 roku wprowadził w Rosji Sowieckiej nowy kodeks karny. Jednym z ciekawszych przepisów był ten o tzw. ochronie uczuć religijnych.

Obowiązujące ówcześnie na świecie kodeksy karne zawierały przepisy zakazujące znieważania miejsc świętych (kościołów i kaplic), przedmiotów i symboli kultu (np. konsekrowanej hostii, krzyża, czy też półksiężyca), a także Boga (z reguły monoteistycznego, chociaż niekiedy tylko chrześcijańskiego) oraz świętych. Przepisy te wprowadzono w celu ochrony uczuć religijnych. Tak np. zatytułowany był rozdział polskiego kk z 1932 r. w którym, te przepisy się znajdowały. Odpowiedzialność karną ponosił każdy kto takiego znieważenia dokonał. Angielskie prawo karne przestępstwa tego typu nazywa przestępstwami "bez winy", co oznacza, że nastawienie osobiste sprawcy nie jest istotne, ważny jest sam fakt znieważenia Boga (co prawda tylko "chrześcijańskiego", symbolu religijnego, miejsca świętego, zakłócenia lub przerwania nabożeństwa. Współcześnie kodeksy karne nie dotknięte w przeszłości leninizmem również takie przepisy zawierają.

Również rosyjski kodeks karny taką ochronę religii przewidywał. Po dojściu do władzy Lenina - tego największego w historii ludzkości wroga religii, ochronę tą zniesiono... i zastąpiono tzw. "ochroną uczuć religijnych". Jakie to rodziło konsekwencje? Do tej pory ściganie sprawcy następowało po powzięciu informacji przez odpowiednie organy, że doszło do znieważenia Boga, symbolu religijnego, miejsca świętego zakłócenia lub przerwania nabożeństwa. Posiadanie informacji o takim czynie obligowało organy do podjęcia czynności śledczych. Była to bardzo mocna ochrona religii i wyznań przed naruszeniami.

Lenin wróg religii, aby tą ochronę osłabić, wpadł na iście szatański pomysł. Według przepisów wprowadzonego przez niego w Rosji Sowieckiej kodeksu karnego karalne były nie same ww. naruszenia ale tzw. "naruszenie uczuć religijnych" dokonane poprzez publiczne znieważenie Boga, symbolu religijnego, miejsca świętego, zakłócenie lub przerwanie nabożeństwa. Warunkiem odpowiedzialności karny\ej było to, aby uczucia religijne konkretnej osoby zostały naruszone. Osoba taka przez bolszewickim prokuratorem musiała przyznać się, że jest osobą wierzącą, że uczestnicząc w akcie religijnym była świadkiem jakiegoś czynu znieważającego i to obraziło jej uczucia religijne. Jak nietrudno sobie wyobrazić, zgłoszenie takiego "naruszenie uczuć religijnych" w państwie sowieckim, które programowo było ateistyczne i zwalczało w myśl dyrektyw Lenina wszelkie religie i wyznania narażało osobę zgłaszającą takie naruszenie na szykany, jeżeli nie ze strony samych śledczych, to ze strony ich kolegów po przynależności do partii bolszewickiej. Ponadto śledczy mogli odmówić podjęcia ścigania uzasadniając to w bardzo prosty sposób: nienormalną wrażliwością osoby składającej zawiadomienie i żądającej ścigania. W konsekwencji najczęściej dochodziło do takiej odmowy wszczęcia postępowania z uzasadnieniem, że do żadnego naruszenia uczuć nie doszło, a złożenie zawiadomienia było spowodowane pewnym odchyleniem donoszącego od normy "wrażliwości" przyjętej dla nowego, socjalistycznego człowieka. Władza sowiecka uważała, że w zasadzie ten "nowy", socjalistyczny człowiek uczuć religiujnych nie powinien mieć, co najwyżej mogły to by być uczucia antyreligijne.

W Polsce leninowskie normy tzw. "ochrony uczuć religijnych" zostały wprowadzone jak tylko było to możliwe, tj. w 1945, w tzw. Dekrecie o wolności sumienia i wyznania... Był to w zasadzie zbiór przepisów nie tyle chroniących religie i wyznania oraz wolności sumienia, co mających na celu zwalczanie religii. Na podstawie przepisów tego dekretu jeszcze w latach sześćdziesiątych skazywano księży nawołujących do przywrócenia nauczania religii w szkołach. Ten właśnie dekret wprowadził do polskiego prawa karnego przepisy o tzw. "ochronie uczuć religijnych" i wykreślił z kodeksu karnego przepisy o odpowiedzialności karnej za samo publiczne znieważanie miejsc i przedmiotów kultu, zakłócanie przebiegu nabożeństw. Tak jak w Związku Sowieckim, tak i w Polsce, każdy, kto był świadkiem takiego znieważenia musiał donieść nie tylko, że miało ono miejsce, ale że jego osobiste uczucia religijne zostały naruszone. I w Polsce, tak jak i w Sowietach odmawiano wszczęcia postępowania motywując to tym, że to tylko subiektywne przekonanie donoszącego, który jest osobą nadmiernej wrażliwości, a w rzeczywistości do żadnego naruszenia uczuć osobistych nie doszło. Tak było z reguły, zwłaszcza że personel organów ścigania, jak i sądów charakteryzował się wysokim wskaźnikiem upartyjnienie oraz był przeszkolony na różnych WUML-ach z zakresu socjalistycznej wersji religioznawstwa.

Niestety po roku 1990, pomimo wielu zmian w polskim prawie karnym leninowską wersję przepisu o ochronie religii utrzymano. W kodeksie karnym z 1997r. Nadal istnieje przepis przewidujący odpowiedzialność karną za naruszenie uczuć religijnych poprzez różnego rodzaju znieważenia miejsc i symboli religijnych. Daje to możliwość wysuwania tez, że takie znieważanie np. krzyża, często określane mianem "sztuki" nie jest w zasadzie naruszeniem uczuć religijnych, a jedynie powoduje nieuzasadnione protesty różnych dewotów i moherów... W rezultacie złożenie doniesienia przez pokrzywdzonego naraża go na dalsze szykany... A wszystko dlatego, że pozostawiono ten, o leninowskim rodowodzie przepis o naruszaniu uczuć religijnych.

Być może doczekamy się w niedalekiej przyszłości zastąpienia aktualnego przepisu art. 196 k.k. "Kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych..." przepisem takim, jaki obowiązywał w kk z 1932r.: "Kto publicznie lży lub wyszydza uznane prawnie wyznanie lub związek religijny, jego dogmaty, jego dogmaty, wierzenia lub obrzędy albo znieważa jego przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do wykonywania jego obrzędów religijnych..."Byłoby to jednoznaczne z przywróceniem w Polsce pełnej ochrony religii i wyznań oraz z pożegnaniem na zawsze leninowskich norm postępowania w tym zakresie.


 


Jakelo
O mnie Jakelo

Prawnik

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka