Tamten odpust na Jasnej Górze zapamiętałem szczególnie. Po udanych wakacjach, na ich zakończenie rodzice zabrali mnie na pielgrzymkę na Jasna Górę. Chociaż nie przebyliśmy tej trasy pieszo, to tak to traktowaliśmy. Do dziś pamiętam jazdę "osobówką" do Czestochowy, która zamiast planowych trzech godzin te niespełna 150 km pokonała w pieć godzin. Paciąg planowo zatrzymywał się na wszystkich stacjach i przystankach, a do tego na kazdej stacji ze "zwrotnicami" stał po kwadransie, w efekcie czego powstało kilkugodzinne opóźnienie. Jako jedenastolatek byłem znudzony, zmęczony i zły bo wyczerpał mi się jeszcze przed Radomskiem zapas oranżady. Dorośli komentowali że te postoje, to jest celowa robota (wiadomo kogo), abyśmy nie dojechali na mszę odpustową. Kiedy pociąg dojechał do Częstochowy, po intensywnym marszobiegu i uzupełnieniu zapasu "wody z cytryną" dotarliśmy przed szczyt w chwili, kiedy kapłan czytał Ewangelię... Po jej odczytaniu z megafonów ponad błoniami rozległ się ten głos charakterystyczny głos.
Ja, ten jedenastoletni odbiorca próbowałem skupić swoją uwagę, nad tymi wielkim słowami o Maryi, Królowej Polski, o Narodzie Polskim, o jego zagrożeniach. W pewnym momencie, pomiędzy trudnymi i niezrozumiałymi dla dzieciaka słowami padła nazwa "Łódź". Ucieszyłem się, że będzie to coś dotyczace mojego miasta i zdwoiłem moją uwagę... ale na niewiele to się zdało, bo poruszany temat był dla mnie niezrozumiały. Zrozumiałem jedynie, że w moim mieście Łodzi to pod pewnym względem jest najgorzej w Polsce i trzeba się modlić, aby sytuacja uległa poprawie. Do tego stojący wokół mnie dorośli jakoś się tak ożywili i szeptali pomiędzy sobą: "No tak, najgorsza jest ta Łódź", "najgorzej jest w Łodzi". Zrobiło mi się jakoś tak smutno, że tak źle mówi się tu, podczas odpustu na Jasnej Górze o moim mieście. Niedosłyszałem też, a może i niezrozumiałem pod jakim względem w Łodzi jest najgorzej w Polsce. Kiedy później pytałem, dlaczego ks. Kardynał Wyszyński tak powiedział, uciszano mnie, mówiąc że to są sprawy dorosłych. Kiedy już w roku szkolnym powiedziałem o tym księdzu katechecie, także nie wyjaśnił mi o co chodziło w tym fragmencie homili, ale polecił mi, abym się modlił o tro, aby w mieście Łodzi nie było najgorzej w Polsce.
Później kardynał Wyszyński powiedził coś, co bardzo mi się spodobało i nawet mnie rozbawiło. Powiedział, że wszyscy powinniśmy starać się o to, aby ładnie i skromnie się ubierać. Dziewczyny powinny się tak ubierać, aby nie wyglądały jak jakieś "chłopczyce", a chłopaki nie powinni chodził kudłaci, jak jakieś "półdziewczęta". Takiego kudłatego chłopaka nie będzie chciała żadna porządna dziewczyna. Dziewczyna powinna wygladać jak dziewczyna, a chłopak jak chłopak... I nie powinni się zamieniać strojami i "zmieniać" płci. Dziewczyny powinny też dbać, aby nie wygladały na ulicy jak "koszmarne monstra"... Pamiętam, że to mnie bardzo rozbawiło i już było mi troszkę mniej smutno, z tego powodu, że urodziłem się i mieszkam w mieście, w którym jest najgorzej...
Po latach, kiedy wspominam kard. Stefana Wyszyńskiego, tak jak w bieżącym roku, w trzydziestą rocznicę jego śmierci, przypominam sobie tamtą pielgrzymkę na Jasną Górę i tamten, jego charakterystyczny głos, który przekazywał słowa dla mnie najcześciej jeszcze niezrozumiałe, ale także i słowa, które potrafiły mnie rozbawić... Dzisiaj, kiedy sięgan do nauczania Kard, Stefana Wyszyńskiego, to to najchętniej właśnie do tekstu tamtej homilii, której słuchałem na Błoniach Jasnogórskich. Homilia ta była tak obszerna, ze w zasadzie zawiera cały "społeczny" program duszpasterski Prymasa Tysiąclecia. Oto jej główne punkty:
Naród Polski. Maryja Jasnogórska dana jest jako pomoc ku obronie Narodu Polskiego. Religia Chrystusowa wspiera basz Naród przez Ewangelię Jezusa Chrystusa i przez obecną w dziejach Kościoła i Narodu, Matkę Chrystusową. Religia katolicka wspiera Naród Polski i tą prawdę należy zachowywać w naszej świadomości. Naród Polski czerpie swoje siły duchowe z Ewangelii. Nie jest to przejaw polskiego nacjonalizmu, ale oznaka obecności Kościoła w świecie.
Obrona życia Narodu.Polska była wówczas krajem, w którym 36% poczętych dzieci "nie oglądało świata Bożego". A najgorzej pod tym względem było w Łodzi...
Jeżeli życie jest dziełem Boga, a dzieci rodzace się na świat są owocem miłości Ojca Niebieskiego – to ludzie nie moga decydować o życiu rodzących się dzieci Bożych. Aborcja to więcej niż zabójstwo, bno jest ugodzeniem w dar Boży, w dzieci Boże, jest to rodzaj bogobójstwa. Kazdy, kto podnosi rękę na kształtujące się pod sercem matki dziecię, wyciąga dłoń przeciwko woli Boga i mocy stwórcy, Ojca dziecięcia, które ma na sobie znamię dziecka Bożego.
Naród nie może być samobójczy. Wszystko, co jest przeciwne moralności, która powtarza " nie zabijaj!" musi być usunięte i zniszczone. Jezeli istnieją takie praktyki – sa one prtaktykami samobójczymi. Jeżeli istnieją instrukcje, dopuszczające zniszczenie kształtującego się życia, to są to instrukcje samobójcze. Jeżeli pokawia się rozbieżność pomiędzy nauką Ewangelii i wiarą Narodu a praktyką, to trzeba tę rozbieżność zlikwidować...
Obrona moralności.Chłopak musi wyglądać jak chłopak, a dziewczyna jak dziewczyna. Nie należy zmieniać płci, chociażby tylko w ubiorze... Na ulicy, w szkołach musi powrócić schludny wygląd i skromność. Stroje, kltóre znikształcają wygląd dziewczyn i kobiet, czyniąc z nich "chłopczyce" powinny zniknąć. Zniknąć też powinni kudłacze – "półdziewczęta", no bo jacy to wyrosną z nich ojcowie rodzin... Przyszłe matki Narodu nie moga wyglądać jak "koszmarne monstra". Matka musi być kobietą, a nie chłopczycą; maż musi być prawdziwym wzorem chrześcijńskiego męstwa, a nie zamazanym, obrzydliwym i brudnym kudłaczem... tak, aby dziecko bez problemów mogło rozróżnić kto jest ojcem, a kto matką.
Trzeźwość Narodu.Mówi się, ze w żadnym kraju na ulicach nie wiudzi się tylu nietrzeźwych, co w Polsce. Nawet odpoczynek, o który tak bardzo się wielu dopomina zamieniany jest na upijanie się i w rezultaciue na nietrzeźwość. Na wódkę zamieniane są dochody z plonów zbieranych z pól, jak i w pracy wytwórczej. To trzeba zmienić.
Dobrze pracować w kraju.Nie gorzej niż za granicą. Niech znikną opinie o Polakach, że dobrze potrafią pracować za granicą, ale nigdy u siebie, w kraju. Polskie produkty musza być lepszej jakości, tak, aby za granicą były przyjmowane bez zastrzeżeń. Pracę nalezy wykonywać sumiennie, rzetelnie, bez bumelanctwa.
Nie można żyć bez Boga!Zawsze o tym należy pamiętać, nawet w tamtychg czasach "socjalistycznego" eksperymentu. Naród nie może żyć bez Boga, musi mu być wierny. Słowo Boże, jest Ewangelią ładu społecznego i sprawiedliwości społecznej. Ona głosi potrzebę przestrzegania słusznych praw Stwórcy: prawa do pracy, i sprawiedliwości, do pokoju, zgody i jedności. Z niej wynikają obowiązek wzajemnego pomagania sobie. Przezwyciężania kłótni i sporów dnia codziennego.
Mijają lata, a naucanie społeczne Kard. Wyszyńskiego pozostaje nadal aktualne, nauczanie Prymasa Tysiąclecia, pewnie dlatego, że kiedyś powiedział:"Gotów jestem zawsze na wszystko, byleby tylko Polska pozostała Królestwem Maryi i Jej Boskiego Syna."Szczególnie aktualne są jego słowa o potrzebie obrony moralności oraz o ochronie życia. Pod tym ostatnim względem wiele się w Polsce zmieniło, już nikt nie alarmuje, że w moim mieście Łodzi jest najgorzej, ale nadal trzeba podejmować działania, aby szło ku lepszemu.
Inne tematy w dziale Polityka