Jakelo Jakelo
2360
BLOG

Polska (III RP) – kraj niedemokratyczny.

Jakelo Jakelo Polityka Obserwuj notkę 4

 


Czasami dobrze jest posłuchać co mówi Wałęsa i zastanowić się dlaczego mówi to, co mówi. Podają, że właśnie dziś przed stocznią zachował się jak Prezydent - Exitus ze swoim "spieprzaj dziadu...  
""" Były prezydent i legendarny przywódca "Solidarności" Lech Wałęsa złożył dzisiaj kwiaty pod pomnikiem poległych stoczniowców w Gdańsku. Jego rozmowę z dziennikarzami przerwał mężczyzna, który krzyczał do byłego prezydenta, że "w Polsce demokracja jest zniewolona". Mocno zdenerwowany Wałęsa odpowiedział mu: "pan się przymknij teraz". """ 
Czy istotnie demokracja w Polsce jest zniewolona? Szukając odpowiedzi na to pytanie można postawić kolejne pytanie: ile podpisów trzeba było kiedyś zebrać i ile teraz trzeba zebrać, żeby zarejestrować kandydatów na posłów... Otóż, w II RP, dopóki sanacyjni "pułkownicy" tego nie zmienili, wystarczyło zebrać 50 podpisów, żeby się zarejestrować na kandydata na posła albo senatora. Takie zasady wprowadził w Polsce dekret wydany przez Naczelnika Państwa – Józefa Piłsudskiego i na takich zasadach odbyły się w II Rzeczypospolitej pierwsze wybory do Sejmu. Utrzymano to w ordynacji z 1922r. Po 1935 sanacyjni dyktatorzy zasadę tę znieśli, na skutek czego Polska zmierzała w kierunku rządów faszystowsko-totalitarnych. W 1947r. w ostatnich wolnych, aczkolwiek sfałszowanych wyborach trzeba było zebrać 100 (sto) podpisów... Jak to wygląda w innych krajach? co ciekawe, po przeczytaniu nastu publikacji "naukowych" pióra "polskich naukowców" z zakresu prawa konstytucyjnego nie znalazłem w nich informacji ile podpisów trzeba zbierać w innych krajach - jest to dziś pieczołowicie ukrywane...  Dziś, w Anglii – ojczyźnie współczesnej demokracji - wystarczy zebrać 10 podpisów zacnych citizenów i wpłacić "pińćset" funtów, żeby się zarejestrować na kandydata na posła (w nagrodę otrzymuje się możliwość darmowego wysłania jednego listu do każdego wyborcy w okręgu)... I ręczę, że żaden kraj zachodnioeuropejski rażąco większych wymogów co do "progów podpisowych" w ordynacji wyborczej nie ma. Jak wygląda sytuacja w Polsce. Do czego można kandydować mając 10 podpisów? Do niczego. Przy 50 podpisach poparcia można pokusić się o kandydowanie do jakiejś rady osiedla... Natomiast, aby kandydować do Sejmu trzeba zebrać 5000, a do Senatu 2000, z tym że na obszarze mniejszym dwu, trzy lub czterokrotnie...
Dziś, ten elektryk z Gdańska na stwierdzenie zatroskanego obywatela, że "w Polsce demokracja jest zniewolona" odpowiedział mu: "pan się przymknij teraz". Nasuwa się pytanie, dlaczego on to odpowiedział? Ano, bo to on właśnie sprzedał demokrację przy "okrągłym stole". Pertraktując z wrogami narodu – z komunistami przystał na stawiane przez nich warunki: będziecie mieć posłów i senatorów jeżeli tylko zbierzecie podpisy. Ile? Kilka tysięcy. To wtedy właśnie, przy "okragłym stole" wymyślono wymóg, że aby kandydować do Senatu trzeba zebrać 3000 podpisów, a do Sejmu 5000... - to jest żadna demokracja, to jest zniewolenie demokracji... Wałęsa zgodził się na to przy "okrągłym stole" I tak niestety trwa to do dziś...
W tym jednym szczególe tkwi diabeł, który swoim ogonem zakrywa demokrację... Wielu tego nie dostrzega, w wielu publikatorach odchodzi natomiast bezsensowne pieprzenie o kwotach płciowych, o parytetach, o tym, czy ordynacja proporcjonalna, czy większościowa, czy okręgu jednomandatowe, czy wielomandatowe. To wszystko bezsens. Najistotniejsze jest to, ile podpisów należy zebrać - jeżeli poniżej setki - to jest to demokracja, jeżeli kilka tysięcy - to jest to g...., nie demokracja...  No bo co mi po wprowadzeniu okręgu jednomandatowego, do którego, aby kandydować muszę zebrać kilka tysięcy podpisów i to do tego w 35 stopniowym upale... 
Duże nadzieje wiązano z wprowadzeniem przez PO jednomandatowych okręgów do senatu. Nadziej te okazały się płonne... Jedno co PO zrobiła w ostatnim roku dla dalszej demokratyzacji kraju to zwiększenie progu "podpisowego" w wyborach do Senatu. Wprowadzili w miejscze 40 okręgów senackich 100. przy 40 okręgach trzeba było zebrać 3000podpisów a przy 100 okręgach 2000... niby mniej, ale więcej no bo kiedyś trzeba było zebrać 3000 w całej Łodzi a teraz w 2000 połowie miasta, czyli razem 4000. w Warszawie trzeba było zebrać 3000, a teraz 8000, bo miasto jest podzielone na cztery okręgi. Tak więc demokratyzacja kraju postępuje...  z tym, że we wstecznym kierunku.
Sanacja po 1935 roku wprowadziła w Polsce debilną ordynację wyborczą, wg. której wybory były niedemokratyczne, bo zwykły obywatel nie mógł zgłosić swoje kandydatury, robiły to jakieś organy władzy państwowej. Publicysta tamtego okresu sytuację polityczną w Polsce określił jako powolne schodzenie na pozycje państwa totalitarnego. Po wojnie w szkołach uczono, że było to państwo "faszystowskie", że postępowała faszyzacja życia politycznego... Z tymi określeniami należy się zgodzić. Państwo jest totalitarne, czy też "faszystowskie", jeżeli nie obowiązuje w nim demokratyczna ordynacja wyborcza, umożliwiająca każdemu pełnoletniem obywatelowi obieganie się o mandat poselski, nie stawiając zbyt wygórowanych "progów". Dzisiaj Polska nie ma ordynacji demokratyczej, o czym świadczy próg "podpisowy" – 5 tysięcy podpisów dla kandydatów do Sejmu i 2 tysiące dla kandydata do Senatu. Do tego możemy dodać państwowe sponsorowanie kampanii wyborczej tylko tym partiom, które mają posłów w Sejmie. W rezultacie, to państwo, a nie Naród decyduje, kto może zostać posłem, a nie wyborcy. Jeżeli państwo nie ma demokratycznego prawa wyborczego, to zmierza w kierunku totalitarnym i "faszystowskim", a Naród i demokracja są zniewolone. I tak niestety dzieje się obecnie z Polską...
To jest poważne zagrożenie dla Polski, dla polskiej demokracji – postawienie w wyborach "progu" kilkutysięcy podpisów. Powinien powstać ruch społeczny, który będzie dążył do przywrócenia w Polsce demokracji, do zmniejszenia "progów podpisowych" z kilku tysięcu do kilkunastu, lub kilkudziesięciu, tak jak to było w II RP, w okresie demokracji parlamentarnej i jak jest obecnie w Wielkiej Brytanii. Tylko taki ruch powstrzyma Polskę przed jej dryfowaniem w kierunku państwa niedemokratycznego, totalitarnego, "faszystowskiego". Ruch na rzecz jednomandatowych okręgów wyborczych stracił rację bytu, gdyż samo ich wprowadzenie, przy wysokim progu podpisowym nie przywróci Polsce demokracji. Polska potrzebuje nowej siły politycznej na rzecz demokracji "Pięćdziesiąt podpisów – po co więcej".
Jakelo
O mnie Jakelo

Prawnik

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka