W 1938 roku, kiedy już wszyscy wiedzieli, że w Polsce nie ma demokracji, a wybory parlamentarne to farsa, podczas "kampanii wyborczej" W. Sławek oświadczył, że idzie do wyborów, aby po wyborach zmienić Konstytucję i ordynację... a po wyborach, widząc, że to niemożliwe palnął sobie w łeb...
Wadą ordynacji sanacyjnej było to, że posłami mogli zostać tylko ci, którzy popierali sanację... i aktualnie panujący system... - tych których, jako kandydatów zaakceptowała władza państwowa...
dziś jest podobnie... z tym, że w wyborach mają szansę tylko ci, którym władza daje pieniądze, i to nie na sfinalizowanie kampanii, ale przez cztery lata, czyli ci, którzy aktualnie są w Sejmie... - jest to coś na kształt tego co było za sanacji... czyli w systemie faszystowsko-autorytarno-totalitarnym...
Do tego wymóg 5000 podpisów pod listą poselską... w okręgu a 2000 pod kandydaturą na senatora... - to także wymusza posiadanie ludzi i pieniędzy, którymi się po cichu płaci... ponadto próg 5% w skali kraju (nie w skali okręgu) - to także stacza nasz kraj w kierunku totalitaryzmu...
Jak partie sobie radzą ze zbieraniem podpisów?... no bo jakoś muszą sobie radzić... stoliki na Pietrynie to przykrywka do faktycznie uskutecznianego procederu... w rzeczywistości tzw. "zbieranie" podpisów odbywa się w sztabach przy partyjnych biurkach, z których są wyciągane dane osobowe mieszkańców z numerami pesel... i odchodzi haftowanie podpisów elektoratu...
W tym czasie najcenniejszym nabytkiem partii jest pani z banku, która na dostęp do danych osobowych, pani z ZUS-u, z przychodni... itd itp -skądkolwiek można wynieść dane osobowe z peselem włącznie...
To nie są moje wymysły... każda informacja szefa Okręgowej Komisji Wyborczej, że zakwestionowano ileś tam podpisów, bo okazało się, że pesele są peselami exitusów wskazuje de facto na to, że odchodziło haftowanie list podpisów unum manum i prokurator powinien się tym zająć...
Czy to ma szansę się zmienić? Nie ma szansy, bo to odpowiada czterem partiom parlamentarnym, bo w żaden sposób nie zagraża ich bytowi... Skoro nie zagraża, to po co mają to zmieniać? Oni i tak wprowadzą do parlamentu swoich posłów i senatorów...
W ten sposób dochodzimy do konkluzji, że w Polsce nie ma demokracji, jest tylko zabawa w czworokącie: PSL-PO-SLD-PiS. Ten czworokąt to ostatni etap funkcjonowania „okrągłego stołu”, no bo te wymogi „podpisowe” to wymyślono w okresie obrad „okrągłego” stołu. I tak trwa do dziś...
Na pytanie: gdzie się podziała polska demokracja, odpowiedź jest następująca... Wałęsa sprzedał ją w 1989 paktując z komunistami.
Inne tematy w dziale Polityka