Jak miasto Łódź jest zarządzane?
Co jakiś czas zadaję sobie to pytanie i najczęściej odpowiedź pada, że Miasto Łódź jest zarządzane źle.
Dwa przykłady: pierwszy to budowa nowego dworca Łódź-Fabryczna (dobrze, że żadem buc przy tej okazji nie przeforsował zmiany nazwy na jakąś Łódź-Centralną); drugi to los przebudowanego boiska sportowego na osiedlu Stoki.
Wkrótce w Łodzi ma się rozpocząć epokowa inwestycja budowy podziemnego dworca Fabryczna i (chyba) budowy tunelu kolejowego przez Śródmieście Łodzi. Czy to jest potrzebne i czy nas na to stać, to już inna sprawa. W tej chwili wypływa kwestia inna – czy miasto Łódź jest na taką inwestycję przygotowane. Otóż, Miasto nie jest do jej przeprowadzenia przygotowane - to jest oczywiste... Rok temu o tym mówiłem i pisałem podczas kampanii wyborczej. Jak miasto powinno się przygotować do przebudowy Fabrycznego? Ano tak:
1/ wybudowanie terminala PKS na Widzewie,
2/udrożnienie ulicy Henrykowskiej od Rokicińskiej do Pomorskiej,
3/wyremontowanie linii kolejowej Widzew - Chojny - Kaliska tak, aby były tam dwa tory czynne (obecnie tylko jeden) umożliwiające bezkolizyjny przejazd pociągów,
4/ ponowne otwarcie dworca Chojny i Żabieniec,
5/ budowa torów na wschodnim wiadukcie nad Bandurskiego
6/ uruchomienie wschodniej części dworca Kaliskiego, na którym kończyłyby bieg wszystkie pociągi, które teraz dojeżdżają na Fabryczny... (obecnie funkcjonuje ½ dworca Kaliskiego – jego zachodnia część.)
to są minimalne warunki przygotowania miasta to przebudowy dworca Fabrycznego, czyli schowania go pod ziemię... ale niestety nikt nie kiwnął palcem, aby je spełnić...
Podobno pociągi z Warszawy zamiast na Fabryczny mają dojeżdżać na Kaliski, ale będą kursowały po jednym torze, co zważywszy na dużą częstotliwość będzie dość trudne do wykonania...
Wkrótce też kompletnemu zakorkowaniu ulegnie trasa Kopcińskiego, a to z powody zamknięcia przejazdu przez tory ul. Tramwajową i ul. Niciarnianą. Potrzebny jest nowy przejazd np. ul Henrykowską.
Przez rok nie zrobiono nic, aby przygotować miasto do tej inwestycji. Winę ponoszą władze, w których na czołowych stanowiskach zasiadają ludzie o miernych kompetencjach. Część winy spada na brak koordynacji działań pomiędzy władzami Miasta, władzami województwa i innymi instytucjami – np. PKP.
Jak miasto to wytrzyma? Kto to przeżyje, ten się przekona.
Drugi przykład, trochę mniejszej rangi to sprawa wyremontowanego boiska piłkarskiego na osiedlu Stoki. Przez lat dziesiątki boisko tam było, a że nikt o nie nie dbał, to była to po prostu łąka z dwoma bramkami. Po okresie letnim, kiedy wyrośnięta trawa wyschła na siano miejscowi chłopcy, chcąc ją zniwelować po prostu podpalali i dzięki temu po dwóch tygodniach mogli kopać tam piłkę. Kilka lat temu podjęto decyzję o przebudowie tego boisk. Nie miał tam powstać żaden „orlik”, ale normalne, pełnowymiarowe boisko piłkarskie, z którego miał korzystać jeden z łódzkich klubików z okręgówki. Teren splantowano i ułożono murawę z bali... Zainstalowano tez urządzenia nawadniające, tak, że wystarczy nacisnąć przycisk i w upalny, lipcowy dzień, murawa jest podlewana. Boisko otacza bieżnia z czerwonego tartanu, a „za bramkami” ( jeszcze ich nie postawiono) jest tartanowe boisko do siatkówki, skocznia do skoków w dal oraz boisko do plażówki. Całość ogrodzono jednometrowym metalowym parkanem. Prace zakończono wiosną tego roku i od tej chwili obiekt jest niedozorowany, bo zdjęto budkę ochrony. Od wiosny nic się nie dzieje. No może raz ktoś skosił trawę na płycie boiska oraz na skarpie otaczającej je. Jeszcze w czerwcu ktoś się pojawił włączyć polewaczki i to wszystko. Po sierpniowych upałach trawa zmieniła kolor z zielonego na żółty, no bo nikt nie pofatygował się włączyć polewaczek.
Kilka dni temu zdarzyło się coś, co bywało w czasach przed remontem boiska. Podczas wieczornego spaceru w pobliskim parku zauważyłem, że nad płytą boiska unosi się dym. Niestety, jak się okazało ogień podsycany silnym wiatrem trawił suchą jak pieprz murawę boiska. Wezwana straż opanowała sytuację, tak, ze ogień nie zaszkodził tartanowej nawierzchni. Jak do tego doszło... dwie nastolatki z pobliskiego osiedla chciały sprawdzić, czy mają dobre zapalniczki... w ten sposób zniszczono ¼ murawy boiska.
A wszystko to, przez głupią politykę władz Miasta odnośnie tego obiektu. Ponoć dopatrzyły się jakiś usterek wykonawczych i nie zgadzają się na dokonanie odbioru obiektu, W wyniku czego obiekt, na którego wydano kilkaset tysięcy pozostaje dziś bezpański, niedozorowany, niszczejący stopniowo. Poza uszkodzeniem murawy przez ogień już w dwóch, czy trzech miejscach wyrwano elementy ogrodzenia. Wkrótce złomiarze zajmą się resztą. Jakaś idiotyczna polityka farniente jest prowadzona wobec tego obiektu, tj. nie robi się tego, co robić się powinno. W następstwie czego miejskie pieniądze wyrzucane są na wiatr i ogień. Obiektu nie odebrano i nie przekazano go klubowi, który od lat szuka miejsca na rozgrywanie meczy. Wkrótce obiekt ten będzie w takim samym stanie, w jakim był przed remontem... Wszystko przez to, że władze miasta nie robią tego, co robić powinny.
Te dwie sprawy duża (dworzec Łódź-Fabryczna) i mała (boisko na Stokach) skłaniają ku jednej refleksji Miasto Łódź jest miastem bardzo źle zarządzanym.
Inne tematy w dziale Polityka