Jeżeli tym cyrkiem jest polski Sejm, to tym clownem może być...
Tu, w mieście Łodzi od lat siedemdziesiątych na futbol patrzy się z dwóch stron. Albo ze strony ŁKS-u, albo ze strony Widzewa. Ja patrzę z tego drugiego kierunku...
Jan Tomaszewski widziany oczyma kibica ŁKS-u i ten sam bramkarz widziany oczyma widzewiaka to dwie różne postacie... Mnie, w moich chłopackich czasach interesowało tylko i wyłącznie to, ile goli strzelą mu w meczach derbowych piłkarze Widzewa... Kiedy to się zaczęło, w 1975r. w sierpniu... byłem gdzieś na wakacjach i tylko z wiadomości sportowych dowiedziałem się, że tych goli Błachno Tadeusz strzelił dwa, zaś Widzew stracił jednego... Te pierwsze dwie bramki, które w derbach Łodzi puścił Tomaszewski owiane są legendą... Ponoć Tomaszewski z ich zdobywcą założył się o szampana, że zachowa czyste konto...
Mówiono wtedy w Łodzi, że przejeżdża skrzyżowania na czerwonym świetle, a wszyscy kierowcy widząc jego Mirafiori zatrzymują się niczym przez erką, ale to chyba była gruba przesada. Oczywiście, niezwykle udane Mistrzostwa z 1974r. Pamiętano, ale... W lidze grał w raczej przeciętnej drużynie, która po powrocie do ekstraklasy w 1971r. Jedyne co potrafiła, to obronić się przez spadkiem do drugiej ligi...
Kolejne derby na przedwiośniu 1976r. zakończyły się zwycięstwem Widzewa 3:0 i ujemne saldo Tomaszewskiego w derbach Łodzi wzrosło do -5... Kiedy Widzew zajął miejsce w górnej części tabeli, a ŁKS obronił się przed degradacją, w KaWu pezetpeerii zapadła decyzja, że w następnym sezonie ma być na odwrót i... do ŁKS-u ściągnięto trenera L. Jezierskiego, sprawcy wcześniejszej dobrej postawy Widzewa... W kolejnych derbach Tomaszewski zachował czyste konto, bramkarz Widzewa również... ŁKS-owi szło dobrze i zanosiło się, że będzie w czubie tabeli... aż do wiosennych derbów Łodzi, kiedy to Tomaszewski puścił kolejną, szóstą bramkę, a trzecią zdobytą przez Błachnę... I to Widzew wówczas, dzięki pokonaniu ŁKS-u znalazł się w czołówce tabeli, by w efekcie zdobyć pierwsze w historii wicemistrzostwo Polski... Wyprzedzony ŁKS zakończył sezon poniżej oczekiwań, które stawiał mu głównie komitet z al. Kościuszki...
Raz jeden w latach siedemdziesiątych w ligowym pojedynku ŁKS wygrał z Widzewem, który myślami był bardziej przy mającym się odbyć za cztery dni rewanżu z Manchesterem City... Tomaszewski dopisał na swoim derbowym rachunku siódmą puszczoną bramkę, bo ŁKS wymęczył zwycięstwo 2:1... Czuł się po tym zwycięstwie Tomaszewski tak jakby już zdobył mistrzostwo Polski, no bo to po raz kolejny takie zadanie towarzysze z Kościuszki postawili przed eŁKaeSem... Szli na mistrza i pewnie by zdobyli tytuł z okazji jubileuszu, bo ŁKS dobrze grał tylko na juble... no ale w połowie rundy wiosennej świat sportowy Łodzi zdumiał się na wieść o wyrzuceniu z al. Unii Leszka Jezierskiego. Stało się tak ponoć za sprawą buntu, którego prowodyrem był Tomaszewski... ŁKS, lider jesieni... seryjnie przegrywał mecze... bo pewnej grupie zawodników nie chciało się trenować... Na jej czele stał Tomaszewski...
I wtedy nadeszły derby Łodzi... Do tej pory mecze te, niezależnie od gospodarza odbywały się na Polesiu, ale tamte derby, po raz pierwszy rozegrano na Widzewie... 25 tysięcy widzów to rekord wszech czasów tego stadionu, ustanowiony na przedwiośniu 1978 roku. Na trybunach nie było gdzie wetknąć szpilki, a co bardziej pomysłowi kibice oglądali ten mecz z konarów rozłożystych topól... Widzew był, po ciężkiej, pucharowej jesieni w dolnej części tabeli, ale na wiosnę był w takiej formie, że mógł wygrać z każdym... z ŁKS-em również... W tamtym meczu Tomaszewski dopisał sobie na koncie dalsze trzy gole i żółta kartkę za krytykowanie sędziego Jarguza... Z tych goli do dziś pamiętam ten, po strzale Krzysztofa Surlita, z narożnika pola karnego, a więc z dobrych 20 metrów. Tomaszewski wyciągną się jak struna, ale na nic się to zdało... „Trzy do zera i Widzew żegna rywala...”
Derbowe konto Tomaszewskiego to 10 puszczonych goli w sześciu meczach – to całkiem niezły dorobek... Tamtym pamiętnym meczem w 1978 r. zakończył nierówne pojedynki z Widzewem. ŁKS był czwarty, choć miał zdobyć na jubileusz „Mistrza”, Widzew dopiero 10, ale przecież derby pokazały która drużyna jest lepsza....
Później był Mundial w Argentynie, a występy na nim zakończył na meczu z gospodarzami, by ustąpić miejsca Z. Kukli... Do kadry wrócił na dwa mecze w 1981r.
Z Widzewa zatem patrząc Tomaszewski to bramkarz, który zapisał się puszczeniem 10 goli w sześciu meczach – czyli mogący poszczycić się całkiem niezłym „dorobkiem”...
Po występach w Belgii i Hiszpanii do Polski wrócił w 1982r. by pochwalić gen. Jaruzelskiego za wprowadzenie stanu wojennego i zapisać się do PRON-u...
Już po 90-tym roku pojawia się często jako komentator i „oceniacz” trenerów i w ogóle polskiej piłki nożnej... Każda jego wypowiedź dowodzi, że to o czym usiłuje się wypowiedzieć jest mu w ogóle nie znane. Zresztą, poza stekiem bzdur i inwektyw niczego sensownego w nich nie da się znaleźć...
Jesienią 1973 jakiś Anglik nazwał go clownem... Dziś został posłem Sejmu RP... w pierwszej wypowiedzi oświadczył, że się nie zmienił...
No cóż, każdy cyrk musi mieć swojego clowna... A jeżeli tym cyrkiem jest polski Sejm to czy będzie nim ... ?
Inne tematy w dziale Polityka