Po ostatnich wyborach po raz kolejny możemy stwierdzić, że znów mamy polski wyrób parlamentopodobny.
Jak podaje onet: „Liczną grupę stanowią osoby wykonujące zawody prawnicze - w Sejmie znalazło się 28 prawników - m.in. minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski (PO) i b. wiceminister sprawiedliwości Beata Kempa (PiS), a także czterech adwokatów, w tym Ryszard Kalisz (SLD) i minister infrastruktury Cezary Grabarczyk (PO). W Sejmie znalazło się też sześciu radców prawnych, trzech prokuratorów (m.in. b. szef ABW Bogdan Święczkowski z PiS) i 1 notariusz.”
Jest się z czego cieszyć – 28 prawników!!! Chociaż jak się dobrze przypatrzeć to prawdziwych prawników jest wśród posłów elektów 14, no bo ja za prawnika uważam kogoś kto po studiach prawniczych odbył aplikację i miał kilka lat praktyki w zawodzie prawniczym. Dlatego nie jest dla mnie prawnikiem ktoś taki jak pan mgr K. Kwiatkowski, a tym bardziej pani mgr B. Kempa, która nawet nie ma ukończonych studiów prawniczych, tylko jakiś uproszczony kurs na kierunku administracja. No ale już, niech będzie, że tam się znajdzie 28 prawników. 28 na 460 to jest 6%. Niesamowity wynik!
Pamiętacie państwo wyroby czekoladopodobne z czasów peerelu, a obecnie serwowane w niektórych supermarketach. To taka czekolada, w której jest mniej czekolady niż w czekoladzie powinno być, bo większość w tym wyrobie stanowią różne „śmiecie” robiące za wypełniacza tego braku czekolady w czekoladzie.
Parlament każdego kraju, aby był dobrze działającym to powinien składać się w większości z prawników. Powinno ich być jakieś 60%. W polskim Sejmie będzie ich 6%, a reszta to śmiecie wypełniające z konieczności salę obrad... Dlatego polski Sejm już po raz kolejny można nazwać wyrobem parlamentopodobnym.
Nie wiem dlaczego, ale prawnicy mają kłopoty z przebiciem się na scenę polityczną. Kiedy w prasie pojawiła się informacja, że w Łodzi kandyduje jeden ze znanych adwokatów na stronach internetowych pojawiły się uszczypliwe komentarze, w rodzaju „daj sobie pan mecenasie spokój, przecież kasy trzepiesz na full, po co ci posłowanie”. Autor nie rozumiał, że powinno się wszelkimi siłami popierać tego kandydata, bo dzięki wiedzy i praktyce będzie właściwym człowiekiem na właściwym miejscu. Czy to głupota sprawia, że kandydujący adwokaci mają taką prasę, czy też jest to rozmyślne działanie podejmowane w celu szkodzenia społeczeństwu, no bo ci nie mający wykształcenia prawniczego, którzy wypełniają salę obrad to głupcy nie potrafiący niczego wnieść do procesu legislacyjnego. Czy wyborczy tego nie są w stanie zrozumieć, że kiedy mając do wyboru prawnika i jakiegoś np. historyka albo socjologa wybierają tych drugich, czyli gorszych szkodzą sami sobie, bo w efekcie otrzymają złe ustawy?
Żeby polski Sejm był prawdziwym parlamentem to musi się składać nie z jakiś emerytowanych nauczycieli, socjologów, historyków, filozofów czy podstarzałych lekarek, którym nie chcę się leczyć, ale z ludzi którzy na prawie, czyli na tym co jest tworzone w Sejmie się znają. Niestety, od dłuższego czasu tak nie jest. Nie mamy prawdziwej czekolady parlamentarnej, mamy „g-ie zawinięte w złotko”, które udaje parlamentarzystów.
Polski Sejm po kolejnych wyborach po raz kolejny jest wyrobem parlamentopodobnym, anie zaś prawdziwym parlamentem.
Inne tematy w dziale Polityka