Dworzec kolejowy Łódź Fabryczna przestał funkcjonować. Jego gmach 150 lat temu sprezentowany przez Scheiblera ma zniknąć z powierzchni „ziemi obiecanej”. W jego miejsce powstanie kiedyś coś nowego. Co? Pewnie jakaś pokraka ze stali i szkła. Taka, jak obecnie stoi w miejscu dawnego dworca Łódź Kaliska. A tego budynku, tak charakterystycznego dla centrum Łodzi już nie będzie. No cóż, lat temu dwadzieścia kilka rozwalili nam Kaliski, a teraz rozwalą Fabryczny.
Łódź stała się poligonem doświadczalnym dla jakiś pożal się Boże „architektów”. „Architektów”, którzy zajmują się niczym innym jak psuciem tego miasta. To dzięki nim wiele cennych budynków, zamiast remontować, po prostu burzy się. Do pięt nie dorastają oni projektantowidworca FabrycznegoAdolfowi Schimmelpfennigowi, z którego deski projektanckiej pochodząDworzec kolejowy w Radomiu,Pałac w Krasnem,Dworzec Łódź Fabryczna (1868),Synagoga Cmentarna w Warszawie (1877),Teatr letni w Ciechocinku (1890),Sanktuarium św. Stanisława Kostki w Rostkowie, pow. Przasnyski (1895) czy teżKolegiata Trójcy Przenajświętszej w Myszyńcu (1922).
W latach 80-tych XXw. zburzono wspaniały gmach dworca Kaliskiego, z kryształowymi szybami w dębowych drzwiach i mosiężnymi detalami i postawiono w to miejsce jakąś koszmarkę z metalu i szkła... Dworzec Kaliski był wielki, wspaniały, z monumentalnymi schodami, prowadzącymi także na jego wschodnią stronę... Co roku pokonywałem je, wyjeżdżając na wakacje, czy to w Bieszczady, czy też do Ustki. Co prawda trochę zaniedbany, ale po starannym remoncie przywrócono by mu dawny blask. Niestety, ostatnie komusze władze miejskie podjęły decyzję o jego rozbiórce. Dziś nie ma już tamtego Kaliskiego.
Był tak wspaniały, że w latach międzywojennych wybrano go do kręcenia scen filmu „Kłamałam” z J. Smosarską i E. Bodo.
Wkrótce nie będzie gmachu na Fabrycznym... starszego od tego na Kaliskim o jakieś 40 lat... To także kręcono film. B. Linda w Przypadku gonił pociąg odjeżdżający do stolicy.
Kiedy w sierpniu, po dłuższym okresie byłem w Krakowie na Dworcu Głównym zauważyłem, że zmieniło się tam wszystko. Są nowe przejścia podziemne i nadziemne, nowe budynki, nowe parkingi wielopoziomowe. W pobliżu postawiono Galerię handlową. Nie zmieniono tylko jednego. Stary budynek dworca, niewiele przecież starszy od budynku Dworca Łódź Fabryczna stoi tam gdzie stał, odremontowany tylko, jakby Krakusy oczekiwali na przyjazd Cysorza... Tego jednego nie wolno było zmienić, bo to Kraków i to jego zabytek.
Niestety, Łódź to nie Kraków i tu pożal się Boże „architekci” robią co chcą. Burzą to co stare, a w to miejsce stawia się jakieś pokraki betonowo-stalowo-szklane...
Wszyscy zastanawiają się w Łodzi czy to konieczne, ta kolejna rozbiórka zabytkowego obiektu. Mówią nam, te władze miasta i ci „od siedmiu boleści” architekci, że jest to uzasadnione koniecznością budowy podziemnego dworca kolejowego, a w przyszłości tunelu pod Łodzią.
Dlatego najpierw należy zburzyć stary dworzec, wybudować nowy dworzec i następnie doprowadzić do tego nowego dworca tunel kolejowy. Piękna idea powie ktoś...
Jest takie miasteczko na Podkarpaciu, które posiada budynek dworca kolejowego, ale nie przebiega przez nie linia kolejowa. Zabawne, ale prawdziwe. Kiedyś były plany budowy kolei przez to miasteczko i jego włodarze wykazali nadgorliwość i wybudowali całkiem okazały budynek dworca kolejowego. Później wybuchła wojna, czy coś takiego i zaniechano budowy linii kolejowej przez to miasto. Dworzec jest, linii kolejowej nie ma...
Wiele wskazuje na to, że coś takiego może przytrafić miastu Łodzi, przez które planuje się przeprowadzenie kolei dużych prędkości. Zapowiadają, że ma ona ruszyć w 2019 roku i przez miasto Łódź przebiegnie tunelem wydrążonym pod centrum miasta – Grand Hotelem, Piotrkowską i jej okolicami.
Pomyślano też, że taka kolej dużych prędkości zasługuje na nowy dworzec, który tak jak i ona będzie pod ziemnym. I tu kolejne władze miasta Łodzi wykazują nadgorliwość niczym włodarze tamtego miasta na Podkarpaciu. Otóż, podziemny dworzec w Łodzi ma być wybudowany już do 2014 roku, czyli na pięć lat przed wybudowaniem tunelu kolei dużych prędkości. To ma być tak, że w roku 2014 nastąpi otwarcie nowego dworca kolejowego, po czym przez kolejne 5 lat od tego dworca nowiuśkiego i zapewne ślicznego, w kierunku zachodnim będą prowadzone roboty ziemne i będzie drążony tunel kolei dużych prędkości. Pociągi towarowe z ziemią wydobytą spod Śródmieścia Łodzi pojadą przez ten nowiutki dworzec kolejowy, połączony z Nowym Centrum Łodzi. Wszyscy przyznają też, że bez tunelu i kolei dużych prędkości budowa dworca nie ma większego sensu, oprócz czysto estetycznego i prestiżowego.
Tymczasem całą sprawę postawiono na głowie, podobnie jak w tamtym podkarpackim miasteczku. Jest oczywiste, że najpierw należy wybudować linię kolejową, tym bardziej przebiegającą w tunelu pod centrum miasta, a dopiero po wykonaniu tej inwestycji przystąpić do budowy dworca. Odwrotna kolejność to po prostu bzdura. Po co Łodzi dworzec, który będzie stał przez pięć lat pusty, nikomu nie służący? Służyć miastu i jego mieszkańcom będzie mógł dopiero po pięciu latach od jego otwarcia, kiedy to ruszy kolej dużych prędkości.
Za kilka lat mogą się przydarzyć różne nieszczęścia i ktoś podejmie decyzję o niebudowaniu przez Łódź kolei dużych prędkości, tym bardziej że koszt budowy kilometra tunelu metodą drążeniową to miliarad €, a tych kilometrów ma być chyba 4. I wtedy Łódź będzie w sytuacji prawie takiej jak to miasteczko na Podkarpaciu. Prawie, bo linia kolejowa będzie, tak jak dotychczas z Koluszek do Łodzi Fabrycznej i tyle. I wtedy ktoś na wysokich stanowiskach puknie się w głowę i powie po jakie licho tyle miliardów wydano na schowanie dworca Łódź Fabryczna pod ziemię, czyli na bezsensowną inwestycję. Która tyle cierpień przysporzyła mieszkańcom miasta.
Całą sprawę zaczynamy od końca. Od budowania dworca, podczas gdy należy zacząć od budowy tunelu i linii kolei dużych prędkość wraz z nitką kolei aglomeracyjnej.
Zresztą, jeszcze nie zaczęto, a już są problemy...Tunel prowadzący od wschodu na nowe perony, rozpoczynać się miał według nie tak dawno przedstawianych planów zaraz za obecną stacją kolejową Łódź Widzew, natomiast przystanek Łódź Niciarniana (tuż przy stadionie Widzewa, stacyjka uwieczniona na filmie „Nikoś” - czyli po jej peronach stąpał sam Cezary Pazura) miał już znajdować się pod ziemią. Miał, ale według najnowszych wieści już nie, natomiast tam gdzie miał być tunel władze miasta planują wiadukt. Taka drobna zamiana. Po prostu tunel skrócono o kilometr, zanim zaczęto cokolwiek, no bo kilometr takiego tunelu to jeden miliard i to obawiam się, że €-osów.
Inne tematy w dziale Polityka