Jakelo Jakelo
509
BLOG

Czas oburzenia, czy czas rozczarowania?

Jakelo Jakelo Polityka Obserwuj notkę 0

 

Niewielka broszurka Stephane Hessela Indignez-vous, której polskiemu tłumaczeniu nadano tytuł Czas Oburzeniato podstawa teoretyczna i duchowa zachęta do masowych ruchów protestu, ogarniających Europę południową (hiszpański ruch Los Indignados), zachodnią, a także Amerykę.  Hessel to człowiek, który mówi młodzieży: rozejrzyjcie się wokół siebie, znajdziecie wszędzie  zjawiska, które usprawiedliwią wasze oburzenie — postępowanie z  emigrantami, z tymi którym odmawia się papierów, z Romami.  Znajdziecie konkretne sytuacje, które doprowadzą was do wystąpienia z  silną akcją obywatelską.  Szukajcie a znajdziecie!

I oni go posłuchali…

93-letni Hessel życiorys ma piękny. Syn emigranta z polski,  żydowskiego pochodzenia osiadł we Francji. W latach 40-tych związał się z francuskim Resistance. Z tamtych lat pochodzi wyznawana przez niego zasada „TWORZYĆ TO STAWIAĆ OPÓR, STAWIAĆ OPÓR TO  TWORZYĆ".

Hessel jest sentymentalny. Współczesnym proponuje budowę społeczeństwa w oparciu o szczytne ideały wypracowane przez francuski Ruch Oporu. Współcześnie wszyscy powinni dbać o to, by nasze społeczeństwo  pozostało społeczeństwem, z którego daje powód do dumy. By nie było to społeczeństwo jednostek, którym odmawia się papierów, społeczeństwo bezdomnych, podejrzliwe wobec emigrantów, nie społeczeństwo, w którym  kwestionuje się prawo do emerytury i zdobycze powszechnych  ubezpieczeń, nie społeczeństwem, w którym media są w rękach bogaczy.  

Bo to Ruch Oporu doprowadził do powstania Ubezpieczeń Społecznych we Francji, mających na celu zapewnienie wszystkim  obywatelom środków egzystencji, we wszystkich przypadkach, kiedy sami  nie będą zdolni do zdobycia ich sobie przez pracę"; „emerytura  pozwalająca starym pracownikom zakończyć godnie ich dni".  W celu wdrożenia tego programu źródła energii, elektryczność i gaz, przemysł węglowy, wielkie banki  miały być znacjonalizowane. Program „Ubezpieczenia Społeczne” dążył do „zwrócenia  narodowi zmonopolizowanych podstawowych środków produkcji, owoców  wspólnej pracy, zwrócenia źródeł energii, bogactw tkwiących pod ziemią,  zwrócenia towarzystw ubezpieczeniowych i wielkich banków" , „stworzenia prawdziwej demokracji gospodarczej i społecznej,  zakładające odsunięcie wielkich feudałów ekonomicznych i finansowych  od kierowania gospodarką". 

Interes ogółu powinien górować nad interesem prywatnym, sprawiedliwy  podział dóbr wytworzonych przez świat pracy — nad władzą pieniądza.  Ruch Oporu proponował „racjonalną organizację gospodarki zapewniającą  podporządkowanie interesów prywatnych interesowi ogółu i wolną od  dyktatury zawodowej wprowadzonej na wzór państw faszystowskich".

Rzecz w tym, że współczesne państwo nie jest w stanie podołać kosztom tych  oczekiwań obywatelskich, a zwłaszcza zaspakajaniu  postulatów socjalnych. Hessel o tym wie, tj. przynajmniej rejestruje sygnały informujące o tym, skoro pisze, że ośmielają się nam mówić, że państwo nie może już. Dziwi się, jakże może zabraknąć pieniędzy na trwałe  utrzymanie zdobyczy socjalnych dzisiaj, kiedy produkcja bogactw tak znacznie wzrosła od czasu Wyzwolenia, od czasu, kiedy Europa była  zrujnowana? Jego zdaniem pieniędzy może braknąć chyba tylko dlatego, że władza pieniądza, tak  ostro zwalczana przez Ruch Oporu, nigdy nie była równie silna,  bezczelna, egoistyczna wobec tych, którzy jej służyli aż po najwyższe  sfery państwa. Krytykuje banki, obecnie sprywatyzowane, które troszczą się przede  wszystkim o swoje własne dywidendy i o bardzo wysokie zarobki swoich  zarządców, a nie o dobro ogółu. Rozdźwięk między najbogatszymi i  najbiedniejszymi nigdy nie był równie ogromny i nigdy nie zachęcano  bardziej energicznie do pogoni za pieniędzmi i do konkurencji.  To wszystko prawda. Nastały czasy bankokracji postindustrialnej. To banki rządzą i kształtują warunki bytowe ludności. Diagnoza jest trafna, lekarstwo na istniejący stan rzeczy – nacjonalizacja banków.   

Po Ruchu Oporu kolejnym doświadczeniem Hessela była praca w dyplomacji, a konkretnie jako przedstawiciela Francji przy ONZ. Jest on współtwórcą  Powszechnej Deklaracji  Praw Człowieka z 1948 roku, która wyrosła z powszechnego oburzeniu na nazizm, faszyzm i totalitaryzm. Obecnie największą uwagę skupia na prawach socjalnych: do wynikającego z artykułu 15 prawa do posiadania obywatelstwa, i z artykułu 22 prawa do ubezpieczeń społecznych.  Był to dokument, w którym znajdowały oparcie ludy  kolonialne w walce o niepodległość, dokument, który rozbudzał  umysły w boju o wolność. No tak, ale współcześnie idea praw człowieka uległa wypaczeniu. stanowisko Kofi Annana, że współcześnie nie tyle należy zastanawiać się jak Powszechna Deklaracja Praw Człowieka może bronić tych praw, co w jaki sposób uchronić ten dokument i jego ducha przed takim zjawiskiem jak wybiórcze traktowanie tych praw, przestrzeganie tylko tych, które przynoszą korzyści i lekceważenie pozostałych, sprzecznych z doraźnym interesem jednostki. Co prawda nie Hessel, ale dopiero co pojawiający się w Polsce „oburzeni” już zaczynają prawami człowieka posługiwać się wybiórczo, postulując „wolność aborcji”.  

W aspekcie internacjonalistycznym Hessel wskazuje na ogromną różnicę, jaka istnieje między bardzo biednymi i bardzo bogatymi, która nie przestaje się powiększać. Jest to wynalazek XX i XXI  wieku. Bardzo biedni w dzisiejszym świecie zarabiają zaledwie dwa  dolary dziennie. Nie można pozwolić, aby ta różnica powiększała się  nadal. Samo to stwierdzenie powinno zachęcić do zaangażowania. W zasadzie, trudno nie zgodzić  się z Hesselem. Praca za dwa dolary dziennie zarówno uwłacza godności tych, którzy ją wykonują jak i niszczy wiele gospodarek krajowych. To właśnie dzięki temu, że istnieją kraje o pracy za dwa dolary zaczyna brakować pracy w innych krajach, gdzie mieszkańcy chcieliby wykonywać tę samą pracę ale oczywiście nie za dwa dolary. Mobilny we współczesnych czasach kapitał preferuje jednak te kraje ze stawka dwudolarową. 

Zwraca też Hessel uwagę na problem bliskowschodni i choć sam jest żydowskiego pochodzenia nie kryje oburzenia wobec polityki terroru stosowanej wobec przez państwo Izrael Palestyny. No, ale któż tą polityką we współczesnym świecie nie jest oburzony. 

Co ma być remedium na te wszystkie lokalne i ogólnoświatowe bolączki. Tym lekarstwem ma być powszechne oburzenie. Hessel w imieniu własnym i weteranów ruchów oporu i sił walczących wolnej Francji wezwał młode  pokolenia, aby ożywiły, przejęły dziedzictwo Ruchu Oporu i jego ideały. Hessel zachęca: przejmijcie prowadzenie, oburzajcie się!  Życzę wam wszystkim, życzę każdemu z was, aby miał swój własny  powód do oburzenia. tak jak ja byłem oburzony na  nazizm, wtedy stajecie się bojownikami, silnymi i zaangażowanymi.  Politycy,  ekonomiści, intelektualiści i ogół społeczeństwa nie powinni się  wycofywać ani dać się zastraszyć aktualnej międzynarodowej dyktaturze  rynków finansowych, która zagraża pokojowi i demokracji.

Przyznaje, że nie wszyscy mogą mieć rozeznanie co do powodów do oburzenia, bo one mogą się dziś wydać mniej wyraźne, a  świat nazbyt skomplikowany. Nie zawsze wiadomo kto rozkazuje, kto decyduje? Nie zawsze  łatwo znaleźć różnice wśród nurtów, które nami rządzą. Nie mamy już do  czynienia z wąską elitą, której działania jasno rozumieliśmy. Dziś jest to  rozległy świat, w którym wyraźnie wyczuwamy istniejące wewnętrzne  zależności. Żyjemy w świecie wzajemnych powiązań, jaki nigdy jeszcze  do tej pory nie istniał. I w tym świecie istnieją rzeczy nie do zniesienia.  Aby je dostrzec, należy się bacznie rozglądać, szukać. Mówię młodzieży:  poszukajcie trochę — znajdziecie. Bo oburzać się należy i już…

Dla Hessela najgorszą z możliwych postaw, jaką człowiek może przyjąć jest   obojętność i powiedzenie sobie „ja nic nie mogę, sam staram się sobie jakoś radzić". Zachowując się w ten sposób, pozbawiacie się jednego ze składników,  które czynią was człowiekiem. Jednego ze składników niezbędnych:  zdolności do oburzania się i do zaangażowania, które jest jej  konsekwencją. 

Pozostaje pytanie w co się angażować? Hessel kończy w miejscu, w którym należałoby sformułować  jakieś konkretne wskazania co do zaangażowania, jakieś konkretne pola do działań: stowarzyszenia, partie polityczne. Ale tego nie czyni. To chyba dlatego europejskie i amerykańskie ruchy oburzonych jak na razie nie wyszły poza samo oburzanie się. Ich oburzanie kończy się na tym, a powinno być zaczątkiem do zaangażowania się w politykę. Dlatego chyba poza venty uliczne ruchy oburzonych w jakimkolwiek kraju kręcą się na jałowym biegu, są po to, aby były, nie zaś po to, aby coś konkretnego dokonały.  Aczkolwiek skala zjawiska oburzonych jest duża, ale powód tego jest zupełnie inny zasięg tych ruchów jest następstwem powszechności innego stanu ogarniającego współczesne społeczeństwa bankokracji postindustrialnej. To jest nie tyle stan oburzenia, co rozczarowania. Stan głębokiego rozczarowania instytucjami politycznymi tak krajowymi, jak i ponadkrajowymi, które słusznie, czy nie miały zapewniać szerokim warstwom społecznym pomyślność i dobrobyt, a zapewniają tradycyjnie nielicznym. Zdecydowana większość jest nimi rozczarowana.   

Jakelo
O mnie Jakelo

Prawnik

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka