Przypomnę na początku fakt że Bronisław Wildstein jest już prawomocnie skazany za łgarstwo:
„Gazeta Krakowska | 2006-06-24
Wildstein jako prezes radia na początku lat 90. zdecydował o przygotowaniu materiału ze śledztwa dziennikarskiego o śmierci Pyjasa.
– To był pierwszy taki program. Wildstein ciągle podsuwał mi nowe tropy. „Idź tam, zapytaj tego” – radził. Brał na siebie całą odpowiedzialność za publikację materiału. Dzięki niemu trafiłam do dziewczyny, którą Pyjas w dniu swojej śmierci chciał odwiedzić. Rozmawiałam z prof. Zdzisławem Markiem z Zakładu Medycyny Sądowej, który wystawił diagnozę, że śmierć Pyjasa była nieszczęśliwym wypadkiem – wspomina Elżbieta Borek, autorka programu.
Jego wyemitowanie zakończyło się procesem o zniesławienie. Wytoczył go prof. Marek, publicznie nazwany przez Wildsteina wspólnikiem morderstwa.
– Proces był utajniony. Wildstein wpadł wtedy na sprytny pomysł, bym został mężem zaufania. Siedziałem więc na rozprawach, a po wyjściu z sali sądowej relacjonowałem w radiu przebieg procesu – opowiada Jarosław Knap, były dziennikarz Radia Kraków.
Wildstein przegrał. Był pierwszym skazanym w sprawie związanej z zabójstwem Pyjasa”
Teraz na Swoim blogu napisał:
http://blog.rp.pl/wildstein/2010/05/02/anatomia-nagonki/
„Tomasz Lis w tej samej gazecie stwierdził, że autorzy filmu rzecznikiem ludu uczynili „zgrywającego się do bólu aktora, który nie chce powiedzieć, czy za swe patriotyczne zeznania dostał pieniądze”. Stosując jego poetykę powiedzieć można, że mizdrzący się do mdłości telewizyjny prezenter kłamie wykonując zamówienie swoich mocodawców. Wspomniany aktor wydał nawet oświadczenie, że przed kamerę Stankiewicz trafił przypadkiem i żadnego honorarium za swoje wypowiedzi, jak nikt w tym filmie, nie pobierał.”
„Kłamstwo:
- wypowiadanie rzeczy we własnym przekonaniu fałszywych
- świadome wprowadzanie kogoś w błąd
/W. Chudy, Filozofia kłamstwa/
Zwróćmy uwagę na ważną role intencji – kłamiąc przekazujemy informacje
różną od tej, która sami uznaliśmy za prawdziwa. Jednak nie każda wypowiedz
fałszywa (nieodpowiadająca rzeczywistości) jest kłamstwem – może być to zwykła pomyłka, wynikająca np. z braku wiedzy”
Tomasz Lis napisał Swój tekst w czwartek 29.04.2010 http://wyborcza.pl/1,88145,7825596,Trucizna_2010.html
i nie mógł znać oświadczenia Mariusza Bulskiego , które pojawiło się w piątek 30.04.2010
Bazował na tekście z Dziennika ze środy 28.04.2010 w którym czytamy:
„W rozmowie z "DGP" (Mariusz Bulski) zapewnił, że jego udział w tej produkcji ma charakter prywatny. Nie chciał natomiast odpowiedzieć na pytanie, czy poinformował twórców reportażu o swojej profesji. I czy za występ przed kamerą zainkasował gażę.”
Więc Tomasz Lis nie wprowadzał świadomie nikogo w błąd i jeśli pozwie Bronisława Wildsteina to najprawdopodobniej wygra a Bronek będzie recydywistą.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)