JanekPradera JanekPradera
82
BLOG

Jak PiS i Hofman kłamią w sprawie projektów przeciwpowodziowych

JanekPradera JanekPradera Polityka Obserwuj notkę 1

We wtorek 25.05 jak i potem 5.06 słuchacze radia TOK FM usłyszeli od posła Prawa i Sprawiedliwości Adama Hofmana (to ten uczciwy i przyzwoity człowiek  za rządów PIS załatwił żonie pracę w KGHMie na specjalnie dla niej wymyślonym stanowisku z wynagrodzeniem 8 tysięcy miesięcznie) bardzo klarowny przekaz: - W 2007 r., jak po Grażynie Gęsickiej ministrem rozwoju regionalnego została Elżbieta Bieńkowska, to skasowała wszystkie projekty z edukacji i ochrony środowiska. To były projekty kluczowe, które miały być zrealizowane z pieniędzy unijnych. To były dokładnie pieniądze przeznaczone na walkę z powodzią: na meliorację, wały, na sprzęt ratowniczy. Łączna wartość skasowanych projektów to 2 mld euro - stwierdził.

Niestety, poseł Hofman minął się z prawdą. Warto przypomnieć, jaka faktycznie było z unijnymi pieniędzmi na ochronę przeciwpowodziową – tak, by politycy wreszcie przestali wciskać wyborcom bajki.
Rozmowy z Komisją o tym, ile pieniędzy unijnych przeznaczyć na ochronę przeciwpowodziową, prowadził rząd Jarosława Kaczyńskiego, w 2006 i 07 roku. I wynegocjował, że w tej części unijnych funduszy, która dofinansuje inwestycje hydrologiczne, dostaniemy… 430,6 mln euro. Pierwsza, kluczowa decyzja Rady Ministrów w tej sprawie zapadła 1 sierpnia 2006 r.
Wynegocjowane z Komisją pieniądze starczały na około 20 najważniejszych projektów inwestycji.
Rząd Prawa i Sprawiedliwości chyba sam się zorientował, że pieniędzy na powstrzymywanie powodzi jest trochę mało. A wybory się zbliżały. I dlatego w październiku 2007 r. rząd ogłosił, że istnieje także „lista rezerwowa” projektów przeciwpowodziowych.
To była decyzja – kuriozum. Z wielu powodów.
Po pierwsze, obowiązujące przepisy stwierdzały, że w tej części unijnych funduszy w ogóle nie powinno być „list rezerwowych”. Po drugie, na tę listę zaczęto wpisywać projekty, które absolutnie nie były przygotowane do realizacji: bez wykupionych gruntów pod budowę, bez wykonanych ocen oddziaływania na środowisko, bez dokumentacji technicznej.
Ale na papierze wszystko wyglądało ładnie. Wartość projektów z listy „rezerwowej” sięgnęła miliarda euro. Pierwszy budżet po klęsce wyborczej na rok 2008r  był PiSowy z drobnymi modyfikacjami i NIE było w nim mowy o ogromnych inwestycjach hydrotechnicznych. I nikt nie zaprzątał sobie głowy, skąd te pieniądze miałyby pochodzić, skoro dane nam przez Komisję 430 mln euro już w całości rozdzielono na projekty podstawowe…
Gdy w listopadzie 2007 r. władzę objął rząd PO-PSL, było już za późno na zasadnicze zmiany. Ale i tak ekipa Tuska próbowała: rzutem na taśmę przekonała Brukselę, żeby kopertę pieniędzy na inwestycje przeciwpowodziowe powiększyć do 515 mln euro (a licząc razem z zakupem sprzętu i monitoringiem – 560 mln euro). Ostateczna decyzja rządu w tej sprawie zapadła w styczniu 2008 r.
Poza kilkoma wyjątkami, projekty podstawowe – wybrane przez PiS – zaczęły być realizowane. Mają pochłonąć równo 4,74 mld złotych, z czego 2,4 mld złotych da budżet Unii. Czyli dokładnie tyle, ile planowano.
Owszem, minister rozwoju regionalnego Elżbieta Bieńkowska, skreśliła (na początku 2008 r.) „listę projektów rezerwowych”. Ale po pierwsze, ta lista „rezerwowa” nie jest warta 2 mld euro – jak sugeruje poseł Hofman - ale o połowę mniej. A po drugie, nie miała podstaw prawnych. Zaś po trzecie i najważniejsze – nie było możliwości sfinansowania jej z kasy UE.
W październiku 2007 r. nie było podstaw prawnych, żeby tworzyć listę rezerwową (listę podstawową zresztą też!), bo... Program Operacyjny Infrastruktura i Środowisko nie był wtedy jeszcze oficjalnie zaakceptowany.
Komisja Europejska zrobiła to dopiero w grudniu 2007 r.!
Podczas aktualizacji listy w 2008 roku, Ministerstwo Środowiska zweryfikowało wcześniejszą listę dla działania 3.1 PO IŚ zarówno pod względem gotowości projektów do realizacji, ich strategicznego charakteru, a przede wszystkim mając na uwadze dostępność alokacji. Zgodnie z tymi kryteriami (przyjętymi przez MŚ) w ramach priorytetu nie przewidywano tworzenia listy projektów rezerwowych. .
W całej tej dyskusji tracimy z oczu najważniejszy element: PiS sam zadecydował, że na inwestycje przeciwpowodziowe Unia da ze swojego budżetu 430 mln euro.  
Dlaczego więc potem stworzył ''listę rezerwową'' na ponad miliard euro, skoro wspomniane 430 mln zostało błyskawicznie rozdysponowane? Na co liczył rząd PiS-U? Że uchylą się wrota niebios, a Głos z Góry powie: ja Ci Polsko daję dodatkowy miliard?
Panowie i panie politycy, czy naprawdę warto wciskać "ciemnemu ludowi" kit?

"Jestem lumpen-liberałem aspirującym do łże-elit, tkwiącym w układzie i uprawiającym quasi-terror. Mój dziadek zakładał KPP i służył w Wehrmachcie, a prababcia była funkcjonariuszem carskiej Ochrany" "Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę coś powiedzieć na każdy temat i przy każdej okazji"

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka