Ten film powinien powstać w telewizji publicznej. Nie powstał,więc jest mi wstyd.
Nie raz pisałam krytycznie o shaw dziennikarstwie autorów "Teraz My". (Renata Beger w bieli itp.), dlatego czuję się w obowiązku napisać słowa najwyższego uznania.
"Wladcy marionetek" nie są filmem idealnym. Konstrukcja dramaturgicznie łamie się, trochę zlepek opowieści o różnym ciężarze gatunkowym, nadmiar wątków itd. To wszystko nie ważne. Temat! Tomasz Sekielski włożył skalpel w jeden z największych wrzodów naszego życia publicznego, wrzodów pudrowanych i przykrywanych codziennymi newsami. Że media jak marionetki na codzień to robią - wszyscy wiemy. O służebnej roli mediów i manipulowaniu opinią publiczną należałoby zrobić następny film. Nie czyniłabym zarzutu Sekieskiemu, że tu nie podjął tematu.
Sekielski podjął próbę zweryfikowania wartości słów wypowiadanych publicznie przez polityków.
Różnej wagi to były słowa, ale za każdym razem używane bez cienia wstydu. Im się wydaje, że mogą, że hordy kamer i mikrofonów przyjmą każdy świeży kąsek.
Sekielski, mam nadzieję, dał sygnał dziennikarzom - sprawdzajcie słowa polityków! Kolekcjonujcie obietnice, rzucane do społeczeństwa hasła , przypominajcie, gdy przychodzą z nowymi, a tamtych jeszcze nie załatwili.
Chwała TVN, że wyraziła zgodę i sfinansowała tę produkcję. Redaktorze Sekielski, dziękuję


Komentarze
Pokaż komentarze (68)